Tag Archives: Horwill

Lactobacillus velocitatis

      Brak komentarzy do Lactobacillus velocitatis

Lekko ponad tydzień temu buńczucznie zapowiadałem, że wybieram się na AWF, na ostatnie w tym roku zawody na hali. Myliłem się… bo tam nie dotarłem. Zawody miały się odbyć w sobotę po południu. Tymczasem rano byłem na kolejnym zleconym badaniu do moich przewlekle chorych zatok przynosowych (od końca czerwca). Wracając po tym badaniu czułem, że robię się słaby, coraz słabszy…… Read more »

Dziś trochę pobiegamy, rzekła

      Brak komentarzy do Dziś trochę pobiegamy, rzekła

I tak zrobiliśmy. Trochę oznaczało szybkie 600 metrów na „dogrzewkę”. Po czym nastąpiły biegi jeszcze szybsze… czterysetka i trzysetki. Gdy już miałem dość, a mięśnie rąk i uda były zabetonowane kwasem, przepona paliła… dostałem jeszcze trochę do pobiegania na koniec – 5 razy 120 metrów… Choć już przepona i nogi nie chciały współpracować, to odcinki były dość fajne do robienia… Read more »

Skipuj, skipuj, ale wolniej!

      Brak komentarzy do Skipuj, skipuj, ale wolniej!

Wszystkie plany zostały ułożone, trening uzgodniony i dogadany z Dominiką. I wtedy ta nagle komunikuje mi, że czekają mnie jeszcze jedne zawody. Znowu na AW-fie, ale tym razem na hali. I jeszcze mam do nich trochę czasu. Wstępnie uzgodniliśmy, że pobiegnę 1000 metrów, ale po kolejnych treningach treneiro miała ostateczny głos i zadecydowała, że pobiegnę 400 metrów. Bo ma to… Read more »

Bez siły…

      Brak komentarzy do Bez siły…

Pierwszy trening po wieczorze lekkoatletycznym – i od razu skucha. Jako, że sezon się zakończył, na razie skończyliśmy treningi prędkościowe, a zaczęliśmy siłowe. I co? I to: miałem zrobić 3 serie skipów w tempie idącej baaaardzo wolno obok mnie Dominiki. Około 25 metrów. I już w pierwszym powtórzeniu po 20 metrach… zabetonowało mnie, jak na pierwszych 400 metrach na Bielańskim… Read more »

Czterystu-metrowiec z wyglądu…

      Brak komentarzy do Czterystu-metrowiec z wyglądu…

Dwa tygodnie znowu śmignęły nim się obejrzałem. Trening i rozmowy w domu kręcą się jakimś dziwnym trafem wokół biegania po lesie, ćwiczeń siłowych, rozciągania. Coś się pozmieniało. Nawet moje podejście do ćwiczeń siłowych „letko” się zmodyfikowało. Rozmawiamy o taśmach do ćwiczeń, a z Decathlonu przywieźliśmy… sztangę. I choć zawsze wzdrygałem się na samo słowo „siłowo”… to teraz macham sztangą 😎… Read more »

Iks razy osiemset

      Brak komentarzy do Iks razy osiemset

Dziś będzie krótko Jak zauważył Marcin, MIAŁO być krótko i dzienniczkowo. Nie udało się. Wpis się rozrósł. Nadszedł moment, kiedy planowo ruszyłem z osiemsetkami. Osiemsetkami, które na stałe zagoszczą w cotygodniowych treningach. Daniels orzekł, że dla mnie tempem osiemsetki jest 2:48, żeby wycisnąć w Siedlcach zakładany wynik na pięć. A jak to orzekł Horwill „there is plenty of statistical evidence… Read more »

NCR i Arima Pprilis

      Brak komentarzy do NCR i Arima Pprilis

Nie będzie o bieganiu. Przez chwilę. Będzie o NCR. Jak mówi Fallout wiki NCR to “the New California Republic, NCR in-game, is he capital of a federation of towns in California of the same name„. I wszyscy wiedzą wszystko, prawda? To chora lokacja. Kto grał ten wie. Kto tylko biegał – nie dowie się 🙂 Ale NCR ma jeszcze jedno… Read more »

Osiem i pół tip-topa

      Brak komentarzy do Osiem i pół tip-topa

Zacznę optymistycznie/pesymistycznie* – do Półmaratonu Wiązowskiego zostało 30 dni [*niepotrzebne skreślić]. A teraz reszta.Zima. Czyli to, co najtrudniejsze. W lesie był już śnieg, były roztopy. Teraz jest lodowisko. W śnieżnej scenerii z Marcinem O. zrobiliśmy w niedzielę coś pod 20 kilometrów. Męczące to było, ale i przyjemne. I w miarę szybkie. Najważniejszy treningowy bieg udało mi się zrobić w czwartek,… Read more »

Ostatni tegoroczny

      2 komentarze do Ostatni tegoroczny

…o czymkolwiek myślicie – zapewne tak jest. No bo to Sylwester. I ostatni tegoroczny dzień. A dla tych ze skrzywieniem umysłowym w stronę biegania też zapewne ostatni dzień biegania/treningu. Dla mnie też. I był to też ostatni dzień, aby nabić kilometrów i zrobić większy przebieg niż w ubiegłym roku. I udało się. Dobiłem do okrągłej sumki – 3 100 kilometrów…. Read more »

Loża szyderców

      Brak komentarzy do Loża szyderców

Inaczej niż Krzysiek cieszę się łamałem w tym roku i 20, i nawet 19 minut na 5 kilometrów. Cieszę się, że nie muszę walczyć w szybkich biegach (jak np. City Trail) i cieszę się, że mój sezon startowy zakończył się już jakiś czas temu. I cieszę się, że moje rozterki, tak podobne do tych, które ma Krzysiek w związku z treningiem… Read more »