Gdy nadejdzie czas

      Brak komentarzy do Gdy nadejdzie czas

Krótko podsumuję, bo na razie nie ma co się rozpisywać. Label 5 został otwarty i pochłeptany.  Whiskacz miał być rzadko… i jest. Smakuje nawet lepiej niż zwykle. Ale, choć może się tak wydawać, wpis nie będzie o piciu. Będzie o świętowaniu bieganiu.

UTP, czyli utajniony_projekt jeszcze nie ujrzy światła dziennego, choć przemyślenia Faraona idą w dobrym kierunku – czasem trza zrobić coś innego… z pomocą kogoś innego .:…:…:.

A powód do świętowania jest taki, że dziś w czasie treningu do 400 metrów padły całkiem Labelowe wyniki na żużlowym stadionie OKS-u. Na 100 metrach po raz pierwszy wykulałem 12 sekund – 12.95, potem padło 27 sekund na 200 metrów. W drugiej serii, w której miałem utrzymać czasy z pierwszej serii udało mi się powtórzyć 100 metrów poniżej 13 sekund – weszło piękne 12.74… Łapy mdlały, jakbym ze trzi tony wungla przeciepał…

Mój nowy trening biegowy, który nazwałem biegiem pompkowym, także wkroczył na nowy poziom – serie pompek po każdym kilometrze sięgnęły 20 sztuk na postój – i nowy pompkowy PB w czasie biegu na 10 kilometrów wynosi… 180 sztuk.

Ćwiczenia w domu, ćwiczenia na stadionie, ćwiczenia w lesie – moc idzie, i już ją czuć 🙂 Co tu dużo pisać – szykuję się na tegoroczny cel numero due. Pierwszy zaczeka. Przed końcem roku go i tak zrobię… 😛


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *