Tag Archives: szybkie pięć

Parkrun Warszawa-Praga #200

      Brak komentarzy do Parkrun Warszawa-Praga #200

Drugi tydzień specjalistycznych biegów wg Danielsa (tego biegającego, nie tego z butelki) udało mi się ukończyć… Podobnie jak w pierwszym tygodniu treningu z sesjami SP udało mi się prawie-prawie dobić do 70 kilometrów. SP1 Pierwsza sesja wypadła we wtorek, 4 kwietnia – i było w niej 12 powtórzeń rytmów na 400 metrów z przerwą 400 metrów truchtem. Według planu miało być 90… Read more »

First Timer! – Parkrun #197

      Brak komentarzy do First Timer! – Parkrun #197

Minęły dokładnie dwa tygodnie od Półmaratonu w Wiązownie, a paluchy jak były zharatane, tak są nadal. To oznaczało mniej kilometrów. Ale nie wolniej. Priorytetem było zaleczenie odbitych w czasie półmaratonu paznokci. W czasie tych dwóch tygodni w treningu znalazł się czas i na podbiegi, i na zabawę biegową, i na szybsze biegi. Najcięższym treningiem była 14 kilometrowa zabawa biegowa, w… Read more »

Nuda, nuda, nuda, czyli rekord na 10

      Brak komentarzy do Nuda, nuda, nuda, czyli rekord na 10

Nuda, nuda, nuda. Nie było o czym ostatnio pisać, bo było nudno. Z jednej strony ciężki trening, w którym nic się nie dzieje. Tylko bieganie… Z drugiej strony cały czas te same trasy, te same ścieżki… Oprócz jednego popisowego zarycia dziobem w piasku, na wystającym korzeniu, który ktoś podłożył (i dobrze zakopał), nie działo się nic.  Aż do końca tygodnia…. Read more »

Droga w budowie, czyli szukam nowych tras

      Brak komentarzy do Droga w budowie, czyli szukam nowych tras

Ostatnio biegnąc w las, musiałem przebiec przez teren budowy, zaczynający się w Śródborowie a kończący się w Starej Wsi… Według oznaczeń jest tam zakaz wjazdu z wyjątkiem rowerów. A w rzeczywistości są tacy, co na siłę muszą przejechać. Będzie ścieżka rowerowa i chodnik?   Szybkie pięć Wewnętrzny leń marudził, ale powakacyjny powrót do biegania nastąpił. Po pierwsze zdemotywował mnie A.,… Read more »

Po antybiotyku, czyli trochę o dopingu

      Brak komentarzy do Po antybiotyku, czyli trochę o dopingu

We wcześniejszym wpisie opisałem moje spotkanie z kleszczem i kurację antybiotykiem. W czasie jej trwania czułem lekkie osłabienie. Inaczej jednak niż przy grypie, nie siedziałem w domu, lecz rozkręcałem, nosiłem, woziłem, znów nosiłem i skręcałem meble. Przeprowadzka. Przeciążenia organizmu nie było, ale też nie odzwyczaił się od wysiłku zupełnie. Po pierwszym w miarę żwawym biegu w poniedziałek wyglądało, że jednak… Read more »