Tag Archives: bieganie

Po wielkiemu cichu…

      Brak komentarzy do Po wielkiemu cichu…

A wyników dalej nie ma. Dwa tygodnie temu miałem swoje ściganie się w Grodzisku Mazowieckim na bieżni. Gospodarzem była grupa Biegi Grodzisk Mazowiecki i wiem również, że mają dużo zajęć dodatkowych w tygodniu. No ale jak już się chwalą patronatem PZLA nad swoją imprezą to mogliby już wrzucić wyniki… Swój czas znam, więc ciśnienia nie ma – rozumiem, ale informacja… Read more »

Stadionowa majówka

      Brak komentarzy do Stadionowa majówka

Majówka zaczęła się od pierwszomajowego biegania z Marcinem na OKS-ie. Rano robiłem tam horwillowe cztery setki; było gorąco i obawiałem się, że tak samo będzie wieczorem. Pogoda nam dopisała – ochłodziło się znacznie. Jakub biegał swoje setki, my z Marcinem rzuciliśmy się na 3 kilometry, które z założenia miały wejść w 12 minut. Tym razem zającowanie pod Marcina wyszło mi… Read more »

Ballada o Maratonie Podhalańskim

      Brak komentarzy do Ballada o Maratonie Podhalańskim

Wielkimi krokami zbliża się IV Maraton Podhalański. Podobno ostatni. Ale na ten nie jadę. Z naszej grupy jedzie Jurek (na maraton) i Ania (na połówkę). Dla mnie przygoda z maratonami zakończyła się właśnie po ubiegłorocznym Podhalańskim. Powodem było zmęczenie i obawa przed kontuzjami – w czasie biegu kolejne partie mięśni i kolejne stawy dawały znać, że coś nie funguje, jak… Read more »

Wąskotorowa porażka

      2 komentarze do Wąskotorowa porażka

Biegając w ciągu ostatniego tygodnia głównie na stadionie, sporo zastanawiałem się nad tym, jak pobiec V Bieg Wąskotorowy. I prawdę mówiąc nie miałem na ten bieg pomysłu. W czasie jednej z sesji biegowych (albo ze Staszkiem, albo z Jarkiem – nie wiem, wyleciało mi to ze łba), stwierdziłem, że wszystko powyżej 40:00 w tym biegu będzie porażką, a czas lepszy… Read more »

Wiosenna adaptacja w sosie działdowskim

      Brak komentarzy do Wiosenna adaptacja w sosie działdowskim

Nowy wpis zaledwie po tygodniu… Ale skoro jest to dzienniczek, to… musi być. Ostatni tydzień przyniósł sporo nowych wydarzeń. Po pierwsze – w końcu przypałętała  się wiosna. Po drugie – odżył wspomniany gdzieś tam w odmętach wpisów Olo, wracając do biegania. Po trzecie – po debiucie w Parkrunie w Działdowie udało mi się tam wrócić. Ale po kolei. Najpierw Olo…. Read more »

Toi-toiki na OKS-ie

      Brak komentarzy do Toi-toiki na OKS-ie

Ostatnie dwa tygodnie, które nastąpiły po moim debiucie w działdowskim Parkrunie, minęły szybko i mocno. No i pogoda zmieniła się z zimy na wiosnę. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem interwałów – najpierw 6 powtórzeń serii 2 minuty+1 minuta+30 sekund z ładnym tempem w okolicach 3:30-3:35 (na kilometr) na lekko już przetartej ze śniegu ulicy Hrabiego. Wieczorem w środę (21.03) na… Read more »

Parkrun Działdowo, czyli LasRun

      2 komentarze do Parkrun Działdowo, czyli LasRun

Wczoraj wybraliśmy się do rodzinki na Mazury. Wyruszaliśmy z Otwocka w „piątunio”, więc jeszcze przed wyjazdem sprawdziłem, czy w pobliżu miejsca, gdzie „rodzinkujemy się” nie ma jakiegoś Parkrunu. I okazało się, że jest – i to w odległości około 10 kilometrów. Droga z Otwocka do Warszawy okazała się męką, ale potem już jakoś poszło. Wiatr, śnieg, oblodzenie. Czemu o tym… Read more »

Wąskotorówka is coming

      Brak komentarzy do Wąskotorówka is coming

Powinno być „Summer is coming”, ale niech już będzie z Wąskotorówką w tytule… Po Półmaratonie w Wiązownie wzięło mnie na odkurzenie wspomnień i poczytanie wpisów z ubiegłego roku. Pamiętałem, że było źle i pamiętałem, że to źle czułem jeszcze przez jakiś czas. Wymęczona godzina i 38 minut, zharatane paluchy, które dawały się w kość jeszcze przez dwa kolejne miesiące… Ból… Read more »

Wiązowna po raz drugi…

      2 komentarze do Wiązowna po raz drugi…

Na początek parę „poważnych” faktów: tętno 183-189 na ostatnim kilometrze, średnie tempo 4:14min/km, miejsce 151 na 1561 ludziów, no i czas lepsiejszy o prawie 10 minut od zeszłorocznego. Na zakończenie jeszcze jeden fakt – to był mój najnudniejszy bieg od 2012 roku 🙂 Mariusz, tak zwany Psychopata Biegowy A teraz niepoważnie. Od samego początku zakładałem, że będzie to bieg sprawdzający… Read more »

Schłodzenie jak ta lala

      Brak komentarzy do Schłodzenie jak ta lala

Tytuł miał być inny, ale padło na głupawy. Bo i wpis będzie głupawy. Jak nie ma co zapisać w dzienniczku biegowym, to trzeba wymyślić jakąś głupotę 🙂 Luty, jak dotychczas przedstawia się ubogo w porównaniu do stycznia. Kilometrów mniej; mniej też spektakularnych wyników. To wszystko za sprawą innych spraw na głowie, wyjazdu na południe i takich tam przeszkadzaczy. Na południu… Read more »