Tag Archives: szybkie pięć

Parkrun Cieszyn

      Brak komentarzy do Parkrun Cieszyn

Po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się dotrzeć na trasę Parkrunu w Cieszynie. Choć bywałem wcześniej w Cieszynie, i nawet zabierałem ze sobą graty do biegania, udało się dopiero teraz, 2 lutego. I po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się te parkrunowe wydarzenie opisać 🙂 Biegnąc do punktu zbiórki nie czułem się najlepiej –… Read more »

Sekcja Gepardy

      Brak komentarzy do Sekcja Gepardy

Czasem mija trochę czasu zanim pojawi się temat na wpis. I tak było tym razem. Spokojna, sucha i ciepła jesień; trening leci swoim torem. Nuda. I tak w trakcie tej nudy, wczoraj, na stadionie pobiegaliśmy po raz enty 2 x 2,5 kilometra. Jako przygotowania do wspomnianego wpis wcześniej Crossu Bielańskiego. Ja, Marcin i Arek. Wyszło całkiem przyjemnie i szybko. Na… Read more »

Siedleckie saksy

      2 komentarze do Siedleckie saksy

Żeby nie było: wpis można zacząć od błędu gramatycznego – to raz; książkę czytałem do pierwszej w nocy – to dwa. Byłem niedospany, podminowany (wiadomo – przedstartowa sraczka) i ochlałem się isosatru. I to tak bardzo, że wyjeżdżając z Otwocka z częścią domowych fanów i Marcinem, cały czas miałem pełen pęcherz… Założenia kontra Rzeczywistość Tydzień wcześniej udowodniłem sobie w czasie… Read more »

Parkrun Gdynia

      Brak komentarzy do Parkrun Gdynia

Dwa tygodnie wakacji. W sierpniu. I to kolejny wpis, który mógłby zakończyć się w tym miejscu… No bo tak: zabrałem trzy pary butów; zabrałem też tonę skarpetek, bielizny, koszulek i spodenek do biegania; i… pobiegałem 4 razy… Jednym słowem: wakacje. Nie chodzi już nawet o to, że mi się nie chciało. Bo nawet mi się chciało. Ale nie mogłem wstać…. Read more »

Chciałoby się rzec…

      Brak komentarzy do Chciałoby się rzec…

Uważajcie, czego sobie życzycie… chciałoby się rzec… Tydzień temu zastanawiałem się nad tym, czy szybkie piątki, wchodzące ostatnio coraz szybciej, zrobią mi robotę przed Siedlcami? Zastanawiałem się, czy uda mi się na osiedlowej prawie-że-atestowanej trasie (atestowana przez guglaka, Hondę Civic no i Garmina w ciągu kilkunastu jednakowych biegów) zejść poniżej 18:30. Chciałoby się rzec… …szkoda, że rano jadę samochodem na… Read more »

Małymi kroczkami w stronę słońca

      Brak komentarzy do Małymi kroczkami w stronę słońca

Spodobał mi się ten tytuł, choć można go odszyfrować na dwa sposoby. Pierwszy, ten głupszy, oznacza, że mimo założonego celu, jakim jest mój sprawdzający bieg w Siedlcach na koniec sierpnia – niewiele robię. W tym wypadku „małe kroczki” i „niewiele robię” mają oznaczać niewielki kilometraż… Robiąc codziennie co-nieco, staram się mniej-więcej trzymać Horwillowego planu. A Horwillowy plan oznacza niewielki kilometraż…. Read more »

Horwillowskie poranki

      2 komentarze do Horwillowskie poranki

Dziś rzecz będzie o krótkim planie według Franka H. wciśniętym między dwa tegoroczne starty na 5 kilometrów. Po nieudanym biegu na 5 kilometrów w Mińsku Mazowieckim, kolejny sprawdzian na atestowanej trasie wypada mi w Siedlcach, 26 sierpnia. Po zliczeniu tygodni w kalendarzu wyszło 13 tygodni przerwy… i wpadł pomysł zastosowania 12 tygodniowego cyklu Horwilla na podniesienie wydolności. Reaper of Souls?! Pierwszy tydzień… Read more »

Po wielkiemu cichu…

      Brak komentarzy do Po wielkiemu cichu…

A wyników dalej nie ma. Dwa tygodnie temu miałem swoje ściganie się w Grodzisku Mazowieckim na bieżni. Gospodarzem była grupa Biegi Grodzisk Mazowiecki i wiem również, że mają dużo zajęć dodatkowych w tygodniu. No ale jak już się chwalą patronatem PZLA nad swoją imprezą to mogliby już wrzucić wyniki… Swój czas znam, więc ciśnienia nie ma – rozumiem, ale informacja… Read more »

Wiosenna adaptacja w sosie działdowskim

      Brak komentarzy do Wiosenna adaptacja w sosie działdowskim

Nowy wpis zaledwie po tygodniu… Ale skoro jest to dzienniczek, to… musi być. Ostatni tydzień przyniósł sporo nowych wydarzeń. Po pierwsze – w końcu przypałętała  się wiosna. Po drugie – odżył wspomniany gdzieś tam w odmętach wpisów Olo, wracając do biegania. Po trzecie – po debiucie w Parkrunie w Działdowie udało mi się tam wrócić. Ale po kolei. Najpierw Olo…. Read more »

Toi-toiki na OKS-ie

      Brak komentarzy do Toi-toiki na OKS-ie

Ostatnie dwa tygodnie, które nastąpiły po moim debiucie w działdowskim Parkrunie, minęły szybko i mocno. No i pogoda zmieniła się z zimy na wiosnę. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem interwałów – najpierw 6 powtórzeń serii 2 minuty+1 minuta+30 sekund z ładnym tempem w okolicach 3:30-3:35 (na kilometr) na lekko już przetartej ze śniegu ulicy Hrabiego. Wieczorem w środę (21.03) na… Read more »