Z zasadami fizycznymi jest tak, że coś opisują. Z tą zasadą jest nie inaczej. Jej poprzedniczka – pierwsza zasada mówi, że ciało się porusza, gdy się porusza. Natomiast druga zasada mówi o tym, że ciało porusza się szybciej i dalej, JEŚLI porusza się szybciej i dalej. Czyli w skrócie – wyraża ją moja ulubiona sentencja Horwilla – żeby biegać szybko,… Read more »
No i wykrakałem. Trzeba się było przemycać do lasu. I w zasadzie to jeszcze trzeba. Aż do jutra. No i partyzantka uprawiana była nagminnie. Choć mieszkanie w takim miejscu, gdzie las jest wszędzie ma swoje plusy. Bo nie wszystki las to las Część lasu to otulina, która nie należy do lasów państwowych. A ostatnie dwa tygodnie to było takie partyzanckie… Read more »
Ostatni wpis powstawał, kiedy jeszcze nie było koronnego szaleństwa. Tak, jak i na życiu codziennym, trochę się to szaleństwo odcisnęło i na bieganiu. Choć prawdę mówiąc ograniczenie ruchu wpływa dobrze na kolana. Pobolewają, ale generalnie ból odczuwam już znacznie rzadziej. Nie wiem tylko, jak zareagują kolana na super-szybkie odcinki, bo takich jest najmniej. Nie da się w lesie zapierniczać po… Read more »
Choć wszystko na to wskazywało. Ból kolan, zupełny brak chęci do biegania, brak treningów, całe 40 kilometrów przebiegane w lutym. Słowem, czułem się jak pikujący w dół samolot, w którym coś zablokowało silniki. I które przy uruchomieniu robią chłe, chłe, chłe… i… nic się nie dzieje. Trochę nadziei narobił fizjo-rehabilitant, który obiecał, że postawi mnie na nogi. Powrót do żywych… Read more »
Będzie kolejny temat zastępczy. Bo nie ma o czym pisać. Po pierwsze bo – nie ma za wiele treningu. Bo po drugie problem z kolanami trwa. Pocieszające jest to, że problem jest chyba coraz bliższy rozwiązania. Trafiłem na rehabilitację, a specjalista zdiagnozował: kolano biegacza. Czyli po nie naszemu ITBS. Po pierwszej wizycie okazało się – co najbardziej mnie ucieszyło –… Read more »
W zeszłym roku trochę popadał śnieg i trochę się utrzymał. Ekscytowałem się, że mogę naocznie i metrówką zmierzyć długość kroku po śladach zostawionych w śniegu. W tym roku Salomony z kolcami na lód lub śnieg w lesie na razie leżą schowane. Podbiegi, które robię w okolicach Łysej, jako część rehabilitacji pozwoliły na mierzenie nie długości kroku, a siły nacisku na… Read more »
Image by ImageParty from Pixabay Skąd to zdjęcie?! I jaki ryż?! Przecież to nie o ryż chodzi. Tylko o RICE. A RICE to rest, ice, compression, and elevation. A w moim przypadku było nawet RICE(N) – z dużymi ilościami Naproxenu. Co nie było łatwe. Dwa tygodnie oszczędzania się. A może nawet trzy tygodnie… Parę razy okłady z lodu. Czasem z… Read more »
Parę rzeczy znowu się wydarzyło… i to bez udziału UFO i innych nadprzyrodzonych mocy, ale przy czynnym udziale czynnika ludzkiego… Dominika może już prowadzić inwigilację trenerską na GC, bo ma Garmina. To raz. Po ostatnich wariactwach na sali, gdzie pracowaliśmy nad techniką przy użyciu dużej ilości płotków nadwyrężyłem kolana, oba. Kolejny trening musieliśmy przerwać, bo zaczęły siadać do tego stopnia,… Read more »
I dobiega końca mój rok zerowy – przeskok z treningu byle-jakiego, ale swojego własnego na trening nie-byle-jaki i z trenerem. Efektów daleko nie trzeba szukać… W ciągu dwóch poprzednich lat podniecałem się kilometrażem rocznym w okolicach 3-3,1 tysiąca; teraz wpadło „marne” 2300… Tempa biegowe, rejestrowane przez Garmina oscylują w okolicach 11 min na kilometr podczas treningów, które trwają nawet pod… Read more »
Lekko ponad tydzień temu buńczucznie zapowiadałem, że wybieram się na AWF, na ostatnie w tym roku zawody na hali. Myliłem się… bo tam nie dotarłem. Zawody miały się odbyć w sobotę po południu. Tymczasem rano byłem na kolejnym zleconym badaniu do moich przewlekle chorych zatok przynosowych (od końca czerwca). Wracając po tym badaniu czułem, że robię się słaby, coraz słabszy…… Read more »