Tag Archives: parkrun

31:31

      2 komentarze do 31:31

Optymistycznie zapowiedziany w poprzednim wpisie trening zaczął żyć swoim własnym życiem. Jak w każdym cyklu – czy to cyklu słońca, czy to cyklu treningu – były górki i dołki. Była chęć spędzenia treningu w domu, były chęci biegania dwa razy w ciągu dnia, była konieczność biegania po samochód do mechanika… Najprostsze narzędzie nie potrafiące skłamać (czyli treningowy Excel) pokazał na… Read more »

Spóźniony Parkrun

      1 komentarz do Spóźniony Parkrun

Półtora miesiąca to jednak sporo czasu, gdy niby nic się nie dzieje, a faktycznie to aż za dużo się dzieje… A działo się sporo 🙂 Pogoń za korepetycjami z matmy dla Szymka, dużo voodoo-czarów z moim nowym hobby, zawiedziona miłość z aikido… Wszystko jednak na koniec ułożyło się jak powinno. Korepetycje są i w dodatku prowadzone przez studenta, który jest… Read more »

…przez las biegłam po bułki…

      Brak komentarzy do …przez las biegłam po bułki…

Wydawało mi się, że ten fragment jest z jakiejś piosenki. Nie? Trudno! A tytuł nawiązuje do jednego z moich ostatnich biegów, gdzie zakopany po kostki w śniegu dotarłem pod Biedronkę w Gdańsku Osowej, gdzie po tym jak stanąłem wryty – zawróciłem… i zgubiłem się. Nie wiedziałem, że to tak blisko!!! A teraz krótka i nieciekawa staro-nowo-roczna retrospekcja… Dzielenie czasu między… Read more »

#439

      Brak komentarzy do #439

Po latach przerwy (w listopadzie 2019 był ostatni raz) wystartowałem dziś w Parkrunie (Parkrun Gdynia nr #439). Choć ta przerwa to nie do końca z mojej winy – bo przez większość roku 2020 Parkrun chował się za mgłą kowidową i wylazł z niej dopiero niedawno… 🙄 Ale udało się wziąć udział, choć łatwo nie było. Ciężko było mi wstać, to… Read more »

Dziś trochę pobiegamy, rzekła

      Brak komentarzy do Dziś trochę pobiegamy, rzekła

I tak zrobiliśmy. Trochę oznaczało szybkie 600 metrów na „dogrzewkę”. Po czym nastąpiły biegi jeszcze szybsze… czterysetka i trzysetki. Gdy już miałem dość, a mięśnie rąk i uda były zabetonowane kwasem, przepona paliła… dostałem jeszcze trochę do pobiegania na koniec – 5 razy 120 metrów… Choć już przepona i nogi nie chciały współpracować, to odcinki były dość fajne do robienia… Read more »

Srający pies

      Brak komentarzy do Srający pies

Brzydki tytuł i brzydko pachnący… No ale ten-tego… naprawdę tak było. A na zdjęciu na stronie głównej te psisko to główny (srający) bohater. To może zacznę od końca… znaczy się od początku. Poprzedni tydzień zacząłem mocnym treningiem bicepsów, tricepsów mięśni rąk – zrobiłem leśny rajd z 90 pompkami. Czyli moje nowe odkrycie treningowe – bieg pompkowy. We wtorek miałem trening… Read more »

Tu, o tu… stał pomnik

      Brak komentarzy do Tu, o tu… stał pomnik

To zdecydowanie był najbardziej treningowo zapracowany tydzień tego roku. I jak przy kilku innych wpisach, już tu mógłbym zakończyć bazgrolenie, ale za dwa-trzy lata nie będę nawet pamiętał, że ledwo chodziłem… Wszystko zaczęło się oczywiście od wspomnianego biegu na piątkę,  gdzie prawie otarłem się o oficjalny czas z Siedlec. Prawie, bo brakło 8 sekund. W poniedziałek, zaraz po tym biegu… Read more »

Dwupak czerwcowy

      Brak komentarzy do Dwupak czerwcowy

Mam nadzieję, że tytułowy dwupak kojarzy się odpowiednio z zimnym piwem. Szczególnie, gdy w czasie biegów temperatura powietrza waha się w okolicach 30 stopni, a grunt jest nieco chłodniejszy… i ma również 30 stopni… No dobra, ale od czego tu zacząć? Dwupak czerwcowy: Warszawskie Gorące Na początek warszawskie Bielany i Bieg Firmowy. Garmin Connect pokazał prawie 28 stopni. W słońcu… Read more »

Parkrun Cieszyn

      Brak komentarzy do Parkrun Cieszyn

Po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się dotrzeć na trasę Parkrunu w Cieszynie. Choć bywałem wcześniej w Cieszynie, i nawet zabierałem ze sobą graty do biegania, udało się dopiero teraz, 2 lutego. I po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się te parkrunowe wydarzenie opisać 🙂 Biegnąc do punktu zbiórki nie czułem się najlepiej –… Read more »

Parkrun Gdynia

      Brak komentarzy do Parkrun Gdynia

Dwa tygodnie wakacji. W sierpniu. I to kolejny wpis, który mógłby zakończyć się w tym miejscu… No bo tak: zabrałem trzy pary butów; zabrałem też tonę skarpetek, bielizny, koszulek i spodenek do biegania; i… pobiegałem 4 razy… Jednym słowem: wakacje. Nie chodzi już nawet o to, że mi się nie chciało. Bo nawet mi się chciało. Ale nie mogłem wstać…. Read more »