Author Archives: admin

Kolczasta flota

      Brak komentarzy do Kolczasta flota

Ha… wyszedł tytuł jak z jakiegoś SciFi lub fantasy. Nie chodzi jednak o jakąś tam kolczastą flotę, jak z wikingów, lub tym bardziej z uniwersum Honor Harrington. Dziś będzie o innej flocie, takiej biegowej, i powstającej w bólach. Temat zaczął mi chodzić po łbie jakiś czas temu, jak wróciłem już-w-miarę-regularnie na Agrykolę. Potem MarcinP strzelił Mastersami 2027 i choć na… Read more »

Wiosenny fak-ap

      Brak komentarzy do Wiosenny fak-ap

21 marca… pierwszy dzień kalendarzowej wiosny… Dzień fak-apów? Nieeee… do pewnego momentu nie był. Nawet z tej okazji (wiosny oczywiście) wychlałem dwa piwa. I za bardzo nie mogę sobie przypomnieć, kiedy coś takiego ostatnio spożywałem. Fuuuuj, słodkie, łeee bardzo słodkie. I to portery, które kiedyś wydawały mi się mocne i gorzkie. Łeee? Pewnie jakieś skrzaty naszczały do piwa i je… Read more »

Marcowanie

      Brak komentarzy do Marcowanie

…jak najbardziej trwa na działkach. Z każdej strony miauczenie, że nie wiadomo co się dzieje. Ale mój pomysł na tytuł wziął się bardziej na marcowanie jako marcowe harcowanie. Nie miałem siły popełnić wpisu wcześniej, ale uzupełniałem tabelkę progresu/regresu i okazało się, że zeszłej zimy, której za bardzo nie było, 10 marca wyszedłem pobiegać po raz pierwszy na krótko. Obecnej zimy,… Read more »

I spłonęła…

      Brak komentarzy do I spłonęła…

Ta historia musiała się tak skończyć. Planeta tak płonęła, że aż zamarzła. No dobra – nie cała. Ale Bałtyk częściowo zamarzł. I w tym celu pojechaliśmy do Gdyni połazić po morzu. Łażenie po morzu się udało, jak również godzinne marsze nad morze w Sopocie i z powrotem, przy czym te z powrotem to już było przy mrozie idącym w dwucyfrowym… Read more »

Achillesy

      Brak komentarzy do Achillesy

Pada śnieg, pada. Pada deszcz, pada… i zamarza 😛 Dziś nie o bieganiu, ale o sprawach około biegowych. Dlaczego? Bo tak napadało, i tak wszystko pokryło lodem, że aż trudno biegać. Jakieś bieganie udało mi się zrobić – dwie wymęczone piątki w lesie („Leśne piątki”) i raz wybrałem się na Hrabiego pobiegać sto metrów w tartanowych kolcach. Piątki weszły całkiem-całkiem… Read more »

Śnieżny tartan

      Brak komentarzy do Śnieżny tartan

Trochę się wahałem, czy robić wpis po kilku zaledwie dniach. Ale jednak przekonałem sam siebie, że ta relacja musi wylądować na blogu. Bo po pierwsze ciągle mam w pamięci ostatni wpis Nagora, który skierował mnie z powrotem na właściwy trening. Po drugie ponoć był teraz jakiś super nów, który ponoć astrologicznie coś tam sporo rozrabia. No i narozrabiał – bo… Read more »

Wyważyć otwarte drzwi

      Brak komentarzy do Wyważyć otwarte drzwi

Nawaliło jeszcze więcej śniegu. We wtorek, trzynastego stycznia, odkryłem najgorszą możliwą temperaturę do biegania: -3°C. Śnieg nie jest ani ciężki, ani mokry; nie jest też ani ciężki, ani zamarznięty. Jest sypki. I lekki. I głęboki. Ruszyłem w las na Leśną Piątkę. Wydawało mi się, że biegnę szybko. Taaaaa… W sypkim śniegu jest gorzej jak w wodzie. Ledwie wyrobiłem się w… Read more »

Dwadzieścia pięć

      Brak komentarzy do Dwadzieścia pięć

Tytuł chwytliwy mi się udał, jak zakończony rok 😛  Jednak wcale nie odnosi się do ubiegłego już roku. Zupełnie nie. To tylko zbieg okoliczności, a wszystkie opisane zdarzenia nie są poparte faktami. Wcale, ale to wcale. *** Od poprzedniego wpisu zdążył spaść śnieg, potem zniknąć, po czym tuż przed sylwestrem spadł jeszcze raz. Ale skuteczniej – że aż postawił na… Read more »

Strefa rozpędzania

      Brak komentarzy do Strefa rozpędzania

Cisza. Całkowita cisza z lekkim szumem drzew. Nawet ptaki milczały. Mgła, że widać trzysta, może czterysta metrów. Na ścieżce ślady dużego zwierza – łosia? Konia? Może słonia? W oddali, we mgle coś się poruszyło – wytężony wzrok pozwolił dostrzec dwoje ludzi z plecakami. Jak w horrorze. I jeszcze co jakiś czas odzywały się piły ludzi tnących drzewa, gdzieś w lasach… Read more »

Żółtodziób

      Brak komentarzy do Żółtodziób

Kiedyś, już całkiem dawno temu… dostałem od Waldka z Sokudo takie-małe-cuś: Dziś, całkiem niedawno temu, wylądowałem z żółtym dziobem, znaczy się – żółtym pasem. Zdane. I takie-małe-cuś zmieniło barwy na poprawne. A i grupa starszaków w Sokudo rośnie. Dziś też chłopaki – te starsze – Tomek i Michał zdali na brązowe pasy. Aż musiałem zapytać ile im to zajęło czasu…. Read more »