Kolczasta flota

      Brak komentarzy do Kolczasta flota

Ha… wyszedł tytuł jak z jakiegoś SciFi lub fantasy. Nie chodzi jednak o jakąś tam kolczastą flotę, jak z wikingów, lub tym bardziej z uniwersum Honor Harrington. Dziś będzie o innej flocie, takiej biegowej, i powstającej w bólach.

Temat zaczął mi chodzić po łbie jakiś czas temu, jak wróciłem już-w-miarę-regularnie na Agrykolę. Potem MarcinP strzelił Mastersami 2027 i choć na stronie opisującej mój biegowy dziennik znalazło się to:

I być może walczyć dalej – o wynik, o dystans, o pokonanie samego siebie. A może i MP w kategorii powiedzmy – żwawych siedemdziesięciolatków…

…to pod wpływem szybszego biegania, uznałem, że być może niekoniecznie będę czekać do siedemdziesiątki 😛

I wtedy też zaczął się trudny, żmudny i długi okres szukania. Szukania butów. Takich najeżonych, pełnych od spodu kolców.

Po dziesiątkach godzin spędzonych na czytaniu opisów na necie, wybrałem evoSpeed Forte Nitro Elite, bo z blachą (czyli płytką karbonową). Po dwóch tygodnia czekania brytyjski sklep zwrócił kasę, bo chyba ich nie miał…

Te same zamówiłem na czeskim Top4Running. I ten sklep polecę bardzo. Niech będzie darmowa reklama… za DARMOWY zwrot i równie szybki zwrot kasy, a także za szybkie wysyłki. I w sumie za SPORY asortyment. Okazało się, że rozmiar nie ten, a konstrukcja buta to zupełnie nie moja stopa. Poszedł zwrot.

W grę wchodziły jeszcze Puma evoSPEED 400 Nitro Elite 2, ale już nigdzie nie ma mojego rozmiaru, który i tak w Pumach się gdzieś ostatnio rozjechał.

Naładowany Halowymi Mistrzostwami Świata w LA, w Toruniu, udałem się z dużymi nadziejami do Sklepu Biegacza. O samym sklepie nie napiszę nic, bo zawieszą moje zdjęcie, że mam tam zakaz wstępu. Podsumuję tylko, że prawdopodobnie klient, który wie czego chce – nie ma tam czego szukać. Udało mi się przymierzyć Nike Maxfly_2 (to po Halowych Mistrzostwach Świata w Toruniu bo sporo nóg je nosiło) oraz  Nike Zoom Rival Sprint (…bo tańsze kapkę). Hmmmm… okazało się, że to nie buty na moją stopę – ściśnięte palce tak, że już po chwili zaczęły się odbijać paznokcie. Na koniec naszego pobytu w tym fantastycznym sklepie sprzedawca z dużym poświęceniem i ogromną radością przyniósł Adidasy Adizero Sprintstar. Nie lubię Adidasów jeszcze ze starych czasów, ale się przemogłem i przymierzyłem. I chciałem je od razu. Bez karbonowych ustrojstw ani innego srutu-trutu, z innym niż w Pumach ułożeniem pinów. Ale… nie było już mojego rozmiaru.

Zrzut ekarnu z transmisji w TVP Sport

Dopadłem je w Top4Running. A że cena była znacznie niższa niż karbonowych srutu-trutu wziąłem do towarzystwa jeszcze Pumy evoSPEED, takie zwykłe, treningowe, będące uniwersalnym butem na wszystkie dyscypliny, klepane przez Pumę od lat.

Przyszły szybko. Tak samo szybko znalazłem się na bieżni, żeby je wypróbować. Padło na zakupy w Mińsku Mazowieckim i tamtejszą bieżnię MOSIR-u. W planie miałem coś krótkiego i coś dłuższego, ale wiatr za bardzo przeszkadzał na dłuższy bieg. Skończyło się na 11 setkach, mierzonych FreeLapem. Najpierw jeden bieg kontrolny i liczone 4 biegi w starych, zniszczonych Pumach evoSPEED v4, potem 4 w Adidasach i na koniec w nowej wersji Pumy –  evoSPEED v9.

Wnioski? Puma jest the best treningowo, Adidas – będzie butem na Mastersów, a to głównie za to, co jest pod śródstopiem i za układ pinów, który wywołał takie poczucie stabilności w kolcach, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem.

I tak powstała tytułowa KOLCZASTA FLOTA.

PS. A przy okazji wpadł SB na 100 metrów – w Adidasach – 12,14”, a wcześniej na Agrykoli kulnąłem się w 1’34,04 na 600 metrów, który jest oczywiście SB, ale również moim czwartym czasem w historii biegania tego dystansu.

Tytułowa KOLCZASTA FLOTA: na pierwszym planie stare evoSPEED 4 – czas 13,19″, zielone to Adidas Adizero Sprinstar – 12,14″, żółto-słoneczne evoSPEED 9 – na zmęczonych mięśniach – 12,71″.

*** *** *** *** ***

Archiwa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *