Piaseczyński piknik

      Brak komentarzy do Piaseczyński piknik

Otwarcie sezonu w lipcu… Takie czasy. Na szczęście jakieś imprezy już się odbywają i można się pościgać. Moje oczekiwania przed startem były jak stąd na Księżyc, a nawet dalej. Było oglądanie wyścigów na 400 metrów, były dobre rady trenerów (youTube). I mało treningów. Mało – bo przez kwarantannę nie robiliśmy prawie nic przygotowującego pod 400 metrów. Jeden trening 300-500, kilka… Read more »

a na horyzoncie… zawody

      Brak komentarzy do a na horyzoncie… zawody

Żar lejący się z nieba… gówniane okoliczności. Do tego wkręty 9 milimetrów w kolcach. 26 sekund na szutrówce i 6.40″ na Orlikowej zielonej gumie… Miłe podsumowanie czerwca 2020 🙂 i w zasadzie całego pierwszego półrocza, tego ciekawego roku…
I na koniec – w oczekiwaniu na pierwsze tegoroczne zawody na bieżni w Piasecznie!

Dzień Dziecka

      Brak komentarzy do Dzień Dziecka

Nie wiem, kiedy minął maj. Zauważyłem dopiero, jak się zrobił czerwiec. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie – z Dominiką ruszyliśmy z treningami. Na razie w związku z ograniczeniami trenowaliśmy na Orliku, po grupie dziecięcej Lekkoatletów z Otwocka. Jako, że nie mamy jeszcze dostępu do bieżni, w ramach powtórki klepię głównie siłę. To, czego nigdy nie umiałem zrobić – dużo skoków,… Read more »

Druga zasada bieganiki Horwilla

      Brak komentarzy do Druga zasada bieganiki Horwilla

Z zasadami fizycznymi jest tak, że coś opisują. Z tą zasadą jest nie inaczej. Jej poprzedniczka – pierwsza zasada mówi, że ciało się porusza, gdy się porusza. Natomiast druga zasada mówi o tym, że ciało porusza się szybciej i dalej, JEŚLI porusza się szybciej i dalej. Czyli w skrócie – wyraża ją moja ulubiona sentencja Horwilla – żeby biegać szybko,… Read more »

Partyzantka, czyli łapać złodzieja

      Brak komentarzy do Partyzantka, czyli łapać złodzieja

No i wykrakałem. Trzeba się było przemycać do lasu. I w zasadzie to jeszcze trzeba. Aż do jutra. No i partyzantka uprawiana była nagminnie. Choć mieszkanie w takim miejscu, gdzie las jest wszędzie ma swoje plusy. Bo nie wszystki las to las Część lasu to otulina, która nie należy do lasów państwowych. A ostatnie dwa tygodnie to było takie partyzanckie… Read more »

Biego-kwaran-tanna

      Brak komentarzy do Biego-kwaran-tanna

Ostatni wpis powstawał, kiedy jeszcze nie było koronnego szaleństwa. Tak, jak i na życiu codziennym, trochę się to szaleństwo odcisnęło i na bieganiu. Choć prawdę mówiąc ograniczenie ruchu wpływa dobrze na kolana. Pobolewają, ale generalnie ból odczuwam już znacznie rzadziej. Nie wiem tylko, jak zareagują kolana na super-szybkie odcinki, bo takich jest najmniej. Nie da się w lesie zapierniczać po… Read more »

To jeszcze nie biegopauza

      Brak komentarzy do To jeszcze nie biegopauza

Choć wszystko na to wskazywało. Ból kolan, zupełny brak chęci do biegania, brak treningów, całe 40 kilometrów przebiegane w lutym. Słowem, czułem się jak pikujący w dół samolot, w którym coś zablokowało silniki. I które przy uruchomieniu robią chłe, chłe, chłe… i… nic się nie dzieje. Trochę nadziei narobił fizjo-rehabilitant, który obiecał, że postawi mnie na nogi. Powrót do żywych… Read more »

Copernicus Cup 2020

      Brak komentarzy do Copernicus Cup 2020

Będzie kolejny temat zastępczy. Bo nie ma o czym pisać. Po pierwsze bo – nie ma za wiele treningu. Bo po drugie problem z kolanami trwa. Pocieszające jest to, że problem jest chyba coraz bliższy rozwiązania. Trafiłem na rehabilitację, a specjalista zdiagnozował: kolano biegacza. Czyli po nie naszemu ITBS.  Po pierwszej wizycie okazało się – co najbardziej mnie ucieszyło –… Read more »

Padał śnieg, padał śnieg…

      2 komentarze do Padał śnieg, padał śnieg…

W zeszłym roku trochę popadał śnieg i trochę się utrzymał. Ekscytowałem się, że mogę naocznie i metrówką zmierzyć długość kroku po śladach zostawionych w śniegu. W tym roku Salomony z kolcami na lód lub śnieg w lesie na razie leżą schowane. Podbiegi, które robię w okolicach Łysej, jako część rehabilitacji pozwoliły na mierzenie nie długości kroku, a siły nacisku na… Read more »

RICE, RICE baby

      Brak komentarzy do RICE, RICE baby

Image by ImageParty from Pixabay Skąd to zdjęcie?! I jaki ryż?! Przecież to nie o ryż chodzi. Tylko o RICE. A RICE to rest, ice, compression, and elevation. A w moim przypadku było nawet RICE(N) – z dużymi ilościami Naproxenu. Co nie było łatwe. Dwa tygodnie oszczędzania się. A może nawet trzy tygodnie… Parę razy okłady z lodu. Czasem z… Read more »