Ta historia musiała się tak skończyć. Planeta tak płonęła, że aż zamarzła. No dobra – nie cała. Ale Bałtyk częściowo zamarzł. I w tym celu pojechaliśmy do Gdyni połazić po morzu. Łażenie po morzu się udało, jak również godzinne marsze nad morze w Sopocie i z powrotem, przy czym te z powrotem to już było przy mrozie idącym w dwucyfrowym… Read more »
Trochę się wahałem, czy robić wpis po kilku zaledwie dniach. Ale jednak przekonałem sam siebie, że ta relacja musi wylądować na blogu. Bo po pierwsze ciągle mam w pamięci ostatni wpis Nagora, który skierował mnie z powrotem na właściwy trening. Po drugie ponoć był teraz jakiś super nów, który ponoć astrologicznie coś tam sporo rozrabia. No i narozrabiał – bo… Read more »
Nawaliło jeszcze więcej śniegu. We wtorek, trzynastego stycznia, odkryłem najgorszą możliwą temperaturę do biegania: -3°C. Śnieg nie jest ani ciężki, ani mokry; nie jest też ani ciężki, ani zamarznięty. Jest sypki. I lekki. I głęboki. Ruszyłem w las na Leśną Piątkę. Wydawało mi się, że biegnę szybko. Taaaaa… W sypkim śniegu jest gorzej jak w wodzie. Ledwie wyrobiłem się w… Read more »
Cisza. Całkowita cisza z lekkim szumem drzew. Nawet ptaki milczały. Mgła, że widać trzysta, może czterysta metrów. Na ścieżce ślady dużego zwierza – łosia? Konia? Może słonia? W oddali, we mgle coś się poruszyło – wytężony wzrok pozwolił dostrzec dwoje ludzi z plecakami. Jak w horrorze. I jeszcze co jakiś czas odzywały się piły ludzi tnących drzewa, gdzieś w lasach… Read more »
Frank Horwill powrócił. Po 5 latach. Najpierw nieśmiało za sprawą wspólnych treningów z Marcinem, których efektem jest rozpiska treningowa pod piątkę dla nas obu. Nie byłbym sobą, gdybym nie zmieniał jednak treningów pod samopoczucie i koncepcję przeplataną trochę Horwillem a trochę Hollerem. Jednak coraz bardziej rysuje się pomysł na konkretny, ciężki trening pod pięć kilometrów. Z zachowaniem prędkości na krótkich… Read more »
Miałem takie dziwne wrażenie, że minęło więcej czasu od ostatniego wpisu. A tu zaledwie dwa tygodnie…To były dwa tygodnie z ciągłym uważaniem na lewy dwugłowy – testowanie, czy boli z prędkości, czy boli zmęczeniowo. W międzyczasie, całkiem spora ekipa biła rekordy na 1 Milę na bieżni warszawskiego AWF-u. Marcin udowodnił, że na bieżni może biec szybciej niż z górki :o; … Read more »
Oglądając Lekkoatletyczne MŚ 2022 (Eugene), szczególnie sztafetę mieszaną w której startowali nasi, dociera znacznie wyraźniej do mnie, że jestem tylko amatorem. Tylko amatorem, choć amatorem kurewsko szybkim. Widzę też, że do naszych dziewczyn ze sztafety brakuje mi zaledwie t-r-z-e-c-h sekund… słownie 3! Jednak, jednak – one specjalizują się w jednym dystansie i są o 17-25 lat młodsze 🙂 Oglądając kolejne… Read more »
To chyba plaga jakaś… Najpierw kilometr, dziś mila i dwa kilometry. Plaga, cholera, jak nic. Chociaż od dawna oczekiwana 🙂 Z ciekawostek wspomnę tylko, że lekko zmieniłem dietę (bracia Rodzeń, ale przekonał mnie ketokocur), ale to jeszcze za wcześnie na jakieś super-hiper uniesienia. Na razie muszę odnotować, że dieta jest inna, zachowanie organizmu również. I jest to bardzo interesująca zmiana…. Read more »
Czy ten tytuł jest nawiązaniem do czegokolwiek? Oczywiście, że nie! Nie jest nawiązaniem do czegokolwiek; a w zasadzie to nawet nie jest nawiązaniem do meblościanki. Jest tylko tym, że pozazdrościłem Marcinowi częstotliwości wpisów i musiałem zacząć go gonić. Teraz oczywiście bzdury już plotę, bo powód jest inny. Nawiązanie do Marcina strony jest jednak nieprzypadkowe. Meblościanka kojarzyła mi się od początku… Read more »
To cytat. Który wyjaśnię. Wkrótce. Albo na koniec. Wszystko zaczęło się od snu. We śnie, z jakiegoś nie znanego mi bliżej powodu, co jakiś czas walczyłem. Walczyłem sam ze sobą. Taki sen. Jego znaczenie szybko do mnie dotarło… odpuść. Odpuściłem. I wtedy plan sam wskoczył do łepetyny. Kolejnym etapem była rozmowa z Marcinem – o tym, że znacznie lepiej trenuje… Read more »