Author Archives: admin

Marszo-wodo-bieg, czyli dalej o Biegach ze Spadającą Prędkością

I po majówce… Jaka była Wasza? Moja majówka była bez planów – słodkie nic nie robienie. Nawet bieganie zostało na kanapie, a dokładniej przy stole na którym powstaje kartonowy model żaglowca „Black Pearl” (Czarna Perła), znany z Piratów z Karaibów.   Za to pierwszy po weekendowy dzień miał być z mocnym akcentem – leśne 20 kilometrów. Pogoda była idealna (18°C)… Read more »

Biegi ze spadającą prędkością, czyli cele na 2016

Opisując swoją walkę z kilogramami i cholesterolem, napisałem wcześniej, że obiecałem sobie 72 kilogramy na koniec 2015 roku. I że prawie się udało. Zabrakło 2 kg… co i tak nie miało znaczenia, bo po jednym z biegów (na 20 km) wody wyciekło ze mnie tyle, że waga pokazała 70 kilo… A to oznaczało święto, które sam sobie obiecałem. Przy kolejnej… Read more »

Strefa komfortu

      Brak komentarzy do Strefa komfortu

Dotarłem ostatnio do ciekawego wpisu na blogu Bartosza Olszewskiego o tym, czy potrafimy wyjść ze strefy komfortu (http://warszawskibiegacz.pl/strefa-komfortu-w-treningu-biegacza/) i dlaczego nam się to nie udaje. Uderzyła mnie trafność tego, co przeczytałem. Prędzej, czy później możecie przeczytać takie wpisy u wielu różnych biegaczy-blogerów piszących w necie. Bardziej jednak uderzyło mnie coś innego – tu autor fajnie pokazał, że rozumie, iż nie… Read more »

Świąteczna 20, czyli postanowienia noworoczne, świąteczne i… takie codzienne

W Wielkanoc wypadły fajne, słoneczne i w miarę ciepłe dni. Choć zwykle nie oglądam telewizji, to i w niej było dobrze. A głównie za sprawą Foresta Gumpa. Obejrzałem ten film po raz trzeci. I jak zwykle zrobił na mnie duże wrażenie. Ale o filmie za chwilę. Najpierw biegowo. Święta – dla mnie kojarzą się głównie z dużą ilością jedzenia. A… Read more »

Pierwsze koty za płoty, czyli pierwszy i drugi rok odchudzania

Na początku odnowionej znajomości z bieganiem, po pierwszych biegach, gdzie udało się przebiec zakładany odcinek 5 km, zafascynowany byłem aplikacją Endomondo. A to wszystko przez pierwszą osobę, którą wprowadzę do wpisów. To gadżeciarz – musi mieć wszystko, co nowe i „fajne”, a nie zawsze potrzebne (nazwę go A). I A namówił mnie na Endomondo właśnie. Nie jest to w żadnym… Read more »

Kinley, práce, počítač a hry = tlustoprd

      1 komentarz do Kinley, práce, počítač a hry = tlustoprd

Taaaaaaak… ciekawy tytuł, nieprawdaż? Spróbuję go rozjaśnić trochę dalej w tekście. Mieszkanie nad samą granicą ma wiele zalet. Jedną z nich, chyba jedną z najważniejszych (a którą uświadamiamy sobie w późniejszym okresie życia, gdy w dodatku musimy się gdzieś przenieść), jest bierna znajomość języka sąsiada. I aktywna, gdy zaczniemy mówić sami nie wiedząc, kiedy to nastąpiło. A wszystko to dzięki… Read more »

Piekło to… marszobieg dookoła Doliny Wisły

Kolejne miesiące były nudne. Czy gorąc, czy deszcz, czy śnieg – ten sam rytuał: szkoła, 2-3 godzinny trening. I tak dzień po dniu. Później, żeby nie było aż tak nudno, i żeby trochę podkręcić wyniki, rytuał wyglądał inaczej. Trening, szkoła, trening… Wytrzymałem tak przez krótki okres czasu. Pobudka o świcie, spokojny bieg na około 8-10 km. Potem szkoła i trening… Read more »

Początki, czyli wieki temu

      1 komentarz do Początki, czyli wieki temu

Każdy z nas jakoś zaczynał swoją przygodę z bieganiem. Moja zaczęła się w pierwszej klasie ogólniaka. Od nauczyciela wuefu dowiedziałem się, że w siatkówkę jestem *pip*, w kosza jestem jeszcze większą *pip*ą. W piłkę nożną nie graliśmy na oceny, a szkoda… bo to była jedyna gra, w którą coś mi wychodziło. Ten sam wuefista dodał (będąc trenerem w miejscowym klubie),… Read more »