O mnie

Urodzony w Szczytnie, związany z Cieszynem, zamieszkały w Otwocku. Rocznik 1975, co potwierdzają między innymi dane z enduhub’a. A poniżej krótka historia mojego biegania w obrazkach:

Kiedyś pisałem, że zacząłem biegać. Ale tak mają wszyscy, którzy zaczynają biegać. Więc nie napiszę tego. Wybiegłem, pobiegłem, będę biegać (?). Biegałem z grupą Otwock Biega, biegałem sam, biegam pod okiem trenera.

W czasach klubu (’91-’94) ważyłem 64 kilo i trzymałem taką wagę spory kawał czasu. W roku 2012 udało mi się osiągnąć okolice 86-88 kilo; w Wiązownie w roku 2017 ważyłem już 74 kilo. Wtedy olałem wagę (która teraz oscyluje w okolicach 66-69) i zacząłem biegać wg planów Jack’a Danielsa i Franka Horwilla, żeby poprawić czasy na 5 i 10 kilometrów. Od połowy 2019 roku chwyciłem się treningu sprinterskiego (pod 400 metrów).

Po co to wszystko? Bo (jak już schudłem) ubzdurałem sobie, że spróbuję dojść do swoich szczenięcych wyników z czasów ogólniaka,  kiedy to biegałem w cieszyńskim klubie. To wyścig – wyścig z czasem – bo nie „młodnę” a do tamtych wyników jeszcze sporo brakuje. Powoli i mozolnie zbliżam się do swoich starych rekordów z czasów klubu (1991-1994).

A po kiego piszę? Żeby czasem siedząc ze szklaneczką łiskacza usiąść, poczytać, powspominać, wzruszyć się… i nalać sobie kolejną szklaneczkę. A także po to, by za parę, paręnaście lat przeżyć swoje zmagania biegowe jeszcze raz. I być może walczyć dalej – o wynik, o dystans, o pokonanie samego siebie. A może i MP w kategorii powiedzmy – żwawych siedemdziesięciolatków…