Tag Archives: 800m

Trzy po trzy para piętnaście

      Brak komentarzy do Trzy po trzy para piętnaście

Prawie miesiąc mija od leśnego pogrzebu Olkiszona. Prawie miesiąc bez obecności gadającej i wszędo-zaglądającej kotki. Prawie miesiąc z poczuciem pustki w chałupie. Prawie miesiąc bez chęci do biegania. W tym czasie udało mi się parę razy wyjść pobiegać – niektóre razy były bardziej ze złości, inne, żeby w ogóle ruszyć dupsko z domu. Było szybsze osiemset metrów, były 4 kilometry… Read more »

Olkiszon

      Brak komentarzy do Olkiszon

Olka.Aka: Olkiszon / Olkiszkon / Olkisz / Olkson. 15.10.2015 – 8.05.2026 Niedowierzanie. Smutek. Tęsknota. Żal. Złość. W czasie kroplówki w niedzielę, 3 maja, na Bemowie obiecałem ci Olkiszonie coś po raz pierwszy. 6 maja obiecałem ci coś ponownie. W ostatnim pełnym dniu Twojego życia, 7 maja, znowu w czasie kroplówki, podtrzymałem te obietnice. Z tych najważniejszych pierwsza już jest w… Read more »

Wiosenny fak-ap

      Brak komentarzy do Wiosenny fak-ap

21 marca… pierwszy dzień kalendarzowej wiosny… Dzień fak-apów? Nieeee… do pewnego momentu nie był. Nawet z tej okazji (wiosny oczywiście) wychlałem dwa piwa. I za bardzo nie mogę sobie przypomnieć, kiedy coś takiego ostatnio spożywałem. Fuuuuj, słodkie, łeee bardzo słodkie. I to portery, które kiedyś wydawały mi się mocne i gorzkie. Łeee? Pewnie jakieś skrzaty naszczały do piwa i je… Read more »

Marcowanie

      Brak komentarzy do Marcowanie

…jak najbardziej trwa na działkach. Z każdej strony miauczenie, że nie wiadomo co się dzieje. Ale mój pomysł na tytuł wziął się bardziej na marcowanie jako marcowe harcowanie. Nie miałem siły popełnić wpisu wcześniej, ale uzupełniałem tabelkę progresu/regresu i okazało się, że zeszłej zimy, której za bardzo nie było, 10 marca wyszedłem pobiegać po raz pierwszy na krótko. Obecnej zimy,… Read more »

9 kyu

      Brak komentarzy do 9 kyu

Powroty, powroty. Te powroty do biegania to tak od początku roku trwają… A tu… czerwiec się skończył. Biegi bez Garmina, na stoperze. Obecność na karate – jak tylko mogłem. Jak na pierwszy, tak zawzięty miesiąc wypadło to całkiem dobrze. Wróciła systematyczność. Prawie nie było wymówek, żeby nie pójść na karate lub w las. I w końcu poczułem, że wróciła chęć… Read more »

Pierwsze kata

      Brak komentarzy do Pierwsze kata

Na zajęciach na razie byłem 3 razy. Albo aż trzy razy? Chyba pozostanę przy wersji, że aż trzy razy. To jest to na co liczyłem – obolałe mięśnie rąk, barków, pleców, ruszone nieco inaczej niż przy bieganiu uda. Słowem – treningi karate dają w mięśnie. Mocno – tak mocno, że czuję nawet inne ścięgna, niż po sprintach na Agrykoli. A… Read more »

Do trzech razy sztuka

      Brak komentarzy do Do trzech razy sztuka

Udało się. W końcu… za trzecim razem. Dwa poprzednie podejścia nie wyszły – a to ktoś przydzwonił samochodem w lampę gazową i strażacy ratując ulicę odcięli nam drogę. A to był jakiś koncert, czy festyn i nie dało się dojechać… Ale tym razem już nic nie przeszkodziło. Agrykola zmierzona. Kołem, niezupełnie atletycznym, bardziej ponoć budowlanym. Ale zmierzona. I jak pokazały… Read more »

Za rogiem majówka

      3 komentarze do Za rogiem majówka

Biegania w kwietniu nie było za wiele – kilka wyjść – za to konkretnych i dobrych. Ciągle jednak brak przełamania pod pięć kilometrów. Przełamania – które rozumiem albo jako szybkie 5 kilometrów (poniżej 20 minut), albo jakiegoś dobrego biegu na 2 lub 3 kilometry ciągiem po 3’30”. Coś się nie mogę zebrać – a to przez szkołę, a to przez… Read more »

Dzień jedzenia

      3 komentarze do Dzień jedzenia

Zaczął się wrzesień, minął jego środek i powoli zbliża się do końca. Również do końca pewnego rozdziału. Zawodowego. Po czterech latach żegnam się ze swoją pracą w Warszawie (którą nawet udało mi się raz reprezentować w zawodach, kiedy zebrała się ekipa i nawet mieliśmy koszulki firmowe), choć trzeba przyznać, że ostatnie półtora roku w większości była to praca zdalna. Zmiana… Read more »

#439

      Brak komentarzy do #439

Po latach przerwy (w listopadzie 2019 był ostatni raz) wystartowałem dziś w Parkrunie (Parkrun Gdynia nr #439). Choć ta przerwa to nie do końca z mojej winy – bo przez większość roku 2020 Parkrun chował się za mgłą kowidową i wylazł z niej dopiero niedawno… 🙄 Ale udało się wziąć udział, choć łatwo nie było. Ciężko było mi wstać, to… Read more »