Tag Archives: cele 2016-2019

Możliwe dla każdego zdrowego i młodego (w miarę) faceta

  Dla niezdrowych i w miarę niemłodych facetów i facetek napiszę tylko, że nie będzie o seksie. Będzie o czymś (chyba) szybszym niż seks… Kiedyś, dawno-dawno temu (pewnie z rok – półtora roku temu) zacząłem przekopywać się przez forum SFD. Wiadomo – zaczynałem trochę szybciej się kulać – a to oznaczało poszukiwania. Suplementów, porad i takich tam pierdół. Trafiłem kiedyś… Read more »

Siedleckie saksy

      2 komentarze do Siedleckie saksy

Żeby nie było: wpis można zacząć od błędu gramatycznego – to raz; książkę czytałem do pierwszej w nocy – to dwa. Byłem niedospany, podminowany (wiadomo – przedstartowa sraczka) i ochlałem się isosatru. I to tak bardzo, że wyjeżdżając z Otwocka z częścią domowych fanów i Marcinem, cały czas miałem pełen pęcherz… Założenia kontra Rzeczywistość Tydzień wcześniej udowodniłem sobie w czasie… Read more »

Chciałoby się rzec…

      Brak komentarzy do Chciałoby się rzec…

Uważajcie, czego sobie życzycie… chciałoby się rzec… Tydzień temu zastanawiałem się nad tym, czy szybkie piątki, wchodzące ostatnio coraz szybciej, zrobią mi robotę przed Siedlcami? Zastanawiałem się, czy uda mi się na osiedlowej prawie-że-atestowanej trasie (atestowana przez guglaka, Hondę Civic no i Garmina w ciągu kilkunastu jednakowych biegów) zejść poniżej 18:30. Chciałoby się rzec… …szkoda, że rano jadę samochodem na… Read more »

Ballada o Maratonie Podhalańskim

      Brak komentarzy do Ballada o Maratonie Podhalańskim

Wielkimi krokami zbliża się IV Maraton Podhalański. Podobno ostatni. Ale na ten nie jadę. Z naszej grupy jedzie Jurek (na maraton) i Ania (na połówkę). Dla mnie przygoda z maratonami zakończyła się właśnie po ubiegłorocznym Podhalańskim. Powodem było zmęczenie i obawa przed kontuzjami – w czasie biegu kolejne partie mięśni i kolejne stawy dawały znać, że coś nie funguje, jak… Read more »

Noworoczne postanowienia

      Brak komentarzy do Noworoczne postanowienia

Nowy rok czas był zacząć – 1 stycznia tradycyjnie już pobiegliśmy grupą Otwock Biega na Torfy. W południe, przy Sosence zebrała się całkiem spora grupa ludzi. Spokojny bieg pozwalał na biegowe pogawędki z byłymi, obecnymi i nowymi w grupie ludźmi. Wieczorem, siedząc nad kalendarzem i nad książką Danielsa, obliczałem, jak poukładać trening na nadchodzące pół roku. Przy okazji rozpisałem czasy… Read more »

Trzy Tysiące…

      Brak komentarzy do Trzy Tysiące…

Dziś, podczas co sobotniego biegania (Otwock Biega), gdzieś za Bazą Torfy, garminowe piknięcie oznajmiło przebiegnięcie trzech tysięcy kilometrów w tym roku (słownie: 3000 km…). W tym roku już, zaraz po sylwestrze zastanawiałem się nad nadchodzącym wtedy rokiem – i życzyłem sobie większego kilometrażu i większej ilości wyjść. …i udało się to zrobić. 3000 kilometrów wobec prawie 1300 w zeszłym roku…… Read more »

Kiedy pies jest zającem

      Brak komentarzy do Kiedy pies jest zającem

Zacząłem drugi tydzień treningu według planu. Co tu dużo pisać – ciężko. Ciężko… jest wrócić po nawet krótkiej, 3 tygodniowej przerwie. Pierwszy tydzień był dość mocno urozmaicony – od żwawego biegu na dychę, poprzez dłuższy z przebieżkami i dedykowany podbiegowy, aż do zawodów crossowych. Sztafeta w Crossie Bielańskim była takim ukoronowaniem tygodnia. Pisać o niej nie będę za dużo, bo… Read more »

Koniec sezonu 2017…

      1 komentarz do Koniec sezonu 2017…

Zafiksowany jakiś i zestresowany, zmusiłem „chałpę” do wstania na nogi o godzinę za wcześnie… Pomyliłem godziny i wydawało mi się, że bieg jest o 11:00 (jak Karczewski). Oczywiście był o 12:00, co przyszło mi do głowy, gdy zaparkowaliśmy na Solcu… Spokojnym krokiem poczłapaliśmy na Torwar. A tam były już tabuny ludzi. I wszyscy ponakręcani jakoś i robiący dziwne rozgrzewki, czasem… Read more »

Dwa razy dwadzieścia

      Brak komentarzy do Dwa razy dwadzieścia

Piętnaście miesięcy… …tyle potrzebowałem, żeby zabrać się za – w sumie – prosty bieg. Długie oczekiwanie. Ciekawy rezultat. Ale wpis będzie krótki. Chodzi bowiem o postanowienie poczynione w kwietniu 2016 roku przy piwie, z Arturem i Remim. Powstał wtedy plan, według którego zakładałem powrót do baaaaaaardzo długich biegów. Plan zakładał pierwszy ultramaraton jeszcze w 2016 roku, jednak poprzedzony dwoma wybieganiami… Read more »

Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

      1 komentarz do Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

Kolejne dwa tygodnie strzeliły, jak z bicza. W większości w upale – czy to na stadionie, czy w lesie. Z jednej strony mniejszy kilometraż miał dać trochę odpoczynku przed biegiem w Platerowie, z drugiej strony upał dawał się tak we znaki, że robiłem treningowe minimum. A i tak naklepałem prawie 160 kilometrów w te dwa tygodnie. W ciągu tego czasu… Read more »