Dwa razy dwadzieścia

      Brak komentarzy do Dwa razy dwadzieścia

Piętnaście miesięcy

…tyle potrzebowałem, żeby zabrać się za – w sumie – prosty bieg. Długie oczekiwanie. Ciekawy rezultat. Ale wpis będzie krótki.

Chodzi bowiem o postanowienie poczynione w kwietniu 2016 roku przy piwie, z Arturem i Remim. Powstał wtedy plan, według którego zakładałem powrót do baaaaaaardzo długich biegów. Plan zakładał pierwszy ultramaraton jeszcze w 2016 roku, jednak poprzedzony dwoma wybieganiami po 20 kilometrów zrealizowanymi w ciągu jednego dnia. Gdzieś w Otwoku, po lasach. Później nastąpiła zmiana planów – nie czułem się na siłach do ultra, i przełożyłem plan startu na 2017. Niedługo później, nie mogąc jakoś zrobić 2 x 20 km, i to przełożyłem na 2017…

W zasadzie taki bieg nie powinien mi sprawiać trudności, bo w końcu rok 2017 rozpocząłem Zimowym Maratonem Bieszczadzkim, (gdzie człapiąc spędziłem na nogach ponad 5 godzin), by w maju ponownie przebiec spokojnie maraton – tym razem Podhalański.

A jednak wyjście na 2 x 20 jakoś się odwlekało. W końcu parę dni temu postanowiłem sobie, że koniec ściemy. A że w upałach nie wychodził bieg przygotowujący do dychy („progresywny”), zaplanowałem sobie dzień w którym słońce się zatrzyma…

Wypadło to wczoraj. Rano deszcz, wieczorem słońce i dość gorąco. Efekt? Ciekawy:

  1. poranne dwadzieścia w tempie średnim 5:03 min/km (pierwsza dziesiątka – 50:51; druga – 50:01);
  2. wieczorne dwadzieścia – średnie tempo 5:01 min/km (pierwsza dycha – 50:43; druga – 49:35).

Niespodzianką było całkiem dobre, równe tempo. Miało być Danielsowym easy – biegiem spokojnym i tak też wyszło. Mój obecny zakres dla biegu spokojnego to 4:47 – 5:24min/km. W co 5:03 i 5:01 wpisują się idealnie. Fajniejsze jest jednak to, że nie odczułem większego zmęczenia w drugim wyjściu, czego się bardzo obawiałem.

Zaległy, stary cel z planu na 2016 mogę w końcu odfajkować. A część druga planu, czyli Ultra? Jak się uda to późną jesienią „Beskidzka 160 Na Raty”. Powrót po latach na znane podwórko. I ponowne oko-w-oko z Czantorią 😛


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *