Ścigamy się?

      1 komentarz do Ścigamy się?

Ostatni Parkrun to przykład tego, jak można w czasie sezonu treningowego spieprzyć wszystko jednym biegiem… 🙂 Oczywiście nie żałuję tego aż tak bardzo, jak by się mogło wydawać, ale Holler zjechałby mnie z góry na dół za tak lekkomyślne podejście. Efektem tego biegu (nawet dość szybkiego, jak na przerwę w bieganiu takiego dystansu trwającą 2 lata, był tygodniowy ból mięśni i ścięgien okołokolanowych i ITBS-owych. Ból i naciągnięcia, które poprawiłem w poniedziałek robiąc 2*300 metrów… po których musiałem wrócić nie truchtem, a wleczeniem się przez las do domu… Bo mięśnie i kolana odmówiły współpracy zupełnie…

Musiał minąć tydzień żarcia mięcha w sporych ilościach, żebym wrócił do pełnej sprawności mięśniowej i przestał odczuwać ból przy chodzeniu. A że mnie nosiło, jak cholera, to w dziś, niedzielnie pobiegłem na moją Górkę Trzech Jegrową na coś szybszego, co w założeniu miało odmulić zmęczone mięśnie. Wiedziałem, że 200, 400 lub 800 są za długie. Na super krótkie (30,40,60 metrów) też nie było szans przez odczuwalne w mięśniach zmęczenie. No i padło na dystans uniwersalny – 150 metrów.

Wyszło pięknie i zaskakująco. W międzyczasie przejeżdżała grupka rowerzystów – 4 lub 5, byłem w takim szoku, że nie zapamiętałem ilu ich było. Spotkałem pierwszy raz ludzi, którzy wiedzieli, czym jest Freelap. Słyszałem ich rozmowę już jak mijali czujnik 150 metrów ode mnie, gdzie jeden z nich rzucił, że to do pomiaru czasu. Jak podjeżdżali do mnie – zobaczyli drugi, i któryś stwierdził, że wie co to jest i że wie, że to sprzęt profesjonalny. Na koniec rzucili, że możemy się pościgać… Cóż mogłem zrobić? Odpowiedziałem, że nie, bo nie mam szans – bo rozpędzam się tylko do 30 km/h. Na co proponujący stwierdził, że na tym odcinku to… oni nie mają szans.

Hmmmmmm, podbudowali mnie trochę 🙂

Potem był przechodzący spacerowicz, którego zainteresowało, co robię. W przerwie odpoczynkowej pogawędziliśmy o polskiej szkole biegowej (bo jak sam powiedział, biegał za dzieciaka, ale zamęczyli go na wuefach długimi biegami) i o moim treningu, którego był świadkiem i który go chyba trochę zdziwił (FTC Hollera). Był zaskoczony różnicami…

A na koniec, gdy już z trasy zbierałem sprzęt, pies złapał grzybka w zęby i skubany zaczął uciekać z nim bawawiąc się… Chłopak, który z nim szedł w końcu go złapał, przeprosił, ale na grzybku ślady po wbitych zębach zostały…

Takim oto sposobem po pierwszym rewelacyjnym odcinku detronizującym mój ostatni PB z Gdańska, rozkojarzony pogawędkami pomiędzy kolejnymi powtórzeniami mogłem tylko obserwować, że kolejne są coraz wolniejsze. A podsumowując całkiem poważnie – jeszcze ten parkrun siedzi w mięśniach…

1 thought on “Ścigamy się?

  1. ostry

    Nie wiem czemu te Jegry jednoznacznie kojarzą mi się z kawałkiem Die Totem Hosen: Zehn kleine Jagermeister A poważnie to jak na zmęczonych nogach wyprawiasz takie rzeczy to co będzie jak odpoczną…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *