≤4… przed północą pada ósemka

      Brak komentarzy do ≤4… przed północą pada ósemka

Dziś będzie króciutko. Biegając we wtorek z Anką i Staszkiem postanowiłem sobie, że środa będzie szybkim bieganiem. To ostatnie dwa tygodnie planu treningowego. Potem już sprawdzian. Najpierw Karczewski Bieg Szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego – bez ścigania, bo to dość trudny cross, a następnego dnia mam biec bieg właściwy.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze – to Biegnij Warszawo, 1 października – ma pozwolić mi w końcu złamać w tym roku granicę 40 minut na dychę. Co i tak będzie ponad plan. Bo plan zakładał złamanie 42 minut na kilometr. Mniej niż 40 minut to taki dodatkowy cel, po tym, jak te 42 już padło…

Wracając do dzisiejszego biegania – szedłem z nastawieniem, że zrobię ósemkę w czasie poniżej 4 minut na kilometr. Głucha noc – blisko północy… – to najlepszy czas na takie bieganie. Mało samochodów, prawie wcale ludzi…

Osiem wyszło wymęczone, bo wymęczone, ale kolejny kilometr zaliczony. I jest ich już osiem w czasie całego biegu poniżej 4 minut na kilometr. Po szybkich pierwszych pięciu, trzy ostatnie wlazły niestety powyżej czterech. Jednak rezerwa zrobiona w ciągu pierwszej piątki pozwoliła dowieźć osiem w 31:59 minuty… 😀

Co najważniejsze – ostatni kilometr, mimo, że był już szybszy po fatalnym siódmym (prawie 4:14) to odkrycie, że bolą mnie nadal wszystkie mięśnie, które łapały skurcze w czasie Biegu Integracyjnego. To znak, że trzy dni regeneracji nie wystarczyło. Trza pakować magnez…


 

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *