Dwupak czerwcowy

      Brak komentarzy do Dwupak czerwcowy

Mam nadzieję, że tytułowy dwupak kojarzy się odpowiednio z zimnym piwem. Szczególnie, gdy w czasie biegów temperatura powietrza waha się w okolicach 30 stopni, a grunt jest nieco chłodniejszy… i ma również 30 stopni… No dobra, ale od czego tu zacząć? Dwupak czerwcowy: Warszawskie Gorące Na początek warszawskie Bielany i Bieg Firmowy. Garmin Connect pokazał prawie 28 stopni. W słońcu… Read more »

Mid-season z kolką

      Brak komentarzy do Mid-season z kolką

Najlepiej oddaje to, co się dziś zdarzyło angielskie określenie Mid-Season Slump. Chyba 🙂 Bo tak do końca nie jestem pewien, czy to kryzys, czy inna cholera. Mid-Season Ale po kolei. Szybkie stadionowe przed biegiem w Mińsku wchodziły szybko i rokowały, że 4:00 na piętnastu kilometrach nie będzie problemem. Tak, jak nie było przez pierwsze 15 kilometrów na półmaratonie w Wiązownie…. Read more »

Awaryjnie o Danielsie

      Brak komentarzy do Awaryjnie o Danielsie

Prawie miesiąc bez pisaniny. Chciałbym rzec, że nie było co pisać. Ale to nieprawda. Trochę się działo. Bo treningowo coś tam biegałem, czasem wolno, czasem szybko. Wpadły jakieś kilometrówki, wpadły czterysta metrówki. Były nawet szybsze dychy. Ale generalnie trochę zawaliłem ambitny plan pod tytułem „dycha dziennie”. Po 23 dniach maja mam zaledwie 140 kilometrów. I nie mam pomysłu, jak to… Read more »

Otwocka Liga Biegowa

      Brak komentarzy do Otwocka Liga Biegowa

To miała być niespodzianka – pościgać się lokalnie, bo w tym roku nie wyszło z Wąskotorówką (zamiast w kwietniu, odbędzie się w czerwcu), nie staruję też w Karczewskim MPK. No to za namową Marcina P. się zapisałem. Oczekiwałem bowiem biegu asfaltowo-szutrowego, na którym chciałem potrenować coś szybszego – bo bieg miał być na 3 kilometry. Wkurzało mnie tylko, że nigdzie… Read more »

Iks razy osiemset

      Brak komentarzy do Iks razy osiemset

Dziś będzie krótko Jak zauważył Marcin, MIAŁO być krótko i dzienniczkowo. Nie udało się. Wpis się rozrósł. Nadszedł moment, kiedy planowo ruszyłem z osiemsetkami. Osiemsetkami, które na stałe zagoszczą w cotygodniowych treningach. Daniels orzekł, że dla mnie tempem osiemsetki jest 2:48, żeby wycisnąć w Siedlcach zakładany wynik na pięć. A jak to orzekł Horwill „there is plenty of statistical evidence… Read more »

Trzy lata z górki

      Brak komentarzy do Trzy lata z górki

Słońce, 9,5 stopnia w cieniu za oknem. Zaplanowałem sobie na dzisiaj samotne spokojne wybieganie na dwadzieścia kilosów. Przed wyjściem, rodzinnie siedząc przy kawie coś tam pogadaliśmy o świętach. Zapomniałem o tym wkrótce i polazłem w las. Po pierwszym piaszczystym kilometrze i dość dobrym czasie wyłączyłem myślenie i mając nadzieję, że będzie mało ludzi na Czerwonej Drodze, poleciałem. Czas zleciał szybko… Read more »

Cross Zielonym Szlakiem

      Brak komentarzy do Cross Zielonym Szlakiem

W czwartek wybrałem się na stadion OKS-u godzinę wcześniej. Założenie było proste – zrobić pełny trening, jak przykazał Daniels. Od A do Z. Padło na interwałowe 2 minuty / 1 minuta / 30 sekund. W cztery lub pięć powtórzeń. Weszły cztery do czasu, gdy przyszli MarcinO i Arek. Nie było łatwo – 600 metrów w 2 minuty, 300 metrów w… Read more »

NCR i Arima Pprilis

      Brak komentarzy do NCR i Arima Pprilis

Nie będzie o bieganiu. Przez chwilę. Będzie o NCR. Jak mówi Fallout wiki NCR to “the New California Republic, NCR in-game, is he capital of a federation of towns in California of the same name„. I wszyscy wiedzą wszystko, prawda? To chora lokacja. Kto grał ten wie. Kto tylko biegał – nie dowie się 🙂 Ale NCR ma jeszcze jedno… Read more »

Wszystko przed „ALE” jest gówno warte…

Aż takiego urodzaju się nie spodziewałem. No bo wczoraj coś skrobnąłem, a dziś muszę dziennik biegowy podkarmić ponownie. Jak wczoraj wspomniałem – wybieraliśmy się na tartanowy stadion w Mińsku trzyosobową grupą. Choć wiele rzeczy robiło co mogło, byśmy nie pojechali. Domowy fan złapał gumę; dojazdówka była bez powietrza i nie było wiadomo, czy to dziura w oponie, czy tylko brak… Read more »

Rok w rok to samo…

      Brak komentarzy do Rok w rok to samo…

Początek roku zwykle bywa jakiś niemrawy. Piszę „zwykle”, bo zajrzałem we wpisy ze stycznia, lutego i marca zeszłego roku. No i cóż… trening szedł już sobie sam, a wpisy dotyczyły jakiś bzdurnych noworocznych postanowień, pierwszych odkryć Franka Horwilla (i to chyba było najbardziej doniosłe odkrycie ubiegłego roku), Półmaratonu Wiązowskiego i Wąskotorówki. I mniej więcej w tym samym czasie (12 marca… Read more »