Spodobał mi się ten tytuł, choć można go odszyfrować na dwa sposoby. Pierwszy, ten głupszy, oznacza, że mimo założonego celu, jakim jest mój sprawdzający bieg w Siedlcach na koniec sierpnia – niewiele robię. W tym wypadku „małe kroczki” i „niewiele robię” mają oznaczać niewielki kilometraż… Robiąc codziennie co-nieco, staram się mniej-więcej trzymać Horwillowego planu. A Horwillowy plan oznacza niewielki kilometraż…. Read more »
Lipiec. Wakacje. Gorąc. Mało biegania, mało podsumowań, brak tematów… w zeszłym roku było podobnie. Wyjazd na bliskie Mazury miał obfitować w treningi. Nawet codzienne. Nie obfitował. Udało mi się raz podjechać na stadion w Mławie, gdzie zrobiłem horwillowskie dwa razy 4 kilometry, umęczone w 36 stopniach w słońcu. Więc biegowo kicha. Ale zawsze znajdzie się jakiś temat zastępczy, który potem… Read more »
Zając #2 Powrót z Białej (w niedzielę, tydzień temu) zakończył się nieoczekiwanie lekkim grillem i lekką żołądkową u niedoszłego rekordzisty i jego żony. W czasie żołądkowych dyskusji wpadłem na genialny pomysł, żeby wybrać się na Avon kontra przemoc w Garwolinie. Staszek nie musiał mnie namawiać zbyt długo, bo gdy wspomniał, że po biegu można skorzystać z basenu w Garwolinie to… Read more »
Tegoroczne, drugie podejście do Pikniku Biegowego w Białej Podlaskiej nie różniło się za wiele od poprzedniego. Podobnie, jak w zeszłym roku i wyjazd, i start miał być piknikowy. I był. To bieg, w którym biorę udział dla domknięcia Grand Prix Traktu Brzeskiego. Bez ścigania. Bez wariactw. We wpisie wcześniej snułem obłąkańcze chęci zrobienia horwillowskiego Long runu, ale już na miejscu… Read more »
Nadszedł długo wyczekiwany bieg w Mińsku. Drugi z kolei bieg w ramach Grand Prix Traktu Brzeskiego AD 2018. To już rok czasu od tamtego biegu, w którym pobiegłem piątkę po raz pierwszy poniżej 20 minut. To był dobry dzień W tym roku obok domowej ekipy fanów, jechał z nami Marcin. Po nas, na Piętnastkę miała dojechać kolejna część ekipy. Po… Read more »
Wielkimi krokami zbliża się IV Maraton Podhalański. Podobno ostatni. Ale na ten nie jadę. Z naszej grupy jedzie Jurek (na maraton) i Ania (na połówkę). Dla mnie przygoda z maratonami zakończyła się właśnie po ubiegłorocznym Podhalańskim. Powodem było zmęczenie i obawa przed kontuzjami – w czasie biegu kolejne partie mięśni i kolejne stawy dawały znać, że coś nie funguje, jak… Read more »
Biegając w ciągu ostatniego tygodnia głównie na stadionie, sporo zastanawiałem się nad tym, jak pobiec V Bieg Wąskotorowy. I prawdę mówiąc nie miałem na ten bieg pomysłu. W czasie jednej z sesji biegowych (albo ze Staszkiem, albo z Jarkiem – nie wiem, wyleciało mi to ze łba), stwierdziłem, że wszystko powyżej 40:00 w tym biegu będzie porażką, a czas lepszy… Read more »
Ostatnie dwa tygodnie, które nastąpiły po moim debiucie w działdowskim Parkrunie, minęły szybko i mocno. No i pogoda zmieniła się z zimy na wiosnę. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem interwałów – najpierw 6 powtórzeń serii 2 minuty+1 minuta+30 sekund z ładnym tempem w okolicach 3:30-3:35 (na kilometr) na lekko już przetartej ze śniegu ulicy Hrabiego. Wieczorem w środę (21.03) na… Read more »
Powinno być „Summer is coming”, ale niech już będzie z Wąskotorówką w tytule… Po Półmaratonie w Wiązownie wzięło mnie na odkurzenie wspomnień i poczytanie wpisów z ubiegłego roku. Pamiętałem, że było źle i pamiętałem, że to źle czułem jeszcze przez jakiś czas. Wymęczona godzina i 38 minut, zharatane paluchy, które dawały się w kość jeszcze przez dwa kolejne miesiące… Ból… Read more »
Na początek parę „poważnych” faktów: tętno 183-189 na ostatnim kilometrze, średnie tempo 4:14min/km, miejsce 151 na 1561 ludziów, no i czas lepsiejszy o prawie 10 minut od zeszłorocznego. Na zakończenie jeszcze jeden fakt – to był mój najnudniejszy bieg od 2012 roku 🙂 Mariusz, tak zwany Psychopata Biegowy A teraz niepoważnie. Od samego początku zakładałem, że będzie to bieg sprawdzający… Read more »