suplementy na sezon


Więc po kolei.

1. Moja absolutna podstawa:

ISOSTAR – normalnie używam po każdym dłuższym niż 15 km biegu (1 bidon), ma nawodnić i trochę magnezu też przemyca. W czasie ciężkich treningów na stadionie używam go w trakcie treningu (1 bidon). Tu link do sklepu, gdzie kupuję – jest tanio w pakiecie, no i macie na stronie skład.

FLEXIT – to suplement kolagenowy na stawy – codziennie rano po wstaniu na czczo. To jest droga rzecz i trzeba polować na promocję – tu link, również do BCAA.

ISOTONIC Biotecha to również izotonik, ale na specjalne okazje. To booster, którego używam przy szczególnie szybkich sesjach lub biegu progowym (tempo startowe i tak 20, 30 lub 40 minut). Kupuję również tu – link.

2. Uzupełniacze:

Tu chyba wyjaśniać nie trzeba 🙂 Tyle biegam, że mam braki potasu i magnezu na pewno. D3 jest po to, żeby wstawać na biegi i nie marudzić 😛 Kupuję tu: magnez, potas. To wrzucam do żołądka również co rano, na czczo – razem z Flexitem.

3. Dopalacz:

Beta alanina na pewno nie jest dla każdego. To specyfik, który cokolwiek daje tylko przy bardzo szybkich biegach – nie ma sensu go stosować, jak idziecie potruchtać. Efektem ubocznym (ponoć dość często) jest łaskotanie skóry (u mnie jest, dziwne, ale fajne – utrzymuje się przez około 5-10 minut), a działanie polega na czasowym wzmocnieniu wytrzymałości mięśni – bardzo dobre przy długich, bardzo szybkich biegach – mięśnie wytrzymują tempo przez około 5-15% czasu biegu więcej. Stosuję przed wyścigami i progowymi (czyli tempo startowe i tak 20, 30 lub 40 minut). Kupuję tu – link. Tam też w opisie jest sposób działania 🙂

4. Nowinka:

Nowinka jeszcze nie wypróbowana – podrzuciła Sylwia. Ponoć po kilku kąpielach w wannie z tym czymś można szybko i wydajnie uzupełnić magnez. Gdzie kupić – pytajcie Sylwię podczas biegania 😛

To tyle ze wspomagania na sezon.