Kiedy pies jest zającem

      Brak komentarzy do Kiedy pies jest zającem

Zacząłem drugi tydzień treningu według planu. Co tu dużo pisać – ciężko. Ciężko… jest wrócić po nawet krótkiej, 3 tygodniowej przerwie. Pierwszy tydzień był dość mocno urozmaicony – od żwawego biegu na dychę, poprzez dłuższy z przebieżkami i dedykowany podbiegowy, aż do zawodów crossowych.

Sztafeta w Crossie Bielańskim była takim ukoronowaniem tygodnia. Pisać o niej nie będę za dużo, bo obszerna relacja jest tu. Deszcz, zimno, błoto, błoto i więcej błota. Sztafeta miała 5 razy 2 kilometry. Mój bieg był w miarę-miarę, choć zawiodły buty, jak zresztą przypuszczałem. Pierwszy kilometr szybko na 4:07, drugi już w błocie i na podbiegach na 4:34 minuty. Drugi kilometr to była bohaterska walka ze ślizgami. Bohaterska – bo nie wyryłem nigdzie 😛

2. Cross Bielański - Otwock Biega

źródło: https://www.facebook.com/BielanyNaStart

Dzisiejszy dzień przy podmuchach porywistego wiatru i widokiem połamanych drzew, miał ciekawy element. Pies, którego spotkałem na 4 kilometrze i żarł coś w krzaczorach, wystraszył się i uciekał przede mną 3 kolejne kilometry. Uciekał, wracał – znów mnie dostrzegał… i powtórka. Bałem się momentami, że zaatakuje, ale nie – tylko uciekał. A co do zającowania: nie goniłem go, bo był za szybki. Choć na 4:00 na kilometr mógłby pociągnąć…

Te wiatrzysko na trasie zmusiło mnie też do refleksji. Zastanowiłem się nad tym, co chcę zrobić w przyszłym roku. I powoli się to krystalizuje. A lista jest krótka: 1. musowo zejść poniżej 3:05 na kilometr, 2. położyć nacisk na treningach na 5 kilometrów i zejść poniżej 18:30… oraz 3. już bez musu spróbować zejść poniżej 38:30 na dychę. Te czasy robią się już coraz bardziej wyśrubowane i nie będę nieszczęśliwy, jak się nie uda. Miałem też robić bardziej intensywny trening na ten nadchodzący sezon. Ale po namyśle powtórzę Danielsowy – ten, który w tym roku przyniósł takie efekty, jak widać w progresie. I nie będę go przeciągać, jak w tym roku – skończy się przed Mazowiecką Piątką w Mińsku Mazowieckim. I tam powalczę. A potem – zobaczę, co dalej.


 

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *