Category Archives: Bieganie

Iks razy osiemset

      Brak komentarzy do Iks razy osiemset

Dziś będzie krótko Jak zauważył Marcin, MIAŁO być krótko i dzienniczkowo. Nie udało się. Wpis się rozrósł. Nadszedł moment, kiedy planowo ruszyłem z osiemsetkami. Osiemsetkami, które na stałe zagoszczą w cotygodniowych treningach. Daniels orzekł, że dla mnie tempem osiemsetki jest 2:48, żeby wycisnąć w Siedlcach zakładany wynik na pięć. A jak to orzekł Horwill „there is plenty of statistical evidence… Read more »

Trzy lata z górki

      Brak komentarzy do Trzy lata z górki

Słońce, 9,5 stopnia w cieniu za oknem. Zaplanowałem sobie na dzisiaj samotne spokojne wybieganie na dwadzieścia kilosów. Przed wyjściem, rodzinnie siedząc przy kawie coś tam pogadaliśmy o świętach. Zapomniałem o tym wkrótce i polazłem w las. Po pierwszym piaszczystym kilometrze i dość dobrym czasie wyłączyłem myślenie i mając nadzieję, że będzie mało ludzi na Czerwonej Drodze, poleciałem. Czas zleciał szybko… Read more »

Cross Zielonym Szlakiem

      Brak komentarzy do Cross Zielonym Szlakiem

W czwartek wybrałem się na stadion OKS-u godzinę wcześniej. Założenie było proste – zrobić pełny trening, jak przykazał Daniels. Od A do Z. Padło na interwałowe 2 minuty / 1 minuta / 30 sekund. W cztery lub pięć powtórzeń. Weszły cztery do czasu, gdy przyszli MarcinO i Arek. Nie było łatwo – 600 metrów w 2 minuty, 300 metrów w… Read more »

NCR i Arima Pprilis

      Brak komentarzy do NCR i Arima Pprilis

Nie będzie o bieganiu. Przez chwilę. Będzie o NCR. Jak mówi Fallout wiki NCR to “the New California Republic, NCR in-game, is he capital of a federation of towns in California of the same name„. I wszyscy wiedzą wszystko, prawda? To chora lokacja. Kto grał ten wie. Kto tylko biegał – nie dowie się 🙂 Ale NCR ma jeszcze jedno… Read more »

Wszystko przed „ALE” jest gówno warte…

Aż takiego urodzaju się nie spodziewałem. No bo wczoraj coś skrobnąłem, a dziś muszę dziennik biegowy podkarmić ponownie. Jak wczoraj wspomniałem – wybieraliśmy się na tartanowy stadion w Mińsku trzyosobową grupą. Choć wiele rzeczy robiło co mogło, byśmy nie pojechali. Domowy fan złapał gumę; dojazdówka była bez powietrza i nie było wiadomo, czy to dziura w oponie, czy tylko brak… Read more »

Rok w rok to samo…

      Brak komentarzy do Rok w rok to samo…

Początek roku zwykle bywa jakiś niemrawy. Piszę „zwykle”, bo zajrzałem we wpisy ze stycznia, lutego i marca zeszłego roku. No i cóż… trening szedł już sobie sam, a wpisy dotyczyły jakiś bzdurnych noworocznych postanowień, pierwszych odkryć Franka Horwilla (i to chyba było najbardziej doniosłe odkrycie ubiegłego roku), Półmaratonu Wiązowskiego i Wąskotorówki. I mniej więcej w tym samym czasie (12 marca… Read more »

Wiązowna po raz trzeci…

      Brak komentarzy do Wiązowna po raz trzeci…

W zasadzie jak przed biegiem nie uda się nic spieprzyć, to fantastycznie można to spieprzyć w czasie biegu, nieprawdaż? To chyba będzie motto przewodnie tego wpisu. Przed biegiem było wszystko – dobre przygotowanie, odpowiednie jedzenie, zero alkoholu (!!), w miarę sporo snu. Mariusz, tak zwany Psychopata Biegowy… ponownie Przed półmaratonem okazało się, że będą pacemakerzy na 1.x5, czyli czasy 1.25,… Read more »

Parkrun Cieszyn

      Brak komentarzy do Parkrun Cieszyn

Po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się dotrzeć na trasę Parkrunu w Cieszynie. Choć bywałem wcześniej w Cieszynie, i nawet zabierałem ze sobą graty do biegania, udało się dopiero teraz, 2 lutego. I po długich, naprawdę długich podchodach, w końcu udało mi się te parkrunowe wydarzenie opisać 🙂 Biegnąc do punktu zbiórki nie czułem się najlepiej –… Read more »

Osiem i pół tip-topa

      Brak komentarzy do Osiem i pół tip-topa

Zacznę optymistycznie/pesymistycznie* – do Półmaratonu Wiązowskiego zostało 30 dni [*niepotrzebne skreślić]. A teraz reszta.Zima. Czyli to, co najtrudniejsze. W lesie był już śnieg, były roztopy. Teraz jest lodowisko. W śnieżnej scenerii z Marcinem O. zrobiliśmy w niedzielę coś pod 20 kilometrów. Męczące to było, ale i przyjemne. I w miarę szybkie. Najważniejszy treningowy bieg udało mi się zrobić w czwartek,… Read more »

Ryms na pysk

      Brak komentarzy do Ryms na pysk

Czasem zdarza się taki dzień, że wiesz, że to ten. Jesteś zmęczony, podenerwowany, ale wiesz, że trzeba iść. I wszystko dobrze do siebie pasuje. Wszystko – i zmęczenie, i to podenerwowanie, i ta zapyziała, fatalna pogoda za oknem. I dokładnie tak to dziś odczuwałem. Wiedziałem, że muszę iść w las. Pogoda oczywiście też dopasowała się – deszcz, plus sześć stopni,… Read more »