Horwillowskie poranki

      2 komentarze do Horwillowskie poranki

Dziś rzecz będzie o krótkim planie według Franka H. wciśniętym między dwa tegoroczne starty na 5 kilometrów. Po nieudanym biegu na 5 kilometrów w Mińsku Mazowieckim, kolejny sprawdzian na atestowanej trasie wypada mi w Siedlcach, 26 sierpnia. Po zliczeniu tygodni w kalendarzu wyszło 13 tygodni przerwy… i wpadł pomysł zastosowania 12 tygodniowego cyklu Horwilla na podniesienie wydolności.

Reaper of Souls?!

Pierwszy tydzień po Mazowieckiej Piątce był ściemą, nazwaną odpoczynkiem. Zawód, niedosyt, złość, frustracja… eeeee… chyba się rozpędziłem. Więc… frustracja, zniechęcenie, RODO… przyniosły tydzień odpoczynku. A głównym winowajcą było oczywiście RODO. A to dlatego, że przypomniała sobie o mnie firma Blizzard… Kiedyś będąc na meczu Euro 2012 na Ukrainie kupiłem sobie po rusku Diablo 3. Pograłem, ale gra jakoś mnie nie ruszyła. Konto wisiało nieużywane z dobre trzy-cztery lata. A tu Blizzard się przypomniał przyRODOdział, to wlazłem, obejrzałem. Okazało się, że gra jest już po polsku, dodatek ROS okazał się wielce obiecujący po opisach. I zakupiłem 🙂

W ten oto sposób zamiast biegać po lasach w okolicy, zacząłem biegać po lochach za potworami. Jak wcześniej byłem przeciw Diablo 3, to z ROS-em gra ta (jak dla mnie oczywiście) dorównała kultowej Dwójce (z LOD-em). Minął jednak tydzień, a z nim opadła potwornie diablowata mgła. Bo też zostało do Siedlec równe 12 tygodni. No i ruszyłem z krótkim, prostym planem…

Horwillowskie poranki

Horwillowskie poranki

Ruszyłem z planem od poniedziałku, 4 czerwca. Przed rozpoczęciem tego planu czułem poddenerwowanie. Czułem przerażenie. To taki stan przed każdym dniem treningu, jaki trafnie opisał Krzysiek na swoim Road to PB (którego jestem od dawna fanem i pewnie za ten przyciężkawy, pasujący mi humor). Guru zatem podał trzy stany – podniecenie,  radość, strach.

U mnie w poniedziałek strach był dominującym uczuciem. Choć plan jest ruchomy i zwykle zmieniam jednostki według uznania i samopoczucia, to w tym wypadku wystartowałem w poniedziałek z sesją 8 kilometrów, jak H przykazał (Horwillowy Double-distance run). Choć wiem, że biegam już-już-prawie-że-już  swobodnie w takim tempie, to jednak ten strach się czaił. Finalnie zrobiłem 31:58 na osiem. Wstrzelone w zakres czasu, jaki wyliczył Horwill. I wtedy strach ustąpił.

We wtorek, będąc jeszcze trochę obolały, zamiast powtórki, zrobiłem tylko wieczorną Szybką Piątkę (3:59 min/km). Boleści trochę mi przeszły i w środę rano zabrałem się za najgorszą zmorę.

Horwillowy Long run, czyli 4 x 4 kilometry, które miały wejść w zakres od 60 do 69 minut. Co tu dużo pisać – po ostatnich upałach – trafiłem z pogodą. Rano było 14 stopni… i zrobiłem, to, czego bałem się najbardziej. 65:40… (z dobrym tempem 4’6″ zamiast zakładanego 4’16” na kilometr). W tym planie dojdą jeszcze powtórzenia 200m z coraz krótszą przerwą oraz 4 x 2 kilometry po 7:20 (Half the distance run x 4 with 60 secs recovery). Tego ostatniego piekielnie się boję 🙂

I tak jeszcze przez 11 i pół tygodnia…

A dlaczego w ogóle Horwillowskie poranki? Bo będzie ich dużo… wybrałem objętość maksymalną i za jego radą postaram się robić co poranek Double-distance run, czyli 8 kilometrów w mniej niż 33 minuty. Będzie boleć? Oj, chyba będzie…

7. Piknik Biegowy w Białej

No to jeszcze o startach. Koniec obecnego tygodnia wypadnie w Białej Podlaskiej, gdzie kompletować będę bieg na 15 kilometrów do Grand Prix Traktu Brzeskiego. Początkowo myślałem o spokojnym biegu, jak rok temu, jednak po wprowadzeniu treningu Franka Horwilla spróbuję ten bieg potraktować jako Long run i zrobić go w tempie mniej-więcej 4:15 min/km. Jeśli pogoda na to pozwoli…


 

2 thoughts on “Horwillowskie poranki

  1. faraon828

    Jakiś masakryczny ten Twój trening, padłbym gdzieś koło wtorku już 🙂
    PS. hehe, z tym fanem to dałeś do pieca, aż mnie dym z komina po oczach szczypie 😉

    Reply
    1. admin Post author

      Masakryczny, ale inaczej nie ruszę do przodu 🙂 A fanem to jestem od dawna, tylko nie rejestrowanym na bieganiu, więc nie komentowałem nigdy, a że czasem mądrze gadasz, to i zacytować mogę 😛

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *