Żeby nie było: wpis można zacząć od błędu gramatycznego – to raz; książkę czytałem do pierwszej w nocy – to dwa. Byłem niedospany, podminowany (wiadomo – przedstartowa sraczka) i ochlałem się isosatru. I to tak bardzo, że wyjeżdżając z Otwocka z częścią domowych fanów i Marcinem, cały czas miałem pełen pęcherz… Założenia kontra Rzeczywistość Tydzień wcześniej udowodniłem sobie w czasie… Read more »
Dwa tygodnie wakacji. W sierpniu. I to kolejny wpis, który mógłby zakończyć się w tym miejscu… No bo tak: zabrałem trzy pary butów; zabrałem też tonę skarpetek, bielizny, koszulek i spodenek do biegania; i… pobiegałem 4 razy… Jednym słowem: wakacje. Nie chodzi już nawet o to, że mi się nie chciało. Bo nawet mi się chciało. Ale nie mogłem wstać…. Read more »
Uważajcie, czego sobie życzycie… chciałoby się rzec… Tydzień temu zastanawiałem się nad tym, czy szybkie piątki, wchodzące ostatnio coraz szybciej, zrobią mi robotę przed Siedlcami? Zastanawiałem się, czy uda mi się na osiedlowej prawie-że-atestowanej trasie (atestowana przez guglaka, Hondę Civic no i Garmina w ciągu kilkunastu jednakowych biegów) zejść poniżej 18:30. Chciałoby się rzec… …szkoda, że rano jadę samochodem na… Read more »
Spodobał mi się ten tytuł, choć można go odszyfrować na dwa sposoby. Pierwszy, ten głupszy, oznacza, że mimo założonego celu, jakim jest mój sprawdzający bieg w Siedlcach na koniec sierpnia – niewiele robię. W tym wypadku „małe kroczki” i „niewiele robię” mają oznaczać niewielki kilometraż… Robiąc codziennie co-nieco, staram się mniej-więcej trzymać Horwillowego planu. A Horwillowy plan oznacza niewielki kilometraż…. Read more »
Lipiec. Wakacje. Gorąc. Mało biegania, mało podsumowań, brak tematów… w zeszłym roku było podobnie. Wyjazd na bliskie Mazury miał obfitować w treningi. Nawet codzienne. Nie obfitował. Udało mi się raz podjechać na stadion w Mławie, gdzie zrobiłem horwillowskie dwa razy 4 kilometry, umęczone w 36 stopniach w słońcu. Więc biegowo kicha. Ale zawsze znajdzie się jakiś temat zastępczy, który potem… Read more »
Noc z piątku na sobotę zapowiadała, że nadchodzący dzień będzie trudny. Ciężkie jedzenie w ciągu piątkowego dnia nie dało się wyspać – zgaga, 5 godzin snu. a w perspektywie – trudny bieg na 10 kilometrów w Platerowie. Senność zaczęła mnie ogarniać koło 14:00, kiedy ruszyliśmy w drogę. Dojechaliśmy do Platerowa na czas – biuro zawodów miało być czynne do 16:30,… Read more »
Zając #2 Powrót z Białej (w niedzielę, tydzień temu) zakończył się nieoczekiwanie lekkim grillem i lekką żołądkową u niedoszłego rekordzisty i jego żony. W czasie żołądkowych dyskusji wpadłem na genialny pomysł, żeby wybrać się na Avon kontra przemoc w Garwolinie. Staszek nie musiał mnie namawiać zbyt długo, bo gdy wspomniał, że po biegu można skorzystać z basenu w Garwolinie to… Read more »
Tegoroczne, drugie podejście do Pikniku Biegowego w Białej Podlaskiej nie różniło się za wiele od poprzedniego. Podobnie, jak w zeszłym roku i wyjazd, i start miał być piknikowy. I był. To bieg, w którym biorę udział dla domknięcia Grand Prix Traktu Brzeskiego. Bez ścigania. Bez wariactw. We wpisie wcześniej snułem obłąkańcze chęci zrobienia horwillowskiego Long runu, ale już na miejscu… Read more »
Dziś rzecz będzie o krótkim planie według Franka H. wciśniętym między dwa tegoroczne starty na 5 kilometrów. Po nieudanym biegu na 5 kilometrów w Mińsku Mazowieckim, kolejny sprawdzian na atestowanej trasie wypada mi w Siedlcach, 26 sierpnia. Po zliczeniu tygodni w kalendarzu wyszło 13 tygodni przerwy… i wpadł pomysł zastosowania 12 tygodniowego cyklu Horwilla na podniesienie wydolności. Reaper of Souls?! Pierwszy tydzień… Read more »
Nadszedł długo wyczekiwany bieg w Mińsku. Drugi z kolei bieg w ramach Grand Prix Traktu Brzeskiego AD 2018. To już rok czasu od tamtego biegu, w którym pobiegłem piątkę po raz pierwszy poniżej 20 minut. To był dobry dzień W tym roku obok domowej ekipy fanów, jechał z nami Marcin. Po nas, na Piętnastkę miała dojechać kolejna część ekipy. Po… Read more »