Author Archives: admin

Będziemy robić rekordy na nowo?

      Brak komentarzy do Będziemy robić rekordy na nowo?

Narzekałem rozmawiając ostatnio z Moniką, że w tym roku mam tylko jeden nowy rekord i… …awaria platformy Garmin Connect i aplikacji zaczęła się w środę. Będąc w pracy żartowałem z kumpla, że straci wszystkie odznaki. A potem doszliśmy do tego, że nigdzie nie zanotował sobie rekordów. Tylko w Garminie. No… jest jeszcze enduhub. A co będzie, jak firma (Garmin) nie… Read more »

Demon z Sulejówka

      Brak komentarzy do Demon z Sulejówka

Tytuł nawiązuje oczywiście do poprzedniego wpisu i mojej dziwnej słabości do biegania kilometra w jakimś żwawszym tempie. Ale, ale… po kolei. Impreza odbyła się w Sulejówku, gdzie oficjalnie otwarto 300 metrową, 4-torową bieżnię tartanową. Z mięciutkim tartanem. Pochmurno, trochę chłodniej, jak w Piasecznie. Zapisałem się na 1000 i 300 metrów. Impreza zorganizowana została rewelacyjnie; nie było opóźnień, a nawet lekko… Read more »

Piaseczyński piknik

      Brak komentarzy do Piaseczyński piknik

Otwarcie sezonu w lipcu… Takie czasy. Na szczęście jakieś imprezy już się odbywają i można się pościgać. Moje oczekiwania przed startem były jak stąd na Księżyc, a nawet dalej. Było oglądanie wyścigów na 400 metrów, były dobre rady trenerów (youTube). I mało treningów. Mało – bo przez kwarantannę nie robiliśmy prawie nic przygotowującego pod 400 metrów. Jeden trening 300-500, kilka… Read more »

a na horyzoncie… zawody

      Brak komentarzy do a na horyzoncie… zawody

Żar lejący się z nieba… gówniane okoliczności. Do tego wkręty 9 milimetrów w kolcach. 26 sekund na szutrówce i 6.40″ na Orlikowej zielonej gumie… Miłe podsumowanie czerwca 2020 🙂 i w zasadzie całego pierwszego półrocza, tego ciekawego roku…
I na koniec – w oczekiwaniu na pierwsze tegoroczne zawody na bieżni w Piasecznie!

Dzień Dziecka

      Brak komentarzy do Dzień Dziecka

Nie wiem, kiedy minął maj. Zauważyłem dopiero, jak się zrobił czerwiec. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie – z Dominiką ruszyliśmy z treningami. Na razie w związku z ograniczeniami trenowaliśmy na Orliku, po grupie dziecięcej Lekkoatletów z Otwocka. Jako, że nie mamy jeszcze dostępu do bieżni, w ramach powtórki klepię głównie siłę. To, czego nigdy nie umiałem zrobić – dużo skoków,… Read more »

Druga zasada bieganiki Horwilla

      Brak komentarzy do Druga zasada bieganiki Horwilla

Z zasadami fizycznymi jest tak, że coś opisują. Z tą zasadą jest nie inaczej. Jej poprzedniczka – pierwsza zasada mówi, że ciało się porusza, gdy się porusza. Natomiast druga zasada mówi o tym, że ciało porusza się szybciej i dalej, JEŚLI porusza się szybciej i dalej. Czyli w skrócie – wyraża ją moja ulubiona sentencja Horwilla – żeby biegać szybko,… Read more »

Partyzantka, czyli łapać złodzieja

      Brak komentarzy do Partyzantka, czyli łapać złodzieja

No i wykrakałem. Trzeba się było przemycać do lasu. I w zasadzie to jeszcze trzeba. Aż do jutra. No i partyzantka uprawiana była nagminnie. Choć mieszkanie w takim miejscu, gdzie las jest wszędzie ma swoje plusy. Bo nie wszystki las to las Część lasu to otulina, która nie należy do lasów państwowych. A ostatnie dwa tygodnie to było takie partyzanckie… Read more »

Biego-kwaran-tanna

      Brak komentarzy do Biego-kwaran-tanna

Ostatni wpis powstawał, kiedy jeszcze nie było koronnego szaleństwa. Tak, jak i na życiu codziennym, trochę się to szaleństwo odcisnęło i na bieganiu. Choć prawdę mówiąc ograniczenie ruchu wpływa dobrze na kolana. Pobolewają, ale generalnie ból odczuwam już znacznie rzadziej. Nie wiem tylko, jak zareagują kolana na super-szybkie odcinki, bo takich jest najmniej. Nie da się w lesie zapierniczać po… Read more »

To jeszcze nie biegopauza

      Brak komentarzy do To jeszcze nie biegopauza

Choć wszystko na to wskazywało. Ból kolan, zupełny brak chęci do biegania, brak treningów, całe 40 kilometrów przebiegane w lutym. Słowem, czułem się jak pikujący w dół samolot, w którym coś zablokowało silniki. I które przy uruchomieniu robią chłe, chłe, chłe… i… nic się nie dzieje. Trochę nadziei narobił fizjo-rehabilitant, który obiecał, że postawi mnie na nogi. Powrót do żywych… Read more »

Copernicus Cup 2020

      Brak komentarzy do Copernicus Cup 2020

Będzie kolejny temat zastępczy. Bo nie ma o czym pisać. Po pierwsze bo – nie ma za wiele treningu. Bo po drugie problem z kolanami trwa. Pocieszające jest to, że problem jest chyba coraz bliższy rozwiązania. Trafiłem na rehabilitację, a specjalista zdiagnozował: kolano biegacza. Czyli po nie naszemu ITBS.  Po pierwszej wizycie okazało się – co najbardziej mnie ucieszyło –… Read more »