Powrót do źródeł

      Brak komentarzy do Powrót do źródeł

Running is (…) preserving the good things. There is no such thing as growing old; you’re either growing up or stagnant. You can be old at 20.

Dr George Sheehan quoted by Frank Horwill in Running over 40

Osiemset_plus: co prawda nie zacząłem od ostatniego wpisu wydłużać dystansu i ciągle biegam osiemset i nie przedłużam nawet do kilometra, to jednak… zacząłem zwracać uwagę na splity. Czasy na osiemsetkach nie drgnęły w dół i uparcie trzymają się w zakresie 2:20 – 2:25, ale najlepszy split przy czasie 2:23 wyszedł 1:11,35/1:11,92 (różnica 0:0,57) – prawie równy bieg, pomimo, że pierwsze czterysta jest w dół, a drugie po płaskim terenie. Jakiś tam postęp postępuje.

FTC X-Factor: to pierwszy po długiej przerwie powrót do mieszanki kliku szkół sprinterskich: Franka Horwilla, Tonego Hollera, Latifa Thomasa… Siła, robiona pomiędzy szybkimi. Siła ukierunkowana na nogi – czyli sprint przez hopki na sporych odległościach od siebie, oparty tylko na sile nóg (ręce w bok, na głowie, w kieszeniach, etc.), co ma pomóc nauczyć nogi krótkiego kontaktu z podłożem, silnego odbicia ze śródstopia oraz dłuuuuugiego kroku. O ile się nie przesadzi z odległością i nie naciągnie za bardzo mięśnia dwugłowego… Choć… z drugiej strony noga i półdupek mają potem niebieskie barwy wojenne 😛

I na koniec Frank…

Jak już parę razy wspominałem – całą stronę z artykułami ktoś ukrył, by nie można było już jej poznać. Ale zrzucone artykuły zebrałem przezornie, wydrukowałem i zakopałem głęboko, żeby ci z Serpentine tego nie znaleźli.

Moje treningi na osiemset_plus i szybkie jakoś dziwnie tworzyły taki bąbel grawitacyjny, w którym czegoś brakowało. I… zacząłem czytać od początku wszystkie artykuły Franka dotyczące osiemsetki. Połączone z rewelacyjnym artykułem Running Over 40 zaowocowały szybkim zakupem pomocy treningowych (C4H9N3O2), które już są w drodze oraz przeliczaniem czasów, aby dostosować mój marny poziom do zawodnika-docelowego opisywanego w artykułach Franka.

I stało się buuum. Pierwszy trening – 4 x 267 metrów. W oryginale powtórzeń ma być sześć. Pary, żeby zmieścić się w zawodowych  czasach Horwilla, starczyło na 3. Nawet MarcinO zapytał co to za dziwny dystans. Ano – 1/3 osiemsetki 🙂  W dalszych treningach pojawia się już trudniejsza wersja tego treningu – 3*534 metry, czyli 2/3 osiemsetki.

Kolejnym treningiem, na lekko uszkodzonych i otejpowanych mięśniach, było 10 powtórzeń 100 metrów full out. Mięśnie i taśmy nie pozwalały na zrobienie szybszych czasów, niż te pokazane na zdjęciu poniżej na zrzucie z FreeLapa. Ale full out było.

Założenia Franka częściowo pokrywają się z moim dotychczasowym treningiem. W którym jednak brakowało biegów na wydolność. Czyli… wielokrotnych powtórzeń czterystu metrów. I dlatego dziś po raz pierwszy wylazłem po deszczu na stadion. Żużel był przyjemnie miękki… więc zrobiłem 6 powtórzeń 400 metrów na przerwie minuty i piętnastu sekund, czyli czasie krótszym niż bieg. W założeniu Franka tempo tego treningu to bieg w tempie z najlepszych 3 kilometrów, czyli dla mnie 400 metrów w mniej niż 1:19. Na przerwie krótszej niż bieg. I 16 powtórzeń. NIE BYŁO DZIŚ NA TO SZANS. Ale zrobiłem SZEŚĆ. Na początek tego nowego elementu. Dobiję kiedyś do tych szesnastu 😮

Kończąc, muszę jeszcze wspomnieć, że te wszystkie sierpniowe harce pozwoliły zrobić najlepszy w tym roku kilometraż miesięczny – 78 kilometrów. Ale co najważniejsze – trening pod osiemset stał się faktem dokonanym 😛

A poniżej wycinek z treningowych wariacji Horwilla pod 800 metrów:

Archiwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *