Tytuł nawiązuje do butów – ale to nie one będą bohaterem wpisu. Do butów – bo jestem w trakcie przeglądu swojej szafy biegowej i szukam tych jedynych, odpowiednich na asfalt. Natchnął mnie Marcin tym wpisem, gdzie znalazło się podsumowanie kilometrażu jego Kalenji. I tu się pojawia problem – bo New Balance, które kupiłem na asfalt w ogóle się na asfalt… Read more »
Czy ten tytuł jest nawiązaniem do czegokolwiek? Oczywiście, że nie! Nie jest nawiązaniem do czegokolwiek; a w zasadzie to nawet nie jest nawiązaniem do meblościanki. Jest tylko tym, że pozazdrościłem Marcinowi częstotliwości wpisów i musiałem zacząć go gonić. Teraz oczywiście bzdury już plotę, bo powód jest inny. Nawiązanie do Marcina strony jest jednak nieprzypadkowe. Meblościanka kojarzyła mi się od początku… Read more »
Optymistycznie zapowiedziany w poprzednim wpisie trening zaczął żyć swoim własnym życiem. Jak w każdym cyklu – czy to cyklu słońca, czy to cyklu treningu – były górki i dołki. Była chęć spędzenia treningu w domu, były chęci biegania dwa razy w ciągu dnia, była konieczność biegania po samochód do mechanika… Najprostsze narzędzie nie potrafiące skłamać (czyli treningowy Excel) pokazał na… Read more »
To cytat. Który wyjaśnię. Wkrótce. Albo na koniec. Wszystko zaczęło się od snu. We śnie, z jakiegoś nie znanego mi bliżej powodu, co jakiś czas walczyłem. Walczyłem sam ze sobą. Taki sen. Jego znaczenie szybko do mnie dotarło… odpuść. Odpuściłem. I wtedy plan sam wskoczył do łepetyny. Kolejnym etapem była rozmowa z Marcinem – o tym, że znacznie lepiej trenuje… Read more »
Kończący się tydzień był moim najbardziej pracowitym biegowo okresem od końcówki stycznia. Luty był taki trochę leniwy, pochmurny, zamglony, nieciekawy… i tak dalej. Początek marca też – musiałem odwiedzić stolycę i już samo to doświadczenie wybiło mnie z powoli odbudowywanej rutyny biegowej. Po moim powrocie dwa dni weekendu uciekły mi na kierowaniu trzema zestawami pociągów. Najpierw w sobotę poszły w… Read more »
Półtora miesiąca to jednak sporo czasu, gdy niby nic się nie dzieje, a faktycznie to aż za dużo się dzieje… A działo się sporo 🙂 Pogoń za korepetycjami z matmy dla Szymka, dużo voodoo-czarów z moim nowym hobby, zawiedziona miłość z aikido… Wszystko jednak na koniec ułożyło się jak powinno. Korepetycje są i w dodatku prowadzone przez studenta, który jest… Read more »
Wydawało mi się, że ten fragment jest z jakiejś piosenki. Nie? Trudno! A tytuł nawiązuje do jednego z moich ostatnich biegów, gdzie zakopany po kostki w śniegu dotarłem pod Biedronkę w Gdańsku Osowej, gdzie po tym jak stanąłem wryty – zawróciłem… i zgubiłem się. Nie wiedziałem, że to tak blisko!!! A teraz krótka i nieciekawa staro-nowo-roczna retrospekcja… Dzielenie czasu między… Read more »
Dwa miesiące super treningu. Tak genialnego i prostego, jak nigdy dotąd w ciągu ostatnich dwóch, może trzech lat. A trening ten polegał na braku treningu 🙂 Najpierw miałem mieć start w trakcie Bielańskiego Wieczoru Lekkoatletycznego, choć prawdę mówiąc nie wiedziałem w czym mam biec. Na 400 metrów mi się nie chciało. Z Marcinami dogadaliśmy się, że wystartujemy na kilometr. Dla… Read more »
Ostatni Parkrun to przykład tego, jak można w czasie sezonu treningowego spieprzyć wszystko jednym biegiem… 🙂 Oczywiście nie żałuję tego aż tak bardzo, jak by się mogło wydawać, ale Holler zjechałby mnie z góry na dół za tak lekkomyślne podejście. Efektem tego biegu (nawet dość szybkiego, jak na przerwę w bieganiu takiego dystansu trwającą 2 lata, był tygodniowy ból mięśni… Read more »
Po latach przerwy (w listopadzie 2019 był ostatni raz) wystartowałem dziś w Parkrunie (Parkrun Gdynia nr #439). Choć ta przerwa to nie do końca z mojej winy – bo przez większość roku 2020 Parkrun chował się za mgłą kowidową i wylazł z niej dopiero niedawno… 🙄 Ale udało się wziąć udział, choć łatwo nie było. Ciężko było mi wstać, to… Read more »