Tag Archives: szybkie pięć

Arigato gozaimashita??

      Brak komentarzy do Arigato gozaimashita??

Dwa miesiące super treningu. Tak genialnego i prostego, jak nigdy dotąd w ciągu ostatnich dwóch, może trzech lat. A trening ten polegał na braku treningu 🙂 Najpierw miałem mieć start w trakcie Bielańskiego Wieczoru Lekkoatletycznego, choć prawdę mówiąc nie wiedziałem w czym mam biec. Na 400 metrów mi się nie chciało. Z Marcinami dogadaliśmy się, że wystartujemy na kilometr. Dla… Read more »

Jesień, OKS dla wybranych, Covid… i co jeszcze?

      Brak komentarzy do Jesień, OKS dla wybranych, Covid… i co jeszcze?

W trakcie tych trzech tygodni zostaliśmy rodziną wyrzuceni ze stadionu OKS-u, bo jak się dowiedzieliśmy „tylko zgłoszone grupy mogą trenować, po poinformowaniu zarządu OKS”… (…) Nie będę się do takiego miasta dokładać – mam alternatywę – więc podatki płacić będę gdzie indziej.

Biego-kwaran-tanna

      Brak komentarzy do Biego-kwaran-tanna

Ostatni wpis powstawał, kiedy jeszcze nie było koronnego szaleństwa. Tak, jak i na życiu codziennym, trochę się to szaleństwo odcisnęło i na bieganiu. Choć prawdę mówiąc ograniczenie ruchu wpływa dobrze na kolana. Pobolewają, ale generalnie ból odczuwam już znacznie rzadziej. Nie wiem tylko, jak zareagują kolana na super-szybkie odcinki, bo takich jest najmniej. Nie da się w lesie zapierniczać po… Read more »

To jeszcze nie biegopauza

      Brak komentarzy do To jeszcze nie biegopauza

Choć wszystko na to wskazywało. Ból kolan, zupełny brak chęci do biegania, brak treningów, całe 40 kilometrów przebiegane w lutym. Słowem, czułem się jak pikujący w dół samolot, w którym coś zablokowało silniki. I które przy uruchomieniu robią chłe, chłe, chłe… i… nic się nie dzieje. Trochę nadziei narobił fizjo-rehabilitant, który obiecał, że postawi mnie na nogi. Powrót do żywych… Read more »

Padał śnieg, padał śnieg…

      2 komentarze do Padał śnieg, padał śnieg…

W zeszłym roku trochę popadał śnieg i trochę się utrzymał. Ekscytowałem się, że mogę naocznie i metrówką zmierzyć długość kroku po śladach zostawionych w śniegu. W tym roku Salomony z kolcami na lód lub śnieg w lesie na razie leżą schowane. Podbiegi, które robię w okolicach Łysej, jako część rehabilitacji pozwoliły na mierzenie nie długości kroku, a siły nacisku na… Read more »

Parkrun Cieszyn

      Brak komentarzy do Parkrun Cieszyn

Po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się dotrzeć na trasę Parkrunu w Cieszynie. Choć bywałem wcześniej w Cieszynie, i nawet zabierałem ze sobą graty do biegania, udało się dopiero teraz, 2 lutego. I po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się te parkrunowe wydarzenie opisać 🙂 Biegnąc do punktu zbiórki nie czułem się najlepiej –… Read more »

Sekcja Gepardy

      Brak komentarzy do Sekcja Gepardy

Czasem mija trochę czasu zanim pojawi się temat na wpis. I tak było tym razem. Spokojna, sucha i ciepła jesień; trening leci swoim torem. Nuda. I tak w trakcie tej nudy, wczoraj, na stadionie pobiegaliśmy po raz enty 2 x 2,5 kilometra. Jako przygotowania do wspomnianego wpis wcześniej Crossu Bielańskiego. Ja, Marcin i Arek. Wyszło całkiem przyjemnie i szybko. Na… Read more »

Siedleckie saksy

      2 komentarze do Siedleckie saksy

Żeby nie było: wpis można zacząć od błędu gramatycznego – to raz; książkę czytałem do pierwszej w nocy – to dwa. Byłem niedospany, podminowany (wiadomo – przedstartowa sraczka) i ochlałem się isosatru. I to tak bardzo, że wyjeżdżając z Otwocka z częścią domowych fanów i Marcinem, cały czas miałem pełen pęcherz… Założenia kontra Rzeczywistość Tydzień wcześniej udowodniłem sobie w czasie… Read more »

Parkrun Gdynia

      Brak komentarzy do Parkrun Gdynia

Dwa tygodnie wakacji. W sierpniu. I to kolejny wpis, który mógłby zakończyć się w tym miejscu… No bo tak: zabrałem trzy pary butów; zabrałem też tonę skarpetek, bielizny, koszulek i spodenek do biegania; i… pobiegałem 4 razy… Jednym słowem: wakacje. Nie chodzi już nawet o to, że mi się nie chciało. Bo nawet mi się chciało. Ale nie mogłem wstać…. Read more »

Chciałoby się rzec…

      Brak komentarzy do Chciałoby się rzec…

Uważajcie, czego sobie życzycie… chciałoby się rzec… Tydzień temu zastanawiałem się nad tym, czy szybkie piątki, wchodzące ostatnio coraz szybciej, zrobią mi robotę przed Siedlcami? Zastanawiałem się, czy uda mi się na osiedlowej prawie-że-atestowanej trasie (atestowana przez guglaka, Hondę Civic no i Garmina w ciągu kilkunastu jednakowych biegów) zejść poniżej 18:30. Chciałoby się rzec… …szkoda, że rano jadę samochodem na… Read more »