Rok zero

      Brak komentarzy do Rok zero

I dobiega końca mój rok zerowy – przeskok z treningu byle-jakiego, ale swojego własnego na trening nie-byle-jaki i z trenerem. Efektów daleko nie trzeba szukać… W ciągu dwóch poprzednich lat podniecałem się kilometrażem rocznym w okolicach 3-3,1 tysiąca; teraz wpadło „marne” 2300… Tempa biegowe, rejestrowane przez Garmina oscylują w okolicach 11 min na kilometr podczas treningów, które trwają nawet pod 2 godziny… Patrzenie w takie statystyki to totalna bzdura, nieprawdaż?

Ten kończący się rok, nazwany przez mnie rokiem zerowym to przeskok z amatora na umęczonego amatora 🙂 Umęczonego, bo jednak treningi pod okiem Dominiki to ciągły ból, ból, ból, kwas i cierpienie.
Ale za to jakie cierpienie 😛 To cierpienie warte 57 sekund na 400 metrów na bieżni oraz warte 60 sekund na asfalcie podczas zwykłego biegu z chłopakiem.

I cóż pozostaje jeszcze dodać/podsumować/zaplanować?

Nic. W zasadzie to tylko życzyć sobie kolejnego udanego roku i pełnego opisanego powyżej cierpienia… oraz łagodnego wejścia w rok pierwszy po zerowym :mrgreen: I oczywiście pod czujnym okiem trenerki (również na GC).

…i życzmy sobie mniej takich pięknych, smogowych i zimowych poranków… (fot. 19.12.2019)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *