Tag Archives: buty

…po obiedzie obżarty

      2 komentarze do …po obiedzie obżarty

To cytat. Z mojej rozmowy z Marcinem, bo zaprzyjaźnionych autorów trza linkować 🙂 Nasza rozmowa dotyczyła – ta-da-am – niespodzianka: biegania. A całość brzmiała tak: „a ja wczoraj po obiedzie obżarty, z dużym bidonem w łapie poleciałem 1km na Sopockiej w 3:04 🙂 trzeci raz pod rząd. Coś czuję, że niedługo będę mieć jak z czterysta – wszystko poniżej 3… Read more »

Cichobieżki

      Brak komentarzy do Cichobieżki

Tytuł nawiązuje do butów – ale to nie one będą bohaterem wpisu. Do butów – bo jestem w trakcie przeglądu swojej szafy biegowej i szukam tych jedynych, odpowiednich na asfalt. Natchnął mnie Marcin tym wpisem, gdzie znalazło się podsumowanie kilometrażu jego Kalenji. I tu się pojawia problem – bo New Balance, które kupiłem na asfalt w ogóle się na asfalt… Read more »

Bicie demonów

      Brak komentarzy do Bicie demonów

Połowa czerwca, masa imprez dookoła, gorąc, jak w piekle lub Krematorii z Kronik Riddicka… Słowem piekielny gorąc i drepczące po piętach demony. Każdy ma swoje do pokonania. I każdy robi to na swój sposób. I tak ekipa znajomych z Otwock Biega pobiegła w upale Karczewski Bieg Uliczny. Relacji jeszcze nie słyszałem, ale sądząc po czasie całości to i koledzy z… Read more »

Najszybsze są… czerwone gacie

      1 komentarz do Najszybsze są… czerwone gacie

Lipiec. Wakacje. Gorąc. Mało biegania, mało podsumowań, brak tematów… w zeszłym roku było podobnie. Wyjazd na bliskie Mazury miał obfitować w treningi. Nawet codzienne. Nie obfitował. Udało mi się raz podjechać na stadion w Mławie, gdzie zrobiłem horwillowskie dwa razy 4 kilometry, umęczone w 36 stopniach w słońcu. Więc biegowo kicha. Ale zawsze znajdzie się jakiś temat zastępczy, który potem… Read more »

Trzy Tysiące…

      Brak komentarzy do Trzy Tysiące…

Dziś, podczas co sobotniego biegania (Otwock Biega), gdzieś za Bazą Torfy, garminowe piknięcie oznajmiło przebiegnięcie trzech tysięcy kilometrów w tym roku (słownie: 3000 km…). W tym roku już, zaraz po sylwestrze zastanawiałem się nad nadchodzącym wtedy rokiem – i życzyłem sobie większego kilometrażu i większej ilości wyjść. …i udało się to zrobić. 3000 kilometrów wobec prawie 1300 w zeszłym roku…… Read more »

O tym, co odeszło

      Brak komentarzy do O tym, co odeszło

Listopad za pasem – trening żyje własnym życiem. Na początku miesiąca wiało zaduszkową atmosferą, teraz zrobiła się zaduszkowa pogoda. Ciemno, ciemno i… ciemno. Jak wspomniałem, trening żyje własnym życiem: do biegów włączyłem raz w tygodniu sesje z podbiegami na pętli wokół Łysej Góry. Włączyć jeszcze chcę jeden trening w tygodniu z przebieżkami po 150 metrów w czasie spokojnego biegu. Wzorem… Read more »

Daniels 2.0

      Brak komentarzy do Daniels 2.0

Czas wracać. Minęły lekko ponad 3 tygodnie od ostatniego treningu według planu Danielsa, który realizowałem. Od ostatniego startu sprawdzającego na Biegnij Warszawo, minęło również coś koło tego… Więc, czas wracać. Roztrenowanie W zeszłym roku, szykując się do nowego wtedy dla mnie treningu i czytając nowinki na różnych blogach, spotkałem się z terminem roztrenowanie. W zeszłym roku nawet się z owego… Read more »

I po kontuzji… z bonusem

      Brak komentarzy do I po kontuzji… z bonusem

Pierwsze dwa tygodnie sierpnia poleciały bez ani jednego wyjścia w las. Mięsień bolał tak, że momentami trudno było chodzić. W poniedziałek, 14 sierpnia, byłem z wizytą u lekarza. I dostałem skierowanie na rentgena. Mięsień mięśniem, ale głównym problemem jest kręgosłup… Lekarz zalecił oszczędzanie się. Oraz unikanie fikołków, fitnessów i takich tam. No to unikam. Od wtorku robię codziennie spokojne 12… Read more »

Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

      1 komentarz do Platerów – dwa w jednym: sukces i porażka

Kolejne dwa tygodnie strzeliły, jak z bicza. W większości w upale – czy to na stadionie, czy w lesie. Z jednej strony mniejszy kilometraż miał dać trochę odpoczynku przed biegiem w Platerowie, z drugiej strony upał dawał się tak we znaki, że robiłem treningowe minimum. A i tak naklepałem prawie 160 kilometrów w te dwa tygodnie. W ciągu tego czasu… Read more »

Wiatrem w dziób

      Brak komentarzy do Wiatrem w dziób

Wiatrem w dziób uderzało przez cały mijający tydzień. Wiało raz słabiej, raz mocniej, ale głównie zimno. Mimo tego tydzień udał się nadspodziewanie dobrze. Po pierwsze kilometraż przekroczył 80 kilometrów; po drugie udały się sesje specjalistyczne; po trzecie bardzo dobrze wypadł mi udział w IV Biegu Wąskotorowym. Tydzień zaczął się spokojnym rozbieganiem w świąteczny poniedziałek. W środę zrobiłem pierwszą sesję w… Read more »