a na horyzoncie… zawody

      Brak komentarzy do a na horyzoncie… zawody

Żar lejący się z nieba… gówniane okoliczności. Do tego wkręty 9 milimetrów w kolcach. 26 sekund na szutrówce i 6.40″ na Orlikowej zielonej gumie… Miłe podsumowanie czerwca 2020 🙂 i w zasadzie całego pierwszego półrocza, tego ciekawego roku…
I na koniec – w oczekiwaniu na pierwsze tegoroczne zawody na bieżni w Piasecznie!

Dzień Dziecka

      Brak komentarzy do Dzień Dziecka

Nie wiem, kiedy minął maj. Zauważyłem dopiero, jak się zrobił czerwiec. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie – z Dominiką ruszyliśmy z treningami. Na razie w związku z ograniczeniami trenowaliśmy na Orliku, po grupie dziecięcej Lekkoatletów z Otwocka. Jako, że nie mamy jeszcze dostępu do bieżni, w ramach powtórki klepię głównie siłę. To, czego nigdy nie umiałem zrobić – dużo skoków,… Read more »

Druga zasada bieganiki Horwilla

      Brak komentarzy do Druga zasada bieganiki Horwilla

Z zasadami fizycznymi jest tak, że coś opisują. Z tą zasadą jest nie inaczej. Jej poprzedniczka – pierwsza zasada mówi, że ciało się porusza, gdy się porusza. Natomiast druga zasada mówi o tym, że ciało porusza się szybciej i dalej, JEŚLI porusza się szybciej i dalej. Czyli w skrócie – wyraża ją moja ulubiona sentencja Horwilla – żeby biegać szybko,… Read more »

Partyzantka, czyli łapać złodzieja

      Brak komentarzy do Partyzantka, czyli łapać złodzieja

No i wykrakałem. Trzeba się było przemycać do lasu. I w zasadzie to jeszcze trzeba. Aż do jutra. No i partyzantka uprawiana była nagminnie. Choć mieszkanie w takim miejscu, gdzie las jest wszędzie ma swoje plusy. Bo nie wszystki las to las Część lasu to otulina, która nie należy do lasów państwowych. A ostatnie dwa tygodnie to było takie partyzanckie… Read more »

Biego-kwaran-tanna

      Brak komentarzy do Biego-kwaran-tanna

Ostatni wpis powstawał, kiedy jeszcze nie było koronnego szaleństwa. Tak, jak i na życiu codziennym, trochę się to szaleństwo odcisnęło i na bieganiu. Choć prawdę mówiąc ograniczenie ruchu wpływa dobrze na kolana. Pobolewają, ale generalnie ból odczuwam już znacznie rzadziej. Nie wiem tylko, jak zareagują kolana na super-szybkie odcinki, bo takich jest najmniej. Nie da się w lesie zapierniczać po… Read more »

To jeszcze nie biegopauza

      Brak komentarzy do To jeszcze nie biegopauza

Choć wszystko na to wskazywało. Ból kolan, zupełny brak chęci do biegania, brak treningów, całe 40 kilometrów przebiegane w lutym. Słowem, czułem się jak pikujący w dół samolot, w którym coś zablokowało silniki. I które przy uruchomieniu robią chłe, chłe, chłe… i… nic się nie dzieje. Trochę nadziei narobił fizjo-rehabilitant, który obiecał, że postawi mnie na nogi. Powrót do żywych… Read more »

Copernicus Cup 2020

      Brak komentarzy do Copernicus Cup 2020

Będzie kolejny temat zastępczy. Bo nie ma o czym pisać. Po pierwsze bo – nie ma za wiele treningu. Bo po drugie problem z kolanami trwa. Pocieszające jest to, że problem jest chyba coraz bliższy rozwiązania. Trafiłem na rehabilitację, a specjalista zdiagnozował: kolano biegacza. Czyli po nie naszemu ITBS.  Po pierwszej wizycie okazało się – co najbardziej mnie ucieszyło –… Read more »

Padał śnieg, padał śnieg…

      2 komentarze do Padał śnieg, padał śnieg…

W zeszłym roku trochę popadał śnieg i trochę się utrzymał. Ekscytowałem się, że mogę naocznie i metrówką zmierzyć długość kroku po śladach zostawionych w śniegu. W tym roku Salomony z kolcami na lód lub śnieg w lesie na razie leżą schowane. Podbiegi, które robię w okolicach Łysej, jako część rehabilitacji pozwoliły na mierzenie nie długości kroku, a siły nacisku na… Read more »

RICE, RICE baby

      Brak komentarzy do RICE, RICE baby

Image by ImageParty from Pixabay Skąd to zdjęcie?! I jaki ryż?! Przecież to nie o ryż chodzi. Tylko o RICE. A RICE to rest, ice, compression, and elevation. A w moim przypadku było nawet RICE(N) – z dużymi ilościami Naproxenu. Co nie było łatwe. Dwa tygodnie oszczędzania się. A może nawet trzy tygodnie… Parę razy okłady z lodu. Czasem z… Read more »

Od kolana do stadionu

      Brak komentarzy do Od kolana do stadionu

Parę rzeczy znowu się wydarzyło… i to bez udziału UFO i innych nadprzyrodzonych mocy, ale przy czynnym udziale czynnika ludzkiego… Dominika może już prowadzić inwigilację trenerską na GC, bo ma Garmina. To raz. Po ostatnich wariactwach na sali, gdzie pracowaliśmy nad techniką przy użyciu dużej ilości płotków nadwyrężyłem kolana, oba. Kolejny trening musieliśmy przerwać, bo zaczęły siadać do tego stopnia,… Read more »