Tag Archives: 400m

Powrót do źródeł

      Brak komentarzy do Powrót do źródeł

Running is (…) preserving the good things. There is no such thing as growing old; you’re either growing up or stagnant. You can be old at 20. Dr George Sheehan quoted by Frank Horwill in Running over 40 Osiemset_plus: co prawda nie zacząłem od ostatniego wpisu wydłużać dystansu i ciągle biegam osiemset i nie przedłużam nawet do kilometra, to jednak…… Read more »

Osiemset_Plus

      Brak komentarzy do Osiemset_Plus

Dziwnie się kojarzy, prawda? Ale to dobrze, że się dziwnie kojarzy. Bo to o programie 800+. Tylko innym. I aż się nasuwa i ciśnie się sama do wypowiedzenia na głos moja ulubiona fraza za Andrzejem Sapkowskim, że „coś się kończy, coś się zaczyna”. Zaczęły się wakacje, nadeszła przerwa w zajęciach karate. Po drodze była poprawka Szymka. Minął drugi miesiąc, jak… Read more »

Kolczasty problem

      Brak komentarzy do Kolczasty problem

Jakiś czas temu cieszyłem się z nowych zakupów kolców do biegania na tartanie, żużlu i gdzie się da (bo nawet na śniegu). Nowych Pum nie sprawdzałem, bo to następca moich, już wysłużonych typowo treningowych evoSPEED. Sprawdzałem za to Adidasy, żeby nie być zaskoczonym. I od jakiegoś czasu męczy mnie lekki ból ścięgna strzałkowego. Oczywiście nie powiązałem faktów, bo było za… Read more »

Sezon grzybowy na Hrabiego

      Brak komentarzy do Sezon grzybowy na Hrabiego

Dziś MarcinO w czasie biegania przypomniał początki naszego biegania na Hrabiego. I przypomniał Horwilla. A to oznacza, że już trzy lata minęły od naszego powrotu z Gdyni; trzy lata też ma odkryta biegowo „na nowo” ulica Hrabiego w Otwocku. Wydarzenia z marca, kwietnia i maja odbiły swoje piętno na wszystkich poziomach funkcjonowania całej chałupy. Biegowo pojawiła się kolejna dziura w… Read more »

Wiosenny fak-ap

      Brak komentarzy do Wiosenny fak-ap

21 marca… pierwszy dzień kalendarzowej wiosny… Dzień fak-apów? Nieeee… do pewnego momentu nie był. Nawet z tej okazji (wiosny oczywiście) wychlałem dwa piwa. I za bardzo nie mogę sobie przypomnieć, kiedy coś takiego ostatnio spożywałem. Fuuuuj, słodkie, łeee bardzo słodkie. I to portery, które kiedyś wydawały mi się mocne i gorzkie. Łeee? Pewnie jakieś skrzaty naszczały do piwa i je… Read more »

Marcowanie

      Brak komentarzy do Marcowanie

…jak najbardziej trwa na działkach. Z każdej strony miauczenie, że nie wiadomo co się dzieje. Ale mój pomysł na tytuł wziął się bardziej na marcowanie jako marcowe harcowanie. Nie miałem siły popełnić wpisu wcześniej, ale uzupełniałem tabelkę progresu/regresu i okazało się, że zeszłej zimy, której za bardzo nie było, 10 marca wyszedłem pobiegać po raz pierwszy na krótko. Obecnej zimy,… Read more »

I spłonęła…

      Brak komentarzy do I spłonęła…

Ta historia musiała się tak skończyć. Planeta tak płonęła, że aż zamarzła. No dobra – nie cała. Ale Bałtyk częściowo zamarzł. I w tym celu pojechaliśmy do Gdyni połazić po morzu. Łażenie po morzu się udało, jak również godzinne marsze nad morze w Sopocie i z powrotem, przy czym te z powrotem to już było przy mrozie idącym w dwucyfrowym… Read more »

Żółtodziób

      Brak komentarzy do Żółtodziób

Kiedyś, już całkiem dawno temu… dostałem od Waldka z Sokudo takie-małe-cuś: Dziś, całkiem niedawno temu, wylądowałem z żółtym dziobem, znaczy się – żółtym pasem. Zdane. I takie-małe-cuś zmieniło barwy na poprawne. A i grupa starszaków w Sokudo rośnie. Dziś też chłopaki – te starsze – Tomek i Michał zdali na brązowe pasy. Aż musiałem zapytać ile im to zajęło czasu…. Read more »

Lekko

      Brak komentarzy do Lekko

Na początku listopada zrobiliśmy z Marcinem odkurzenie starej trasy zimowej do Starej Wsi. Dziesięć kilometrów w obie strony. W tę szybszą zrobiliśmy w 21:41. Kolejny dobry trening wpadł dwa dni później na OKS-ie – zrobiliśmy trzy powtórzenia osiemsetek. Moim założeniem było zrobienie każdej w okolicach 2:48. Startowałem 16 sekund po Marcinie, i miałem go dojść na mecie. Po pierwszej osiemsetce… Read more »

Polowanie dzika

      Brak komentarzy do Polowanie dzika

Fotka na stronie głównej pożyczona z profilu parkrunu Las Malcanów na FB. *** Wyjazdowy kilometr w Gdyni, gdzie rozkulałem się na kilometrze poniżej 3 minut, w kolejnych tygodniach przyniósł zupełny brak chęci do trenowania. To było prawdopodobnie coś, co się zwie spoczęciem na laurach (d**pie?). Jednak coś tam z tymi laurami się zepsuło i w końcu, po kilku obiecankach robionych… Read more »