Aż takiego urodzaju się nie spodziewałem. No bo wczoraj coś skrobnąłem, a dziś muszę dziennik biegowy podkarmić ponownie. Jak wczoraj wspomniałem – wybieraliśmy się na tartanowy stadion w Mińsku trzyosobową grupą. Choć wiele rzeczy robiło co mogło, byśmy nie pojechali. Domowy fan złapał gumę; dojazdówka była bez powietrza i nie było wiadomo, czy to dziura w oponie, czy tylko brak… Read more »
Początek roku zwykle bywa jakiś niemrawy. Piszę „zwykle”, bo zajrzałem we wpisy ze stycznia, lutego i marca zeszłego roku. No i cóż… trening szedł już sobie sam, a wpisy dotyczyły jakiś bzdurnych noworocznych postanowień, pierwszych odkryć Franka Horwilla (i to chyba było najbardziej doniosłe odkrycie ubiegłego roku), Półmaratonu Wiązowskiego i Wąskotorówki. I mniej więcej w tym samym czasie (12 marca… Read more »
…o czymkolwiek myślicie – zapewne tak jest. No bo to Sylwester. I ostatni tegoroczny dzień. A dla tych ze skrzywieniem umysłowym w stronę biegania też zapewne ostatni dzień biegania/treningu. Dla mnie też. I był to też ostatni dzień, aby nabić kilometrów i zrobić większy przebieg niż w ubiegłym roku. I udało się. Dobiłem do okrągłej sumki – 3 100 kilometrów…. Read more »
Inaczej niż Krzysiek cieszę się łamałem w tym roku i 20, i nawet 19 minut na 5 kilometrów. Cieszę się, że nie muszę walczyć w szybkich biegach (jak np. City Trail) i cieszę się, że mój sezon startowy zakończył się już jakiś czas temu. I cieszę się, że moje rozterki, tak podobne do tych, które ma Krzysiek w związku z treningiem… Read more »
Czytuję regularnie posty facebookowego Biegam bo mnie ludzkość wqrwia, więc użyję ichniejszej terminologii. Plan treningowy ruszył, zaczął się układać w całość – weszły pierwsze szybkie biegi, weszły długie w dobrych tempach. Słowem pięknie. I właśnie tu pora na terminologię wQurwów – mój zajebizm własny biegowy osiągnął apogeum. Nic tylko siedzieć, pić piwo i napawać się swoją wielkością biegową. Plany, plany… Read more »
Cross Bielański to już historia sprzed dwóch tygodni. Co się działo od tamtego czasu? Hmmmm… niewiele. Moje główne zajęcia skupiły się wokół: po pierwsze – Stellarisa; po drugie – przywyknięcia do pracy; i na końcu – próby wybrania tego, co chcę trenować. Czyli jednym słowem (lub kilkoma) – ostatnie dwa tygodnie bumelowałem. Stellaris To nic innego, jak odkrycie dzieciora, który zainteresował… Read more »
Nie o jakość obrazu chodzi. Bo ta pogorszyła się, gdy parę dni temu zaczęły się chłodniejsze dni. A to oznacza, że w Otwocku i czuć, i widać dym z kominów. Ale nie o tym miało być. HD jest skrótem od Horwill-Daniels, czyli nowej mikstury treningowej, która ruszyła dziś z kopyta. Po ostatnich dwóch miesiącach, gdzie liczba kilometrów ostro spadła (172… Read more »
Koniec sierpnia i początek września upłynęły jakoś tak sennie i spokojnie. Sierpień zakończyłem najmniejszym kilometrażem w tym roku – lekko ponad 170 kilometrów; jak wspomniałem we wpisie po Biegu Siedleckiego Jacka, szybkie biegi zdominowały sierpień i nie było sensu mieszać ich z jakimiś długimi wybieganiami. Początek września to ciągłe tłuczenie szybkościówek – a to ulubionych (i moich, i Marcina jak… Read more »
Spodobał mi się ten tytuł, choć można go odszyfrować na dwa sposoby. Pierwszy, ten głupszy, oznacza, że mimo założonego celu, jakim jest mój sprawdzający bieg w Siedlcach na koniec sierpnia – niewiele robię. W tym wypadku „małe kroczki” i „niewiele robię” mają oznaczać niewielki kilometraż… Robiąc codziennie co-nieco, staram się mniej-więcej trzymać Horwillowego planu. A Horwillowy plan oznacza niewielki kilometraż…. Read more »
Ostatnie dwa tygodnie, które nastąpiły po moim debiucie w działdowskim Parkrunie, minęły szybko i mocno. No i pogoda zmieniła się z zimy na wiosnę. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem interwałów – najpierw 6 powtórzeń serii 2 minuty+1 minuta+30 sekund z ładnym tempem w okolicach 3:30-3:35 (na kilometr) na lekko już przetartej ze śniegu ulicy Hrabiego. Wieczorem w środę (21.03) na… Read more »