Nawiązując do fotki tytułowej – wszystko ciemność, ciemność wszystko… po 15:30… A teraz do rzeczy. Od powrotu z Cieszyna minął ledwo ponad tydzień, a działo się więcej niż czasem przez dwa-trzy tygodnie. Po pierwsze – treningi z Dominiką. Na jednym z nich, na Agrykoli, mieliśmy powrót do bardzo krótkich i szybkich biegów. Chodziło głównie o akcentowanie 3 faz biegu: rozpęd-rytm-ponowny… Read more »
I tak zrobiliśmy. Trochę oznaczało szybkie 600 metrów na „dogrzewkę”. Po czym nastąpiły biegi jeszcze szybsze… czterysetka i trzysetki. Gdy już miałem dość, a mięśnie rąk i uda były zabetonowane kwasem, przepona paliła… dostałem jeszcze trochę do pobiegania na koniec – 5 razy 120 metrów… Choć już przepona i nogi nie chciały współpracować, to odcinki były dość fajne do robienia… Read more »
Wszystkie plany zostały ułożone, trening uzgodniony i dogadany z Dominiką. I wtedy ta nagle komunikuje mi, że czekają mnie jeszcze jedne zawody. Znowu na AW-fie, ale tym razem na hali. I jeszcze mam do nich trochę czasu. Wstępnie uzgodniliśmy, że pobiegnę 1000 metrów, ale po kolejnych treningach treneiro miała ostateczny głos i zadecydowała, że pobiegnę 400 metrów. Bo ma to… Read more »
Pierwszy trening po wieczorze lekkoatletycznym – i od razu skucha. Jako, że sezon się zakończył, na razie skończyliśmy treningi prędkościowe, a zaczęliśmy siłowe. I co? I to: miałem zrobić 3 serie skipów w tempie idącej baaaardzo wolno obok mnie Dominiki. Około 25 metrów. I już w pierwszym powtórzeniu po 20 metrach… zabetonowało mnie, jak na pierwszych 400 metrach na Bielańskim… Read more »
Cztery miesiące treningu pod 400 metrów. Tak naprawdę to NIEWIELE, żeby się przygotować do takiego biegu. Trochę kulejącej jeszcze techniki, trochę wytrzymałości, trochę oswojenia organizmu z kwasem… Ale to ciągle za mało. Bielański Wieczór LA Organizacyjnie zawody były doprowadzone do perfekcji. Wszystkie konkurencje startowały o zaplanowanym czasie. Moje 400 metrów też. Ale – albo mnie nie wyczytali sędziowie, albo (co… Read more »
I został tydzień do Bielańskiego Wieczoru Lekkoatletycznego AD 2019. Wpadły trzy mocne treningi z Dominiką, wpadły luźniejsze biegi do maksymalnie 10 kilometrów. Jako, że czas najwyższy to i zaczyna pojawiać się stres przedstartowy. Ale niech się pojawia – to zawsze pobudza mój organizm do większego „spięcie” i wysiłku. Treningi z Dominiką skupiają się głównie na budowaniu wytrzymałości do 400 metrów… Read more »
Emocje po Warsaw Track Cup opadły; opiłem swoje 2’14” na 800 metrów. I zabrałem się za trening postartowy. Było bicie rekordów w lesie – tym razem nie przez mnie, a przez domowego kibica… robiącego po raz pierwszy w życiu dychę… Były pompki w czasie biegu, i były szybsze akcenty. W tych szybszych (400m) starałem nauczyć się wolnego startu w ciągu… Read more »
Bieżnie, bieżnie… …i już pokrótce tłumaczę tytuł 🙂 Po pierwsze – były wakacje – dwa tygodnie w Trójmieście. Miał być trening, miał być na bieżni. Wyszła dupa. Wystartowałem raz w Parkrunie, który poszedł jak zwykle ostatnio na 19 minut z kawałkiem bez większej spiny. Co do treningu na bieżni to załamałem się. Narzekam na stadion w Otwocku, ale on zwykle… Read more »
Powroty z kolonii, trochę zamieszania w domu, trochę odpoczynku, parę treningów, odwiedziny szpitala na Batorego… To nie były nudne dwa tygodnie… A i treningowo też nie wiało nudą. Dominika rozpisała mi treningi na kolejne dni między naszymi treningami. Więc miałem co robić. I polubiłem ten stan permanentnego zmęczenia. I coraz bardziej lubię te uczucie, gdy zaczynam trening, pamiętając, że najgorsze… Read more »
Dwa tygodnie znowu śmignęły nim się obejrzałem. Trening i rozmowy w domu kręcą się jakimś dziwnym trafem wokół biegania po lesie, ćwiczeń siłowych, rozciągania. Coś się pozmieniało. Nawet moje podejście do ćwiczeń siłowych „letko” się zmodyfikowało. Rozmawiamy o taśmach do ćwiczeń, a z Decathlonu przywieźliśmy… sztangę. I choć zawsze wzdrygałem się na samo słowo „siłowo”… to teraz macham sztangą 😎… Read more »