…ale także i radości

      Brak komentarzy do …ale także i radości

To cytat. Który wyjaśnię. Wkrótce. Albo na koniec. Wszystko zaczęło się od snu. We śnie, z jakiegoś nie znanego mi bliżej powodu, co jakiś czas walczyłem. Walczyłem sam ze sobą. Taki sen. Jego znaczenie szybko do mnie dotarło… odpuść. Odpuściłem. I wtedy plan sam wskoczył do łepetyny. Kolejnym etapem była rozmowa z Marcinem – o tym, że znacznie lepiej trenuje… Read more »

Wstyd i Hańba

      Brak komentarzy do Wstyd i Hańba

Kończący się tydzień był moim najbardziej pracowitym biegowo okresem od końcówki stycznia. Luty był taki trochę leniwy, pochmurny, zamglony, nieciekawy… i tak dalej. Początek marca też – musiałem odwiedzić stolycę i już samo to doświadczenie wybiło mnie z powoli odbudowywanej rutyny biegowej. Po moim powrocie dwa dni weekendu uciekły mi na kierowaniu trzema zestawami pociągów. Najpierw w sobotę poszły w… Read more »

Spóźniony Parkrun

      1 komentarz do Spóźniony Parkrun

Półtora miesiąca to jednak sporo czasu, gdy niby nic się nie dzieje, a faktycznie to aż za dużo się dzieje… A działo się sporo 🙂 Pogoń za korepetycjami z matmy dla Szymka, dużo voodoo-czarów z moim nowym hobby, zawiedziona miłość z aikido… Wszystko jednak na koniec ułożyło się jak powinno. Korepetycje są i w dodatku prowadzone przez studenta, który jest… Read more »

…przez las biegłam po bułki…

      Brak komentarzy do …przez las biegłam po bułki…

Wydawało mi się, że ten fragment jest z jakiejś piosenki. Nie? Trudno! A tytuł nawiązuje do jednego z moich ostatnich biegów, gdzie zakopany po kostki w śniegu dotarłem pod Biedronkę w Gdańsku Osowej, gdzie po tym jak stanąłem wryty – zawróciłem… i zgubiłem się. Nie wiedziałem, że to tak blisko!!! A teraz krótka i nieciekawa staro-nowo-roczna retrospekcja… Dzielenie czasu między… Read more »

Arigato gozaimashita??

      Brak komentarzy do Arigato gozaimashita??

Dwa miesiące super treningu. Tak genialnego i prostego, jak nigdy dotąd w ciągu ostatnich dwóch, może trzech lat. A trening ten polegał na braku treningu 🙂 Najpierw miałem mieć start w trakcie Bielańskiego Wieczoru Lekkoatletycznego, choć prawdę mówiąc nie wiedziałem w czym mam biec. Na 400 metrów mi się nie chciało. Z Marcinami dogadaliśmy się, że wystartujemy na kilometr. Dla… Read more »

Ścigamy się?

      1 komentarz do Ścigamy się?

Ostatni Parkrun to przykład tego, jak można w czasie sezonu treningowego spieprzyć wszystko jednym biegiem… 🙂 Oczywiście nie żałuję tego aż tak bardzo, jak by się mogło wydawać, ale Holler zjechałby mnie z góry na dół za tak lekkomyślne podejście. Efektem tego biegu (nawet dość szybkiego, jak na przerwę w bieganiu takiego dystansu trwającą 2 lata, był tygodniowy ból mięśni… Read more »

#439

      Brak komentarzy do #439

Po latach przerwy (w listopadzie 2019 był ostatni raz) wystartowałem dziś w Parkrunie (Parkrun Gdynia nr #439). Choć ta przerwa to nie do końca z mojej winy – bo przez większość roku 2020 Parkrun chował się za mgłą kowidową i wylazł z niej dopiero niedawno… 🙄 Ale udało się wziąć udział, choć łatwo nie było. Ciężko było mi wstać, to… Read more »

Jegrów Trzech

      Brak komentarzy do Jegrów Trzech

W tym tygodniu wszystko układa się w trójkąty. Taki tydzień… Nawet numer dzisiejszego wpisu po redukcji wynosi 3 [ ∆ ]. A wszystko zaczęło się od dolinki, którą jakiś czas temu biegłem i spodobała mi się nazwa jednego ze szczytów – właśnie owych Trzech Jegrów. Ale zacznę od zdarzeń wcześniejszych, bo trochę ich było (czyli 3… przypadek?). Najpierw wpadł rekord… Read more »

Absolutnie Absolutny Rekord Osobisty

      Brak komentarzy do Absolutnie Absolutny Rekord Osobisty

Coś chyba zaczyna się dziać… bo od wpisu do wpisu mija mniej czasu. Tym razem wypada niecały miesiąc… Ostatnim razem opisałem moje rowerowe zwiedzanie lasu i górek w okolicy. Niestety przygotowania do szybszego biegania znowu ugrzęzły w betonowym otoczeniu zamiast w lesie,  bo musiałem na dwa tygodnie przenieść się do Warszawy, do pracy. Jechałem tam jednak ze sporą walizką sprzętu… Read more »

Kontrola prędkości

      Brak komentarzy do Kontrola prędkości

…ale nie taka drogowa i niebieska. O nie 🙂 Dzisiejsza kontrola prędkości miała żółte, freelapowe barwy. Cofając się lekko w czasie, zakończył się rok szkolny, po którym do samochodu zapakowaliśmy koty i szczęśliwego ósmoklasistę, po czym ruszyliśmy UP NORTH. W międzyczasie wyliczyłem, że praca i przeprowadzka ukradły mi dwa tygodnie treningów. Zupełnie. I w ten sposób ten rok coraz bardziej… Read more »