NCR i Arima Pprilis

      Brak komentarzy do NCR i Arima Pprilis

Nie będzie o bieganiu. Przez chwilę. Będzie o NCR. Jak mówi Fallout wiki NCR to “the New California Republic, NCR in-game, is he capital of a federation of towns in California of the same name„. I wszyscy wiedzą wszystko, prawda? To chora lokacja. Kto grał ten wie. Kto tylko biegał – nie dowie się 🙂

Ale NCR ma jeszcze jedno rozwinięcie. Biegowe. Niezwykle mocno powiązane ze stadionem w Otwocku. NCR. Takie coś lepsze od PB, SB, WR, OR, CR
New Cartoflisko Record. Kto by tam się przejmował jakimś WueRem nie zrobionym w Otwocku? Otóż to. Najważniejszy dla mnie od środy (27 marca) jest oczywiście NCR.

NCR

Zaczęło się niewinnie. Od lekkiego rozbiegania. Miała być Horwillowska seria 4 razy 400 metrów. Ale jakoś zmęczony byłem. I charcząc, warcząc po okrążeniu jakoś nie dowierzałem oczom, że Garmin pokazał 1’5”. Po drugiej czterysetce doszło jeszcze rzężenie i astmatyczny oddech. Ale Garmin uparcie poinformował, że znowu jest 1’5”. Nie ma jak biegać na bieżni z Garminem, nie? Ale usprawiedliwię się – nie miałem stopera – i biegałem na lapy – czyli klik po równym okrążeniu. W domu tenże sam Garmin pokazał korektę, że ruchu było 1’4”. I stąd nowy NCR na otwockim lekkoatletycznym diamencie przyrody architektury 🙂

Arima Pprilis?

Nie. To nie błąd. To zamierzone. Bowiem to moje radosne bieganie na 400 metrów skończyło się na dwóch powtórzeniach. I bolącej dupie (pośladkowy środkowy się odezwał) oraz naciągniętych obu dwójkach. I w zasadzie tyle było z szybkiego biegania w ciągu ostatniego tygodnia. Same wolne i ciągle bolące dwójki.

I wtedy z dnia na dzień, w sobotę po pracy stwierdziłem, że to pierniczę. W niedzielę (31 marca) wyjechaliśmy na dwa dni do Gdyni. Wziąłem oczywiście sprzęt do biegania. Ale go nie użyłem. Nie było Parkrunu, nie było nawet biegania po deptaku. Nic.

Stwierdziłem, że ponownie to pierniczę i kończę z bieganiem…


.

.

.

.

.

.

.



.


.


.

…na dwa dni. A 1 kwietnia, znowu, jak głupi polazłem biegać. I odkryłem, że pośladkowy środkowy i dwójki prawie przestały boleć…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *