W tym tygodniu wszystko układa się w trójkąty. Taki tydzień… Nawet numer dzisiejszego wpisu po redukcji wynosi 3 [ ∆ ]. A wszystko zaczęło się od dolinki, którą jakiś czas temu biegłem i spodobała mi się nazwa jednego ze szczytów – właśnie owych Trzech Jegrów. Ale zacznę od zdarzeń wcześniejszych, bo trochę ich było (czyli 3… przypadek?). Najpierw wpadł rekord… Read more »
Coś chyba zaczyna się dziać… bo od wpisu do wpisu mija mniej czasu. Tym razem wypada niecały miesiąc… Ostatnim razem opisałem moje rowerowe zwiedzanie lasu i górek w okolicy. Niestety przygotowania do szybszego biegania znowu ugrzęzły w betonowym otoczeniu zamiast w lesie, bo musiałem na dwa tygodnie przenieść się do Warszawy, do pracy. Jechałem tam jednak ze sporą walizką sprzętu… Read more »
…ale nie taka drogowa i niebieska. O nie 🙂 Dzisiejsza kontrola prędkości miała żółte, freelapowe barwy. Cofając się lekko w czasie, zakończył się rok szkolny, po którym do samochodu zapakowaliśmy koty i szczęśliwego ósmoklasistę, po czym ruszyliśmy UP NORTH. W międzyczasie wyliczyłem, że praca i przeprowadzka ukradły mi dwa tygodnie treningów. Zupełnie. I w ten sposób ten rok coraz bardziej… Read more »
Dzień jak nie-co-dzień… Słońce, gorąc, pył unoszący się nad drogą, upierdliwe komary i muchy końskie… Jedna taka atakowała mnie już w czasie odmierzania taśmą odcinka i w czasie rozgrzewki. No i zaczęliśmy grać w tenisa – ona latała wokół mnie, a ja starałem się ją trzepnąć. I to było bardzo niehumanitarne – dostała z forhendu. Czy ucierpiała? Nie wiem, bo… Read more »
I przyszedł bliżej nieokreślony czas, wspomniany w relacji z Torunia (z 30. Halowych Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce masters). Od zawodów minęły równo dwa miesiące. I te dwa miesiące nie były miesiącami zmarnowanymi. Były urlopem. Od biegania. Biegania zupełnie odpuszczonego. Z braku czasu. Po pierwsze praca – po zmianach styczniowych – przychodzi mi spędzać 8 godzin dziennie przed kompem. Raz… Read more »
Kiedy ukończyłem i ochłonąłem trochę po moich 400 metrach, pierwsze co przyszło mi do głowy to trochę zmieniony cytat z MarcinaP: zakładałem 56 sekund, po cichu liczyłem na 55, jakoś wyszło 57. Takie fajne i proste podsumowanie mojej indywidualnej czterysetki. I za cholerę nie oddaje tego, co się działo na bieżni. Za cholerę. Spotkania Najpierw jednak rzeczy przyjemne. Na rozgrzewce,… Read more »
Tytuł nawiązuje oczywiście do poprzedniego wpisu i mojej dziwnej słabości do biegania kilometra w jakimś żwawszym tempie. Ale, ale… po kolei. Impreza odbyła się w Sulejówku, gdzie oficjalnie otwarto 300 metrową, 4-torową bieżnię tartanową. Z mięciutkim tartanem. Pochmurno, trochę chłodniej, jak w Piasecznie. Zapisałem się na 1000 i 300 metrów. Impreza zorganizowana została rewelacyjnie; nie było opóźnień, a nawet lekko… Read more »
Nawiązując do fotki tytułowej – wszystko ciemność, ciemność wszystko… po 15:30… A teraz do rzeczy. Od powrotu z Cieszyna minął ledwo ponad tydzień, a działo się więcej niż czasem przez dwa-trzy tygodnie. Po pierwsze – treningi z Dominiką. Na jednym z nich, na Agrykoli, mieliśmy powrót do bardzo krótkich i szybkich biegów. Chodziło głównie o akcentowanie 3 faz biegu: rozpęd-rytm-ponowny… Read more »
Wszystkie plany zostały ułożone, trening uzgodniony i dogadany z Dominiką. I wtedy ta nagle komunikuje mi, że czekają mnie jeszcze jedne zawody. Znowu na AW-fie, ale tym razem na hali. I jeszcze mam do nich trochę czasu. Wstępnie uzgodniliśmy, że pobiegnę 1000 metrów, ale po kolejnych treningach treneiro miała ostateczny głos i zadecydowała, że pobiegnę 400 metrów. Bo ma to… Read more »
Kto się miał domyślić, ten się domyślił. Kto nie, to się nie domyśli. Bo i tak pewnie tu nie zajrzy. Przez tytułowy projekt rozmijałem się na stadionie ze znajomi z grupy biegowej. Ale też nie mogło być inaczej, bo zmieniły mi się godziny treningu, jego zakres, spadł kilometraż. No i w końcu mogę go odtajnić i ujawnić, bo wszystko jest… Read more »