dwadzieścia-dwadzieścia-sześć

      Brak komentarzy do dwadzieścia-dwadzieścia-sześć

Gdzieś w otchłani lat zapomniałem, czemu jeden z wpisów z 2020 roku nazwałem dwadzieścia-dwadzieścia. Ale sobie przypomniałem po dzisiejszym treningu na otwockim stadionie. Bo był to czas, kiedy kupiłem FreeLapa, zacząłem biegać super-krótkie odcinki. I kiedy prędkość się zwiększała co kilka-kilkanaście sesji treningowych.

W ostatnim wpisie nawet nawiązałem do tego wpisu. Ale jest on ważniejszy z kilku powodów. Dokładny pomiar, treningi w różnych warunkach, odkrycie fazy odpoczynku w sprincie. Teraz przeszłość dogoniła teraźniejszość i okazuje się, że wracam do tamtego treningu, gdy zacząłem być sam sobie trenerem. I ponownie – trenuję pod osiemset (wtedy pod 400m), ale założenie treningowe skupiało się na słowach Tonego Hollera, Latifa Thomasa i odkrytego już po tamtym wpisie Chrisa Korfista. Historia zatoczyła koło, gdy natknąłem się na kolejnego trenera ze stajni Hollera – Justina Laboy, prowadzącego kanał na YT o nazwie Justjumari. Zacząłem robić ćwiczenia pokazane na jednym z obejrzanych filmów. I… nastąpił powrót do super-krótkich (tu linki do 2 filmów, które chciałem sobie zapamiętać: pierwszy i drugi).

I po raz kolejny doszło do połączenia dwóch filozofii biegowych – trudnego treningu Horwilla z podejściem treningu prędkości ze stajni FTC (Feed The Cats). A same efekty? Jeszcze nie są spektakularne, ale:

– 800m: po sporej przerwie powrót na trasę Kalinowskiego-Narutowicza dał 2:18,0 na ogromnym zakwaszeniu ud (split 1:03,19 / 1:14,81);

– 600m: na Agrykoli, również po dłuższej tam nieobecności dał 1:30,58;

– 267m: trzecie powtórzenie tego horwillowskiego treningu dało fantastyczny wynik na ciężkiej trasie w Starej wsi z najlepszym czasem 37,76” (mierzone FreeLapem);

– 40m: zrobione 2 razy – na tartanie z wyjściem z bloków (20m rozpęd, 20m fly, co wyszło słabo) oraz na OKS-ie, gdzie biegałem tylko we fly-u z najlepszym czasem 4,85” (co już jest znacznie lepszym wynikiem). W czasie tych biegów pracuję nad postawą oraz fazą rozpędu – raz 18 metrów, raz 28. No i okazuje się, że jak biorę pod rozwagę uwagi Laboya, osiągane czasy są lepsze (różnica 15-20 setnych).

Więc… nie ma co kombinować. PONOWNIE, wdrożyłem połączenie dwóch szkół, które już wcześniej (2020, 2022) dawały najwięcej. I byle do Mastersów na wiosnę 😛

Archiwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *