Nowe buty, Daniels & Daniels

      Brak komentarzy do Nowe buty, Daniels & Daniels

Otwock Biega… …a ja nie. Ponownie nie wyszło. Staram się, jak mogę nie zaspać i czasem nie wychodzi. Rano, 7 stycznia, jak wstałem było za późno, żeby zdążyć. Termometr wskazywał blisko ziemi – 20°C. Otwock biegał – oglądałem zdjęcia na profilu. Marcin wyglądał, jak przymarznięty Mikołaj, ale kilka dni później wyjaśnił, że to była Ziajka dla dzieci, która zamarzła, ale skórę… Read more »

Przygotowania do 29 stycznia (śnieg, chlapa i mróz)

Nowy Rok rozpoczął się gładko wspólnym bieganiem z Otwock Biega.Bawiłem się zegarkiem, więc aby zobaczyć, co wybiegaliśmy musiałem posiłkować się zapisem Marcina z Endomondo. Wpadła pierwsza dyszka. Przed bieganiem pojawił się na chwilę Jurek i rzucił tylko, że zaklepał nocleg w jakimś gospodarstwie agroturystycznym na nasz wyjazd do Cisnej. A Cisna chcąc nie chcąc zdominowała moje pierwsze styczniowe treningi. Chlapa… Read more »

Stary odszedł, nowy nadszedł

      Brak komentarzy do Stary odszedł, nowy nadszedł

Banalny tytuł, bo i banalny temat. Nowy rok Przeglądałem dziś różne wpisy blogowe na bieganie.pl i tak mnie natchnęło, że w sumie to każda łepetyna potrzebuje czegoś przed oczami. Namacalnego, w cyfrach, w kolumnach, wzrokowego. Coby zobaczyć, porównać, zanalizować i zacząć myśleć w nowym kierunku. Zdecydowałem, że zrobię dla siebie takie małe podsumowanie, na wzór jednego z przeczytanych. Dziś podczas… Read more »

O nowym, dokładniejszym (?) GPS-ie

      Brak komentarzy do O nowym, dokładniejszym (?) GPS-ie

Wieczory zaczynające się o 16 po południu, szaruga, zimno, czasem mokro, czasem śnieżnie. Słowem – nie ma o czym pisać, bo bieganie raczej nudnawe jest w takie dni. Wychodzisz, biegasz, świata nie widzisz, wracasz. Grudzień. A liczyłem na śnieg i nocne bieganie w lesie, gdzie więcej światła odbija właśnie śnieg… Na razie można o tym tylko pomarzyć. A że to… Read more »

Nowy termin w biegowym słowniku

      Brak komentarzy do Nowy termin w biegowym słowniku

Po Biegu Otwockim, który okazał się rewelacyjnym zwieńczeniem sezonu 2016, treningi robiłem jeszcze przez tydzień. A od czwartego tygodnia listopada – głównie przez zamieszanie w domu – nie biegałem przez kolejne cztery tygodnie. Przerwa biegowa zakończyła się 14 grudnia, spokojną dyszką. W normalnych warunkach treningi pewnie by się odbyły, ale w końcu ruszyła praca na którą czekaliśmy od końca czerwca…. Read more »

Dyszka na otwockie stulecie

      Brak komentarzy do Dyszka na otwockie stulecie

435 osób ukończyło dziś VI Bieg Otwocki z Okazji 100 Rocznicy Uzyskania Praw Miejskich przez Otwock. Ja też. I nowa koszulka wpadła do kolekcji – przyda się, bo jest rewelacyjna, podobnie jak poprzednia, z Biegu Integracyjnego.   Czasem, opisując jakieś zdarzenie, przywołuję mojego kumpla, z którym zaczynałem bieganie. Wspomniany A. był na bieg zapisany przez mnie, bo chciał. Przez noc… Read more »

Dwadzieścia i siedem

      Brak komentarzy do Dwadzieścia i siedem

Ciekawie się złożyło, ponieważ poniższy wpis to dwudziesty siódmy z kolei. Ciekawie, bo opisuje inne, niedzielne dwadzieścia i siedem. Dziś będzie krótko, bo kronikarsko. Do biegu otwockiego został tydzień. Przegląd listy startowej pokazał, że zamiast pierwotnych 200 osób wystartuje 699… Zrobił się z tego całkiem duży bieg. Kumpel (czyli wcześniej już wspominany A.) miał coś ze mną potrenować, ale nie… Read more »

Osiemdziesiąt w tle, czyli jeszcze o jesieni

      Brak komentarzy do Osiemdziesiąt w tle, czyli jeszcze o jesieni

Założyłem sobie ambitny plan na mijający tydzień. Spacerowe tempo i same długie wybiegania. Część się mi udało zrealizować. Tą z długimi wybieganiami.   Poniedziałek, środa, piątek i niedziela – tak wyglądały wybiegania na 20 kilometrów. Co drugi dzień. Pisałem wcześniej, że nie lubię biegać w strugach deszczu. I dalej nie lubię. Ale w mijającym tygodniu dokonałem odkrycia na miarę ognia… Read more »

Kratka, czyli… przyszła jesień

      Brak komentarzy do Kratka, czyli… przyszła jesień

Przyszła jesień. Co było widać już jakiś czas temu, gdy zaczynały odlatywać klucze ptaków. A teraz? Chłodniej, ciągle pada, potem pada. I jeszcze trochę pada. W międzyczasie jeszcze choróbska się pałętają. Nie mam nic przeciw bieganiu, kiedy pada. Ale jak krążą dookoła choroby a z nieba się leje, a nie pada, to nie biegam. „Mały” deszczyk, czyli ulewa ma swój urok… Read more »

Barania Góra… zamiast biegania

      Brak komentarzy do Barania Góra… zamiast biegania

Kolejne dwa tygodnie za mną. Ciężkie i… nie do końca ciężkie. Ciężkie, bo przygotowując się do wcześniej wspominanego już planu treningowego biegałem szybkie 400 metrów. Według planu miało być 1:30 na 400, wyszło od 1:30 do 1:22. Ciężkie, bo biegałem intensywnie w seriach dwudniowych z jednodniową przerwą. Dwa dni biegania, dzień wolnego. To ciąg dalszy przygotowań, by biegać docelowo codziennie,… Read more »