Tag Archives: Otwock Biega

Trzy lata z górki

      Brak komentarzy do Trzy lata z górki

Słońce, 9,5 stopnia w cieniu za oknem. Zaplanowałem sobie na dzisiaj samotne spokojne wybieganie na dwadzieścia kilosów. Przed wyjściem, rodzinnie siedząc przy kawie coś tam pogadaliśmy o świętach. Zapomniałem o tym wkrótce i polazłem w las. Po pierwszym piaszczystym kilometrze i dość dobrym czasie wyłączyłem myślenie i mając nadzieję, że będzie mało ludzi na Czerwonej Drodze, poleciałem. Czas zleciał szybko… Read more »

Cross Zielonym Szlakiem

      Brak komentarzy do Cross Zielonym Szlakiem

W czwartek wybrałem się na stadion OKS-u godzinę wcześniej. Założenie było proste – zrobić pełny trening, jak przykazał Daniels. Od A do Z. Padło na interwałowe 2 minuty / 1 minuta / 30 sekund. W cztery lub pięć powtórzeń. Weszły cztery do czasu, gdy przyszli MarcinO i Arek. Nie było łatwo – 600 metrów w 2 minuty, 300 metrów w… Read more »

Wiązowna po raz trzeci…

      Brak komentarzy do Wiązowna po raz trzeci…

W zasadzie jak przed biegiem nie uda się nic spieprzyć, to fantastycznie można to spieprzyć w czasie biegu, nieprawdaż? To chyba będzie motto przewodnie tego wpisu. Przed biegiem było wszystko – dobre przygotowanie, odpowiednie jedzenie, zero alkoholu (!!), w miarę sporo snu. Mariusz, tak zwany Psychopata Biegowy… ponownie Przed półmaratonem okazało się, że będą pacemakerzy na 1.x5, czyli czasy 1.25,… Read more »

Ryms na pysk

      Brak komentarzy do Ryms na pysk

Czasem zdarza się taki dzień, że wiesz, że to ten. Jesteś zmęczony, podenerwowany, ale wiesz, że trzeba iść. I wszystko dobrze do siebie pasuje. Wszystko – i zmęczenie, i to podenerwowanie, i ta zapyziała, fatalna pogoda za oknem. I dokładnie tak to dziś odczuwałem. Wiedziałem, że muszę iść w las. Pogoda oczywiście też dopasowała się – deszcz, plus sześć stopni,… Read more »

HD i o mało co…

      3 komentarze do HD i o mało co…

Nie o jakość obrazu chodzi. Bo ta pogorszyła się, gdy parę dni temu zaczęły się chłodniejsze dni. A to oznacza, że w Otwocku i czuć, i widać dym z kominów. Ale nie o tym miało być. HD jest skrótem od Horwill-Daniels, czyli nowej mikstury treningowej, która ruszyła dziś z kopyta. Po ostatnich dwóch miesiącach, gdzie liczba kilometrów ostro spadła (172… Read more »

Siedleckie saksy

      2 komentarze do Siedleckie saksy

Żeby nie było: wpis można zacząć od błędu gramatycznego – to raz; książkę czytałem do pierwszej w nocy – to dwa. Byłem niedospany, podminowany (wiadomo – przedstartowa sraczka) i ochlałem się isosatru. I to tak bardzo, że wyjeżdżając z Otwocka z częścią domowych fanów i Marcinem, cały czas miałem pełen pęcherz… Założenia kontra Rzeczywistość Tydzień wcześniej udowodniłem sobie w czasie… Read more »

Małymi kroczkami w stronę słońca

      Brak komentarzy do Małymi kroczkami w stronę słońca

Spodobał mi się ten tytuł, choć można go odszyfrować na dwa sposoby. Pierwszy, ten głupszy, oznacza, że mimo założonego celu, jakim jest mój sprawdzający bieg w Siedlcach na koniec sierpnia – niewiele robię. W tym wypadku „małe kroczki” i „niewiele robię” mają oznaczać niewielki kilometraż… Robiąc codziennie co-nieco, staram się mniej-więcej trzymać Horwillowego planu. A Horwillowy plan oznacza niewielki kilometraż…. Read more »

Najszybsze są… czerwone gacie

      1 komentarz do Najszybsze są… czerwone gacie

Lipiec. Wakacje. Gorąc. Mało biegania, mało podsumowań, brak tematów… w zeszłym roku było podobnie. Wyjazd na bliskie Mazury miał obfitować w treningi. Nawet codzienne. Nie obfitował. Udało mi się raz podjechać na stadion w Mławie, gdzie zrobiłem horwillowskie dwa razy 4 kilometry, umęczone w 36 stopniach w słońcu. Więc biegowo kicha. Ale zawsze znajdzie się jakiś temat zastępczy, który potem… Read more »

Garwolin: dycha do powtórki

      Brak komentarzy do Garwolin: dycha do powtórki

Zając #2 Powrót z Białej (w niedzielę, tydzień temu) zakończył się nieoczekiwanie lekkim grillem i lekką żołądkową u niedoszłego rekordzisty i jego żony. W czasie żołądkowych dyskusji wpadłem na genialny pomysł, żeby wybrać się na Avon kontra przemoc w Garwolinie. Staszek nie musiał mnie namawiać zbyt długo, bo gdy wspomniał, że po biegu można skorzystać z basenu w Garwolinie to… Read more »

Żar niezupełnie Tropików

      Brak komentarzy do Żar niezupełnie Tropików

Tegoroczne, drugie podejście do Pikniku Biegowego w Białej Podlaskiej nie różniło się za wiele od poprzedniego. Podobnie, jak w zeszłym roku i wyjazd, i start miał być piknikowy. I był. To bieg, w którym biorę udział dla domknięcia Grand Prix Traktu Brzeskiego. Bez ścigania. Bez wariactw. We wpisie wcześniej snułem obłąkańcze chęci zrobienia horwillowskiego Long runu, ale już na miejscu… Read more »