Dziś trochę pobiegamy, rzekła

      Brak komentarzy do Dziś trochę pobiegamy, rzekła

I tak zrobiliśmy.

Trochę oznaczało szybkie 600 metrów na „dogrzewkę”. Po czym nastąpiły biegi jeszcze szybsze… czterysetka i trzysetki. Gdy już miałem dość, a mięśnie rąk i uda były zabetonowane kwasem, przepona paliła… dostałem jeszcze trochę do pobiegania na koniec – 5 razy 120 metrów… Choć już przepona i nogi nie chciały współpracować, to odcinki były dość fajne do robienia – pierwsze 40 metrów „drive” i kolejne 80 metrów „float”. Fajne, ale cholernie męczące…

Efekt? 62.7” na otwockim żużlaku na 400 metrów, gdzieś tam pomiędzy innymi szybkimi… To na razie absolutny TBPB – the best personal best 😉

Żeby nie było – dwa dni później to samo padło na asfalcie podczas wieczornych ścigań z Dzieciorem…

Český Těšín

A teraz coś o małej pipidówie, która… no właśnie… – ma 24 tysiące mieszkańców. Cieszyn po polskiej stronie ma trochę więcej mieszkańców z jednym stadionem na Alei Łyska (żużlak oczywiście) oraz lodowiskiem na Małej Łące. A po czeskiej stronie? Jeden zimní stadion, czyli lodowisko do hokeja oraz 3 (TRZY) tartanowe stadiony. Dwa małe z bieżnią pomiędzy 180 a 250 metrów i pełnowymiarówka. Będąc w odwiedzinach w domu i u paru znajomych, wiedziałem, że pobiegam. Padło na pełny wymiar.  Było więc trochę cholernie szybkiego biegania.

Dziś trochę pobiegamy, rzekła

Po powrocie z Cieszyna od razu wpadłem od w reżim treningowy. Tylko tym razem – ze względu na zimno – było… tylko trochę biegania. Szybkiego. Aż do pełnego zakwaszenia. Takie combo można chyba tylko w grach spotkać – na rozgrzewkę 400 metrów, potem dobijające 450-tki i na koniec, jak już mięśnie nie wiedziały gdzie są – setki, na baaaaardzo krótkiej przerwie. To co cieszy, to ostatnia, gdzie ścigając się z Dominiką, walcząc z piekielnie bolącymi mięśniami przepony ukulałem 13.7”…

Na zakończenie wpadł jeszcze jakiś mało ogarnięty Parkrun, na który ruszyliśmy bez barcodów, ale na którym prowadzony nowy Mistrz Kiszeczkowy zrobił rekord na 5 kilometrów…

No i Frank na koniec

Naszła mnie dziś też taka refleksja, że nigdy do tej pory, o tej porze roku nie biegałem tak szybko. A Frank H. cały czas powtarza w jednym ze swoich artykułów, że sprinter powinien utrzymywać prędkościowe startowe przez całą zimę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *