We wcześniejszym wpisie opisałem moje spotkanie z kleszczem i kurację antybiotykiem. W czasie jej trwania czułem lekkie osłabienie. Inaczej jednak niż przy grypie, nie siedziałem w domu, lecz rozkręcałem, nosiłem, woziłem, znów nosiłem i skręcałem meble. Przeprowadzka. Przeciążenia organizmu nie było, ale też nie odzwyczaił się od wysiłku zupełnie. Po pierwszym w miarę żwawym biegu w poniedziałek wyglądało, że jednak… Read more »
Dziś będzie tylko trochę o bieganiu. A trochę o kleszczach. Takich małych, niemiłych stworzonkach. Które spotkałem. I wiem gdzie. I wiem kiedy. Znaliśmy się krótko. Ale napędziły stracha. A najlepsze jest to, że wcale nie podczas biegania po chaszczach. Patrząc na dzisiejszą datę, dotarło do mnie, że to już prawie miesiąc od ostatniego wpisu. Działo się tyle, że nie… Read more »
Tydzień strzelił, jak z bicza. Wpadło 70 kilometrów w czasie pięciu treningów. Udało mi się wykonać plan na tydzień. Dodatkowo padły też nowe rekordy (na 20 kilometrów) i w używaniu komórki z Endomondo (aż dwa razy). Skra Personalni – Ćwir-Ćwir Otwock 19:1 W telewizorni zaczęły się transmisje piłkarskich mistrzostw Europy. No to i ja trochę piłkarsko rozpocznę. We wtorek robiłem… Read more »
Nie mam już (bo kiedyś skasowałem) i nie mam jeszcze (bo kiedyś może założę dla bloga) konta na Facebooku. To jednak nie przeszkadzało mi od jakiegoś czasu obserwować profil niewielkiej społeczności „Otwock Biega”. A teraz nie przeszkodzi mi jej także zareklamować, choć na razie tylko raz byłem na porannym bieganiu. Sobotni poranek Idąc spać koło 1-2 w nocy trochę ciężko się wstaje… Read more »
Nie będę już pisać, jak miał wyglądać trening, a jaki był faktycznie. Bo to nie ma sensu. Za każdym razem robię coś ponad. Może to efekt wzmocnionej ostatnio głowy. A może to tylko wpływ regularnego i częstszego treningu w tym roku. W latach poprzednich nie miałem takich problemów… bo wyjście na jakikolwiek trening było problemem 🙂 Wczorajszy, wtorkowy trening był… Read more »
Drugi majowy długi weekend jest już historią. Upał, upał, upał. Tyle wersja krótka. A wersja dłuższa zawiera przypowieść o cholernych butach. Weekend, w całości spędzony w hacjendzie pod stolycą miał zakończyć się takimi planami, że aż strach mówić. No i boję się je opisać. A zaczęło się od mocnego postanowienia (te „mocne” to kojarzy mi się od razu z początkiem… Read more »
Od jakiegoś czasu, zresztą niezbyt długiego, próbowałem przygotować sobie plan treningowy. Na miarę dla mnie, taki który wytrzymam. Który nie przeciąży mnie za bardzo i będzie opierał się na tym, co pamiętam z dawnych treningów. A także to, co wypracowałem sobie biegając obecnie. Po odświeżeniu sobie pamięci o element zwany treningiem siły biegowej, plan prawie się skrystalizował. Teraz zostaje mi do niego… Read more »
Pierwszy próg padł. Pierwszy tegoroczny cel zrealizowałem – tak mogę podsumować pierwsze po czwartkowe biegi. Po opisanym wcześniej dobrym wyniku na dziesięć kilometrów, coś pękło i to pękniecie widać coraz bardziej. A zaczęło się na stadionie, na – jak planowałem – lekkim 5 kilometrowym rozbieganiu. Rozbieganie może i było lekkie, bo na każdym kilometrze zyskiwałem kilka sekund. Jak zwykle to… Read more »
Środowe popołudnie minęło na lekkiej piątce na Skrze. Tempo było tak spacerowe, że aż poczułem niedosyt. Czas na kółkach wokół stadionu leciał szybko, bo obserwowałem trenujących rugbistów. Po pięciu kilometrach poczułem, że to trochę mało, choć gorąc trochę się dawał we znaki. Najpierw padło na półkilometrówki. Tempo było zadowalające i wzrastało, mimo zmęczenia. Na koniec postanowiłem jeszcze zrobić kilometr –… Read more »
Pora wprowadzić kilku bohaterów pozytywnych. Otóż przy ostatnim spotkaniu na piwie prawie w samym centrum wszechświata, małą grupką postanowiliśmy wybrać się w góry. I tak, w ostatni weekend, choć nie rano, a prawie w południe pojechaliśmy w czwórkę (Justyna, Artur, Remo) na Kubalonkę. Po negocjacjach co do trasy, skulaliśmy się w końcu w „paskudnym” błocku do Istebnej. Tam nasz miłośnik… Read more »