Wpis podsumowujący miał powstać i już. I powstaje. Trochę się obawiałem, że bardzo różnorodna pogoda i nie zawsze dobre warunki do szybkiego biegania nie pozwolą na żadne szaleństwa. I, że w związku z tym nie będzie o czym pisać. Ale wyszło inaczej. Styczniowe otwarcie za 460 Po pierwsze – wyszedł cholernie mocny kilometraż. Coś, czego wcześniej nie byłbym nawet w… Read more »
Niniejszy wpis miał powstać na początku lutego. Miał być podsumowaniem nowego, rekordowego kilometrażu, choć wcale moim celem nie było bicie się z kilometrami. Za to walka z jabłuszkiem na stoku już takim celem była. Ale po kolei. We wcześniejszym wpisie wspomniałem, że styczeń to martwy sezon. Ale przestał być martwym sezonem. Zwykle poprawy czasów na różnych dystansach zaczynały się w marcu… Read more »
Styczeń to martwy sezon. Do opisywania również. Postanowienia opisałem. Teraz mam czas na ich realizację. Zrolowany początek stycznia Zacząłem powoli wprowadzać trening uzupełniający – w czasie rozbiegań w lesie poświęcam kilka minut na rozciąganie, skipy, podskoki, wieloskoki i tym podobne dziwne figury… W domu robię ćwiczenia rozciągające na pasmo biodrowo-piszczelowe, które coś się zaczęły cichutko odzywać oraz prewencyjnie ćwiczenia na… Read more »
Nowy rok czas był zacząć – 1 stycznia tradycyjnie już pobiegliśmy grupą Otwock Biega na Torfy. W południe, przy Sosence zebrała się całkiem spora grupa ludzi. Spokojny bieg pozwalał na biegowe pogawędki z byłymi, obecnymi i nowymi w grupie ludźmi. Wieczorem, siedząc nad kalendarzem i nad książką Danielsa, obliczałem, jak poukładać trening na nadchodzące pół roku. Przy okazji rozpisałem czasy… Read more »
Najnudniejszy etap treningu trwa w najlepsze. Rozbiegania, rozbiegania i klepanie kilometrów. W zasadzie nawet nie ma co pisać – jak wspomniałem wcześniej powstaje powoli układ, w którym co dzień jest co robić. Wraz z ludźmi z Otwock Biega we wtorek mamy trasę do Starej Wsi; na czwartki wrócił pomysł treningów na OKS-ie; w soboty zostaje wspólne poranne bieganie. Dochodzą do… Read more »
Listopad za pasem – trening żyje własnym życiem. Na początku miesiąca wiało zaduszkową atmosferą, teraz zrobiła się zaduszkowa pogoda. Ciemno, ciemno i… ciemno. Jak wspomniałem, trening żyje własnym życiem: do biegów włączyłem raz w tygodniu sesje z podbiegami na pętli wokół Łysej Góry. Włączyć jeszcze chcę jeden trening w tygodniu z przebieżkami po 150 metrów w czasie spokojnego biegu. Wzorem… Read more »
Czas wracać. Minęły lekko ponad 3 tygodnie od ostatniego treningu według planu Danielsa, który realizowałem. Od ostatniego startu sprawdzającego na Biegnij Warszawo, minęło również coś koło tego… Więc, czas wracać. Roztrenowanie W zeszłym roku, szykując się do nowego wtedy dla mnie treningu i czytając nowinki na różnych blogach, spotkałem się z terminem roztrenowanie. W zeszłym roku nawet się z owego… Read more »
I zaczęła się zabawa wspomniana w poprzednim wpisie. Hubert, z którym gadaliśmy o treningu podczas biegania na stadionie OKS-u nazwał to biegiem progresywnym. OK, może być – będzie łatwiej go odróżnić. Choć dla mnie to nic innego, jak stary, dobry bieg ciągły. Dwukoły Na początek wpadł wyjazd na mazurskie pogranicze, gdzie czekała ciężka, fizyczna robota. Kucie kafelek i betonu na… Read more »
Wspomniane wcześniej mieszanie treningów zacząłem w ciągu zeszłego tygodnia. Mój nowy pomysł na pobicie 40 minut na dychę jest w swojej prostocie całkiem głupi i niegłupi zarazem – biegać w tempie co najwyżej 4 minut na kilometr (a najlepiej ciut poniżej) przez całe dziesięć kilometrów. Proste, nieprawdaż? Nowe, nowe… przyszło nowe! Zacząłem więc w zeszłym tygodniu. Według owego genialnego i… Read more »
Bieg w Platerowie już od dwóch i pół tygodnia jest historią. Działo się w międzyczasie tyle, że wyleciał z głowy. Choć lekka niechęć do treningu nie. Na domiar złego lektura niektórych blogów na bieganie.pl pokazała całą prawdę o końcówce czerwca – nie dla wszystkich to był łatwy okres. W ciągu tych dwóch tygodni nabiegałem zaledwie 115 kilometrów. Żeby się jednak pocieszyć,… Read more »