Jesień, OKS dla wybranych, Covid… i co jeszcze?

      Brak komentarzy do Jesień, OKS dla wybranych, Covid… i co jeszcze?

W trakcie tych trzech tygodni zostaliśmy rodziną wyrzuceni ze stadionu OKS-u, bo jak się dowiedzieliśmy „tylko zgłoszone grupy mogą trenować, po poinformowaniu zarządu OKS”… (…) Nie będę się do takiego miasta dokładać – mam alternatywę – więc podatki płacić będę gdzie indziej.

W Gdańsku nic nie boli?!

      Brak komentarzy do W Gdańsku nic nie boli?!

Zanim znalazłem się w stanie lekkiego upojenia % w czasie wyprawy do wietnamskiej knajpki w Oliwie, przemknęło mi przez myśl, że nic, NIC, ale to ZUPEŁNIE NIC mnie nie boli. Tę myśl, jak się okazało, chwilę później wypowiedziałem. Zebrał to w użyty powyżej zgrabny tytuł, Remo, którego urodziny obchodziliśmy w Gdańsku. Ale żeby nie było… Ten brak bólu był tym… Read more »

Bielański Wieczór LA – rozdanie drugie

      1 komentarz do Bielański Wieczór LA – rozdanie drugie

Kiedy ukończyłem i ochłonąłem trochę po moich 400 metrach, pierwsze co przyszło mi do głowy to trochę zmieniony cytat z MarcinaP: zakładałem 56 sekund, po cichu liczyłem na 55, jakoś wyszło 57. Takie fajne i proste podsumowanie mojej indywidualnej czterysetki. I za cholerę nie oddaje tego, co się działo na bieżni. Za cholerę. Spotkania Najpierw jednak rzeczy przyjemne. Na rozgrzewce,… Read more »

BeWueLowy Półmetek

      Brak komentarzy do BeWueLowy Półmetek

Na początek – podziękowania dla MarcinaO za użyczenie fotki naszego zadbanego, nowoczesnego, wyróżniającego się w okolicy stadionu w Łotwocku 🙂 Dla dociekliwych – na zdjęciu jest BIEŻNIA. Jak zarobię coś na blogu, to ci Marcin odpalę procent…. A na razie podlinkowuję. BWL (BeWueL) – 3. Bielański Wieczór Lekkoatletyczny – będzie głównym bohaterem dzisiejszego wpisu. Bo zostało do niego lekko ponad… Read more »

Powrót do przeszłości II

      Brak komentarzy do Powrót do przeszłości II

Coś mi się wydaje, że kroi się seria, porównywalna z Back to the Future… chociaż moja to raczej powroty w drugą stronę. Ale może, może… No tak morze. O tym chciałem wspomnieć. Białogóra Całe to zamieszanie z wirusami, maseczkami i innymi pierdoletami spowodowało, że nie bardzo planowaliśmy wyjazd gdziekolwiek na wakacje. Po różnych perypetiach udało nam się na ostatnią chwilę… Read more »

Powrót do przeszłości

      Brak komentarzy do Powrót do przeszłości

Trzy tygodnie. Tygodnie intensywne. I to nie treningowo. Dziabnął mnie kleszcz. 10 lipca dostałem antybiotyk, który zakończyłem brać 25 lub 26 lipca. I wtedy też zaczęło wychodzić spustoszenie, które zrobił w organizmie. Zacząłem się faszerować probiotykami i kwasem masłowym. 6 sierpnia byliśmy na Mazurach na weselu – i dzięki zmasakrowanym jelitom mój kontakt z współbiesiadnikami był bardzo ograniczony (coby się… Read more »

Będziemy robić rekordy na nowo?

      Brak komentarzy do Będziemy robić rekordy na nowo?

Narzekałem rozmawiając ostatnio z Moniką, że w tym roku mam tylko jeden nowy rekord i… …awaria platformy Garmin Connect i aplikacji zaczęła się w środę. Będąc w pracy żartowałem z kumpla, że straci wszystkie odznaki. A potem doszliśmy do tego, że nigdzie nie zanotował sobie rekordów. Tylko w Garminie. No… jest jeszcze enduhub. A co będzie, jak firma (Garmin) nie… Read more »

Demon z Sulejówka

      Brak komentarzy do Demon z Sulejówka

Tytuł nawiązuje oczywiście do poprzedniego wpisu i mojej dziwnej słabości do biegania kilometra w jakimś żwawszym tempie. Ale, ale… po kolei. Impreza odbyła się w Sulejówku, gdzie oficjalnie otwarto 300 metrową, 4-torową bieżnię tartanową. Z mięciutkim tartanem. Pochmurno, trochę chłodniej, jak w Piasecznie. Zapisałem się na 1000 i 300 metrów. Impreza zorganizowana została rewelacyjnie; nie było opóźnień, a nawet lekko… Read more »

Piaseczyński piknik

      Brak komentarzy do Piaseczyński piknik

Otwarcie sezonu w lipcu… Takie czasy. Na szczęście jakieś imprezy już się odbywają i można się pościgać. Moje oczekiwania przed startem były jak stąd na Księżyc, a nawet dalej. Było oglądanie wyścigów na 400 metrów, były dobre rady trenerów (youTube). I mało treningów. Mało – bo przez kwarantannę nie robiliśmy prawie nic przygotowującego pod 400 metrów. Jeden trening 300-500, kilka… Read more »

a na horyzoncie… zawody

      Brak komentarzy do a na horyzoncie… zawody

Żar lejący się z nieba… gówniane okoliczności. Do tego wkręty 9 milimetrów w kolcach. 26 sekund na szutrówce i 6.40″ na Orlikowej zielonej gumie… Miłe podsumowanie czerwca 2020 🙂 i w zasadzie całego pierwszego półrocza, tego ciekawego roku…
I na koniec – w oczekiwaniu na pierwsze tegoroczne zawody na bieżni w Piasecznie!