Wąskotorowa porażka

      2 komentarze do Wąskotorowa porażka

Biegając w ciągu ostatniego tygodnia głównie na stadionie, sporo zastanawiałem się nad tym, jak pobiec V Bieg Wąskotorowy. I prawdę mówiąc nie miałem na ten bieg pomysłu. W czasie jednej z sesji biegowych (albo ze Staszkiem, albo z Jarkiem – nie wiem, wyleciało mi to ze łba), stwierdziłem, że wszystko powyżej 40:00 w tym biegu będzie porażką, a czas lepszy od 40:00 będzie sukcesem.

Wąskotorowa porażka

Skoro tak założyłem, to i muszę sam sobie to przyznać. Ten bieg to porażka. 40:11.

Otwock Biega

Skoro bieg już podsumowałem, to czas na wszystko wokół biegu. Zebraliśmy się w Karczewie całą grupą. Wszyscy, jakoś tak bez ustalania (albo tego też nie pamiętam) założyliśmy nasze koszulki. I być może znajdziemy się na fotce w lokalnej prasie (edit: znaleźliśmy się). Gorąc – termometr przy ciuchci pokazywał przed startem 26 stopni. Wieczorem  wprosiliśmy się na grilla do Reni z okazji jej święta – roku jej biegania. Po raz pierwszy – odkąd ja biegam z grupą – udało nam się zebrać razem na wspólnej imprezie. Dzięki Reni i Staszkowi.  No… był jeszcze jeden raz w Sosence, ale tamta impreza miała zdetronizować naszego ojca dyrektora 🙂

Wąskotorowa porażka - Otwock Biega

Wąskotorowa porażka, część II

…temat musi wrócić, bo przecież nie każda porażka jest porażką. Słodka cytryna, aka racjonalizacja? Otóż nie. Skoro według założenia nie pobiegłem szybciej, to bieg jest porażką. Z drugiej jednak strony, od czasu, gdy zacząłem biegać w otwockich biegach, cały czas obserwowałem otwocką czołówkę. Czy chodziło o rywalizację? I tak, i nie. Bo z jednej strony wiem, że ta obserwowana przeze mnie czołówka jest poza moim zasięgiem, ale z drugiej strony widziałem w wynikach biegów, na ile mój trening pozwala mi się do niej zbliżyć. Obecnie porównuję się w startach do dwóch biegaczy z Otwocka, którzy podobnie, jak w zeszłym roku, również i w tym wyprzedzili mnie na mecie w kategorii mieszkańców Otwocka. Michał Goliński i Daniel Sychowicz. Czemu o tym wspominam? Bo czas przekuć porażkę na sukces. Już na starcie Wąskotorowa porażkaustawiłem się za nimi – Michała kojarzyłem ze zdjęć i z biegów karczewskich (szlakami MPK), Daniela – w ogóle.

vśr=3:45 razy 3? A potem… agonia… 

Moje założenie na starcie było proste – biec za nimi, jak najdłużej się da. Dało się przez 3 kilometry (z czasem 11:14). Potem nastąpiła agonia – nagle przyszła kolka i trzymała mnie do 4 kilometra. Dawała się tak we znaki, że był moment, gdy chciałem się zatrzymać. Wąskotorowa porażkaPo piątym kilometrze stanąłem przy pierwszym wodopoju, gdzie wyprzedziło mnie dwóch biegaczy. Po szóstym to samo – postój na picie i polanie głowy. Kolejne kilometry wchodziły już w ponad 4 minuty. Michała widziałem ciągle przed sobą i starałem się biec tak, by go nie zgubić z pola widzenia. Ten bieg pokazał mi coś, o czym wcześniej nie myślałem w ten sposób: Michał i Daniel, których się trzymałem i których goniłem zrobili odpowiednio 38:19 i 38:08 – goniąc ich, zdałem sobie sprawę, że te dwie minuty to około 450-500 metrów. Byli w zasięgu wzroku, i to tak, że byłem w stanie ich rozpoznawać. Blisko? Daleko? Nieważne 🙂

I tempo, które już utrzymałem na 5 kilometrów w Parkrunie, tempo do zrobienia 38 na 10 kilometrów… Powoli, powoli zaczynam się nastawiać na takie czasy. W tym biegu nie – bo był po prostu za ciężki; Platerów też odpada – bo to też ciężka trasa. A że w AD 2018 nie planuję biegać dyszek poza tymi dwoma, to w tym roku już się nie dowiem 🙂

Otwock doBiega

Na mecie czekaliśmy na resztę grupy – pierwszy wpadł Marcin (45’), Jarek (48’), Staszek (49’), Andrzej (52’), Michał (54’), Jarek (56’) i dziewczyny – Marta i Anka (59’), Renia (64’). Basia gdzieś po drodze się zgubiła, ale do mety dotarła. Ten bieg chyba dla wszystkich był ciężki…


 

2 thoughts on “Wąskotorowa porażka

  1. Artur

    Ten Bieg wszystkim nam się dał we znaki. Za mocny start, a organizm nieprzygotowany jeszcze w tym roku na biegi w tak wysokiej temperaturze.

    Reply
    1. admin Post author

      Dał się we znaki, dał. My jednak z naszej grupy biegaliśmy nawet w upale na stadionie, żeby choć trochę się zaadaptować do tych wyższych temperatur. Ale nie wyszło do końca… I moim skromnym zdaniem, przy takiej patelni, brakło jeszcze jednego wodopoju gdzieś koło 3 kilometra 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *