≤4… przed północą pada ósemka

      Brak komentarzy do ≤4… przed północą pada ósemka

Dziś będzie króciutko. Biegając we wtorek z Anką i Staszkiem postanowiłem sobie, że środa będzie szybkim bieganiem. To ostatnie dwa tygodnie planu treningowego. Potem już sprawdzian. Najpierw Karczewski Bieg Szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego – bez ścigania, bo to dość trudny cross, a następnego dnia mam biec bieg właściwy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze – to Biegnij Warszawo, 1 października – ma… Read more »

IV Integracyjny Bieg 24-godzinny

      Brak komentarzy do IV Integracyjny Bieg 24-godzinny

Plan był prosty: przespać się w dzień, pójść na pierwszą w nocy na OKS i machnąć parę kilometrów dookoła stadionu. Plan, planem, a rzeczywistość psikusa strzeliła. Nie dałem rady się przespać. A nie mogąc spać, stwierdziłem, że im później będzie, tym będę coraz bardziej zmęczony. Pojechałem na OKS wcześniej, na północ. Nocna warta Wystartowałem w swój bieg 20 minut po… Read more »

Kawa, kawa

      Brak komentarzy do Kawa, kawa

Kawa, kawa …projektu ≤4 ciąg dalszy Dziś wypadło zakończenie kolejnego eksperymentu. Eksperymentu, który podobnie jak dieta, którą chciałem wypróbować – okazał się klapą. Półtora tygodnia temu przestałem pić kawę, bo chciałem zobaczyć, jaki ma wpływ na organizm. I zobaczyłem. Ma wpływ, oj ma – brak energii, brak mocy, brak prędkości. Tyle w skrócie. Poprzedni tydzień, co opisałem tu, był tygodniem… Read more »

Tydzień niemocy

      Brak komentarzy do Tydzień niemocy

Pamięć o Biegu Siedleckiego Jacka gdzieś tam przeminęła wraz z sierpniem. To, co nastąpiło po tym biegu, można określić utopionymi w deszczu prawie dwoma tygodniami. Jeszcze początek września był w miarę udany – udało mi się zrobić trening 20.1 i 20.2. Ten drugi był szczególnie fajny – pomieszany progowy (4 razy 5 minut biegu w tempie na 4:06 min/km, plus… Read more »

Bieg Jacka, tego Siedleckiego… i tego Otwockiego

      Brak komentarzy do Bieg Jacka, tego Siedleckiego… i tego Otwockiego

Bieg Siedleckiego Jacka był ukoronowaniem roku nowego, Danielsowego podejścia do treningu. Na ten bieg nie czekałem jednak już tak, jak na półmaraton w Wiązownej, czy Piątkę w Mińsku Mazowieckim. Wyjątkiem był Platerów, gdzie oczekiwania były wyższe niż podeszwa butów… ale to pojedynczy wypadek przy pracy. Ten bieg miał spokojnie zakończyć Grand Prix Traktu Brzeskiego 2017. Bieg Jacka… …był i moim… Read more »

I po kontuzji… z bonusem

      Brak komentarzy do I po kontuzji… z bonusem

Pierwsze dwa tygodnie sierpnia poleciały bez ani jednego wyjścia w las. Mięsień bolał tak, że momentami trudno było chodzić. W poniedziałek, 14 sierpnia, byłem z wizytą u lekarza. I dostałem skierowanie na rentgena. Mięsień mięśniem, ale głównym problemem jest kręgosłup… Lekarz zalecił oszczędzanie się. Oraz unikanie fikołków, fitnessów i takich tam. No to unikam. Od wtorku robię codziennie spokojne 12… Read more »

Kontuzja? Ujęcie pierwsze

      Brak komentarzy do Kontuzja? Ujęcie pierwsze

Rewelacyjny lipiec Lipiec, choć na początku nic tego nie zapowiadało zakończyłem z ładnym kilometrażem – prawie 340. Drugi najlepszy kilometrażowo miesiąc tego roku. Do tego pięć i sześć kilometrów poniżej 4 minut na kilometr. Jedna dobra próba biegu ciągłego na 4 kilometry w tempie (jak w zegarku) 3:55 na kilometr na stadionie. No i fantastyczna próba poprawienia czasu na 1 kilometr,… Read more »

Dwa razy dwadzieścia

      Brak komentarzy do Dwa razy dwadzieścia

Piętnaście miesięcy… …tyle potrzebowałem, żeby zabrać się za – w sumie – prosty bieg. Długie oczekiwanie. Ciekawy rezultat. Ale wpis będzie krótki. Chodzi bowiem o postanowienie poczynione w kwietniu 2016 roku przy piwie, z Arturem i Remim. Powstał wtedy plan, według którego zakładałem powrót do baaaaaaardzo długich biegów. Plan zakładał pierwszy ultramaraton jeszcze w 2016 roku, jednak poprzedzony dwoma wybieganiami… Read more »

≤4… odsłona druga

      Brak komentarzy do ≤4… odsłona druga

I zaczęła się zabawa wspomniana w poprzednim wpisie. Hubert, z którym gadaliśmy o treningu podczas biegania na stadionie OKS-u nazwał to biegiem progresywnym. OK, może być – będzie łatwiej go odróżnić. Choć dla mnie to nic innego, jak stary, dobry bieg ciągły. Dwukoły Na początek wpadł wyjazd na mazurskie pogranicze, gdzie czekała ciężka, fizyczna robota. Kucie kafelek i betonu na… Read more »

Lipcowy OKS wieczorową porą

      Brak komentarzy do Lipcowy OKS wieczorową porą

Wspomniane wcześniej mieszanie treningów zacząłem w ciągu zeszłego tygodnia. Mój nowy pomysł na pobicie 40 minut na dychę jest w swojej prostocie całkiem głupi i niegłupi zarazem – biegać w tempie co najwyżej 4 minut na kilometr (a najlepiej ciut poniżej) przez całe dziesięć kilometrów. Proste, nieprawdaż? Nowe, nowe… przyszło nowe! Zacząłem więc w zeszłym tygodniu. Według owego genialnego i… Read more »